Korea Północna: Kim Dzon Un postanowił ostatnio pokazać, że ma długie ręce

Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna, choć jest państwem niemal zupełnie odizolowanym od świata, nie pozwala o sobie zapomnieć. Trzeci z dynastii Kimów bezwzględnie umacnia swoją władzę i testuje cierpliwość sąsiadów.
Korea Północna jest chyba najbardziej zmilitaryzowanym krajem świata. Pod bronią stale jest około 700 tysięcy żołnierzy, a rezerwy mobilizacyjne sięgają dziesięciu milionów. Arsenały KRL-D mieszczą w sobie ponad 4 tysiące czołgów (w tym nowoczesne rosyjskie T-90 i rodzimej produkcji Pokpung-ho, klasy porównywalnej z T-90), dwa i pół tysiąca BWP, prawie osiemnaście tysięcy armat i haubic. Północnokoreańskie siły specjalne liczą aż 180 tysięcy żołnierzy. Lotnictwo tego kraju to mozaika maszyn chińskich i rosyjskich - oprócz archaicznych MiG 15 i 19, w bazach Sił Powietrznych KRL-D stacjonują znacznie nowocześniejsze MIG 29 i Su-25. Najbardziej niepokojąca dla sąsiadów jest jednak północnokoreańska broń rakietowa.
Atomowy straszak
Koreańczycy swój program rakietowo-kosmiczny prowadzą już od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Udało im się, po kilku porażkach, wynieść na orbitę dwa satelity, przez cały czas modernizują swojej konstrukcji rakiety balistyczne. Ostatnią próbę pocisku średniego zasięgu przeprowadzili 13 lutego. Rakieta wystrzelona z bazy Bangjon, położonej na zachodzie tego kraju, przeleciała około 500 kilometrów i zatonęła w Morzu Japońskim. Według ekspertów był to pocisk typu Pukgungsong - 2, o nieznanym dotychczas zasięgu maksymalnym. Zdolny jest do przenoszenia ładunków jądrowych, a nie jest tajemnicą, że rząd w Phenianie dysponuje od 6 do 8 głowicami o mocy około 10 kiloton każda.
We wrześniu ubiegłego roku KRL-D potwierdziła oficjalnie, że przeprowadziła kolejną udaną próbę głowicy z ładunkiem jądrowym. Zapowiedziano także w niedługim czasie przeprowadzenie testów rakiety międzykontynentalnej, wyposażonej w wielogłowicowy ładunek. Obecnie w zasięgu pocisków północnokoreańskich leży spora część Rosji i Chin, cała Japonia i Korea Południowa. Pocisk nowej generacji miałby natomiast zasięg umożliwiający atak na kontynentalną część USA.
Rakietowy program Phenianu z niepokojem obserwują więc wszyscy sąsiedzi tego kraju, oraz gwarant bezpieczeństwa Korei Południowej, jakim są Stany Zjednoczone. Po ostatniej próbie rakietowej Japonia, Korea Południowa i USA zażądały zwołania w trybie pilnym posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ, próbę potępiły też rządy Chin i Rosji. Problem w tym, że obecny władca KRL-D Kim Dzong Un protestami międzynarodowymi zupełnie się nie przejmuje. Naciski na zagranicę mają bowiem posłużyć umocnieniu jego pozycji w kraju.
Bezwzględny Un
33- letni obecnie Kim Dzong Un objął rządy w Phenianie po niespodziewanym zgodnie swojego ojca Kim Dzong Ila w grudniu 2011 roku. Młody człowiek nie miał oczywiście odpowiedniego doświadczenia do zarządzania kilkudziesięciomilionowym państwem, z początku więc uznawano jego pozycję za niepewną i chwiejną. Okazało się jednak, że trzeci z dynastii Kimów jest godnym następcą swoich przodków - z pewnością podobnie jak oni bezwzględny i okrutny.
Jedną z osób, która wspierała Una w początkowym okresie rządów, był jego wuj - Chang Suk Taek. Mąż siostry Kim Dzong Ila przez całe lata był bliskim współpracownikiem drugiego z Kimów, w roku 2012 często służył radą najmłodszemu z dynastii. Jednak wystarczyły dwa lata, aby Un uznał, że rosnąca pozycja wuja szkodzi jego pozycji. Chang Suk Taek został aresztowany, pozbawiony wszelkich funkcji i skazany na śmierć. Wyrok ogłoszono publicznie dopiero po jego wykonaniu. Również ciotka Una nie ustrzegła się przed bratankiem - Kim Kyong Hui po śmierci męża została odsunięta od wszelkich stanowisk (miała wcześniej stopień generalski, kierowała departamentem przemysłu lekkiego) i według niepotwierdzonych do dziś, lecz bardzo prawdopodobnych doniesień południowokoreańskiego wywiadu, w grudniu 2015 roku została otruta.
