Koszty problemów finansowych NFZ mogą spaść na pacjentów

- Konsekwencje planowanych cięć w finasowaniu diagnostyki poniosą pacjenci.
- Kolejki do badań wydłużą się.
- Luka w budżecie na leczenie zmusiła NFZ do szukania oszczędności.
Resort szuka oszczędności
Luka w budżecie na leczenie zmusiła NFZ do szukania oszczędności. Fundusz zapowiedział, że będzie płacił 40 proc., a nie jak obecnie 100 proc. za kolonoskopie, gastroskopie, rezonanse magnetyczne i tomografie komputerowe, wykonane ponad wartość ustaloną w kontrakcie. Zmiany mają obowiązywać już dla rozliczeń za cały 2026 r. i przynieść około 800 mln zł oszczędności. We wtorek zakończyły się konsultacje projektu zarządzenia prezesa NFZ w tej sprawie.
Decyzja jeszcze nie zapadła
- podkreśliła w czwartek w rozmowie z dziennikarzami minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.
Cięcia również w AOS
Przedstawiciele NFZ zapowiedzieli, że podobne ograniczenia w finansowaniu świadczeń ponad limit mogą objąć ambulatoryjną opiekę specjalistyczną (AOS), jednak projekt w tej sprawie nie został opublikowany.
Naczelna Izba Lekarska poinformowała w czwartek, że kilkanaście przychodni, poradni, ambulatoryjnych zakładów endoskopii i diagnostyki obrazowej zgłosiło już, że jeśli zarządzenie prezesa NFZ wejdzie w życie, to ich kontrakty zostaną wyczerpane lub wyczerpią się wkrótce i już w kwietniu ograniczą przyjmowanie pacjentów. Według rzecznika NIL Jakuba Kosikowskiego podmioty te otrzymały od NFZ mniejszy kontrakt na 2026 r. z informacją, że Fundusz rozliczy nadwykonania.
Po trzech miesiącach otrzymali informację, że nadwykonań de facto nie będzie, a kontrakt im się kończy
- zaznaczył.
Protesty pacjentów
Natomiast przedstawiciele pacjentów zaprotestowali przeciwko wprowadzaniu oszczędności w systemie ochrony zdrowia ich kosztem.
Onkofundacja Alivia zaapelowała do premiera o przeprowadzenie kontroli wydatków i przedstawienie planu oszczędności tam, gdzie publiczne pieniądze są faktycznie marnotrawione, a nie na leczeniu pacjentów. Organizacja domaga się także przedstawienia rozwiązań, które utrzymają udostępnianie farmakoterapii a także planu, jak zapewnić stabilność finansową NFZ w 2026 r. oraz 2027 r.
Brakuje 18 mld zł
O tym, że w 2026 r. w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia zabraknie 23 mld zł Sobierańska-Grenda poinformowała blisko pół roku temu, 1 października 2025 r. po spotkaniu z dziennikarzami w Ministerstwie Zdrowia. Według Sobierańskiej-Grendy, obecnie w systemie brakuje 18 mld zł na finasowanie leczenia.
NFZ miał problem z finasowaniem świadczeń już w 2025 r. Pod koniec roku szpitale zaczęły ograniczać planowe przyjęcia pacjentów.
MZ szuka winnych
Według MZ problemy finansowe Funduszu wynikają ze skumulowanych obciążeń wynikających z decyzji podjętych za rządów Zjednoczonej Prawicy.
Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski poinformował w czwartek, że przeniesienie w 2023 r. finansowania części świadczeń z budżetu państwa do NFZ to według resortu zdrowia obciążenie w wysokości 12 mld zł. Projekt zakładający, że Fundusz zapłaci za świadczenia wysokospecjalistyczne, tzw. darmowe leki dla dzieci i seniorów oraz za zadania zespołów ratownictwa medycznego, media i część ekspertów nazwała „skokiem na kasę NFZ”. Federacja Przedsiębiorców Polskich zwracała w 2023 r. uwagę, że przeniesienie finansowania tych świadczeń z budżetu państwa do NFZ pochłonie dodatkowe 7 mld zł wpływów ze składki zdrowotnej uzyskane po wejściu w życie Polskiego Ładu. Rząd Koalicji Obywatelskiej nie zdecydował się na odwrócenie tych zmian i na przeniesienie z powrotem do budżetu państwa finansowania tych świadczeń.
Pensje lekarzy
Kolejnym rozwiązaniem, które według MZ obciąża budżet NFZ, jest tzw. ustawa o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia.
Według resortu zdrowia, skumulowany koszt podwyżek wynikający z ustawy to w 2026 roku 71 mld zł. W ubiegłym roku pensje minimalne pracowników medycznych i niemedycznych wzrosły o 14,3 proc, a 1 lipca mają wzrosnąć o 8,8 proc. Waloryzacja płac minimalnych wpływa także na wartość kontraktów, na których pracuje większość lekarzy specjalistów. Pensje w ochronie zdrowia zostały podniesione po protestach medyków w 2021 r.
Ministerstwo Zdrowia planowało zmienić wskaźnik waloryzacji na mniej dynamiczny, a także przesunąć termin podnoszenia płac z lipca na styczeń, począwszy od 2027 roku, co miało przynieść 4,5 mld zł oszczędności. W marcu MZ poinformowało jednak, że nie osiągnięto porozumienia ze związkami zawodowymi w ramach zespołu trójstronnego do spraw ochrony zdrowia i pensje minimalne wzrosną 1 lipca o 8,8 proc.
Składka zdrowotna
Resort zdrowia wskazał także na coraz mniejszy udział składki zdrowotnej w finansowaniu świadczeń, który obecnie wynosi 80 proc. Maciejewski powiedział w czwartek, że według aktualnej prognozy w 2026 r. NFZ będzie potrzebował dotacji w wysokości 30 mld zł. Początkowo planowano ją na 26 mld zł. W ubiegłym roku Fundusz otrzymał dotację z budżetu państwa w wysokości 33 mld zł, choć początkowo planowano ją na nieco ponad 18 mld zł. Natomiast w 2024 r. wyniosła blisko 15 mld zł.
Premier Donald Tusk 20 marca podtrzymał stanowisko, że składka zdrowotna nie zostanie podniesiona.
W 2040 r. luka może sięgnąć 171 mld zł
Przychody NFZ w 2026 r. zostały zaplanowane na 217,4 mld zł, w tym wpływy ze składki zdrowotnej to 184,3 mld zł, a dotacja podmiotowa z budżetu państwa – 26 mld zł.
Eksperci podkreślają, że nieuzupełniona luka finansowa w systemie publicznym, przekłada się na większe wydatki prywatne. Według raportu Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego i Federacji Przedsiębiorców Polskich, w 2040 r. luka może sięgnąć 171 mld zł. Będzie musiała zostać częściowo skompensowana wydatkami prywatnymi (out-of-pocket) obywateli albo uzupełniona dodatkowymi środkami publicznymi pochodzącymi spoza strumienia składkowego - zaznaczyli autorzy raportu. W scenariuszu bazowym będzie to ok. 5 tys. zł na osobę rocznie w 2040 r.
Komentarze
Wyciekła wiadomość prezesa NIL. "Najpóźniej w październiku ochrona zdrowia padnie"

Internet bezlitosny dla Arłukowicza. Są konkretne dane

Limit czasu pracy dla lekarzy. Minister zdrowia zabrała głos

Poseł KO czekała trzy tygodnie, inni czekają dwa lata. "Ja im zrobiłam przysługę"