Długie ręce tyrana
Kim Dzon Un postanowił też ostatnio pokazać, że ma długie ręce. 14 lutego na lotnisku w malezyjskim Kuala Lampur dokonano udanego zamachu ma życie Kim Dzong Nama - starszego, przyrodniego brata Una. To ciekawa postać - ten najstarszy syn Kim Dzong Ila był swego czasu przygotowywany do roli następcy swojego ojca. Jego kariera załamała się nagle w 2001 roku, kiedy został przyłapany w Tokio na posługiwaniu się podrobionym paszportem. Deportowano go jednak nie do KRL-D, lecz do Chin - od tej pory mieszkał w tym kraju, otoczony dyskretną opieką miejscowego wywiadu. Jak się okazało - opieka ta nie sięgała jednak za granicę. Nam padł ofiarą ataku przeprowadzonego przez dwie agentki północnokoreańskiego wywiadu, posługujące się trucizną w sprayu. Władze malezyjskie aresztowały obydwie kobiety - jedna z nich posługiwała się dokumentami indonezyjskimi, druga natomiast sfałszowanym paszportem wietnamskim. Co ciekawe - władze w Phenianie stanowczo sprzeciwiły się sekcji zwłok Kim Dzong Nama i zażądały natychmiastowego przesłania jego zwłok do ojczyzny.
Leszek Masierak
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (08/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej tutaj
Atomowy straszak
Koreańczycy swój program rakietowo-kosmiczny prowadzą już od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Udało im się, po kilku porażkach, wynieść na orbitę dwa satelity, przez cały czas modernizują swojej konstrukcji rakiety balistyczne. Ostatnią próbę pocisku średniego zasięgu przeprowadzili 13 lutego. Rakieta wystrzelona z bazy Bangjon, położonej na zachodzie tego kraju, przeleciała około 500 kilometrów i zatonęła w Morzu Japońskim. Według ekspertów był to pocisk typu Pukgungsong - 2, o nieznanym dotychczas zasięgu maksymalnym. Zdolny jest do przenoszenia ładunków jądrowych, a nie jest tajemnicą, że rząd w Phenianie dysponuje od 6 do 8 głowicami o mocy około 10 kiloton każda.
We wrześniu ubiegłego roku KRL-D potwierdziła oficjalnie, że przeprowadziła kolejną udaną próbę głowicy z ładunkiem jądrowym. Zapowiedziano także w niedługim czasie przeprowadzenie testów rakiety międzykontynentalnej, wyposażonej w wielogłowicowy ładunek. Obecnie w zasięgu pocisków północnokoreańskich leży spora część Rosji i Chin, cała Japonia i Korea Południowa. Pocisk nowej generacji miałby natomiast zasięg umożliwiający atak na kontynentalną część USA.
Rakietowy program Phenianu z niepokojem obserwują więc wszyscy sąsiedzi tego kraju, oraz gwarant bezpieczeństwa Korei Południowej, jakim są Stany Zjednoczone. Po ostatniej próbie rakietowej Japonia, Korea Południowa i USA zażądały zwołania w trybie pilnym posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ, próbę potępiły też rządy Chin i Rosji. Problem w tym, że obecny władca KRL-D Kim Dzong Un protestami międzynarodowymi zupełnie się nie przejmuje. Naciski na zagranicę mają bowiem posłużyć umocnieniu jego pozycji w kraju.
Bezwzględny Un
33- letni obecnie Kim Dzong Un objął rządy w Phenianie po niespodziewanym zgodnie swojego ojca Kim Dzong Ila w grudniu 2011 roku. Młody człowiek nie miał oczywiście odpowiedniego doświadczenia do zarządzania kilkudziesięciomilionowym państwem, z początku więc uznawano jego pozycję za niepewną i chwiejną. Okazało się jednak, że trzeci z dynastii Kimów jest godnym następcą swoich przodków - z pewnością podobnie jak oni bezwzględny i okrutny.
Jedną z osób, która wspierała Una w początkowym okresie rządów, był jego wuj - Chang Suk Taek. Mąż siostry Kim Dzong Ila przez całe lata był bliskim współpracownikiem drugiego z Kimów, w roku 2012 często służył radą najmłodszemu z dynastii. Jednak wystarczyły dwa lata, aby Un uznał, że rosnąca pozycja wuja szkodzi jego pozycji. Chang Suk Taek został aresztowany, pozbawiony wszelkich funkcji i skazany na śmierć. Wyrok ogłoszono publicznie dopiero po jego wykonaniu. Również ciotka Una nie ustrzegła się przed bratankiem - Kim Kyong Hui po śmierci męża została odsunięta od wszelkich stanowisk (miała wcześniej stopień generalski, kierowała departamentem przemysłu lekkiego) i według niepotwierdzonych do dziś, lecz bardzo prawdopodobnych doniesień południowokoreańskiego wywiadu, w grudniu 2015 roku została otruta.
Długie ręce tyrana
Kim Dzon Un postanowił też ostatnio pokazać, że ma długie ręce. 14 lutego na lotnisku w malezyjskim Kuala Lampur dokonano udanego zamachu ma życie Kim Dzong Nama - starszego, przyrodniego brata Una. To ciekawa postać - ten najstarszy syn Kim Dzong Ila był swego czasu przygotowywany do roli następcy swojego ojca. Jego kariera załamała się nagle w 2001 roku, kiedy został przyłapany w Tokio na posługiwaniu się podrobionym paszportem. Deportowano go jednak nie do KRL-D, lecz do Chin - od tej pory mieszkał w tym kraju, otoczony dyskretną opieką miejscowego wywiadu. Jak się okazało - opieka ta nie sięgała jednak za granicę. Nam padł ofiarą ataku przeprowadzonego przez dwie agentki północnokoreańskiego wywiadu, posługujące się trucizną w sprayu. Władze malezyjskie aresztowały obydwie kobiety - jedna z nich posługiwała się dokumentami indonezyjskimi, druga natomiast sfałszowanym paszportem wietnamskim. Co ciekawe - władze w Phenianie stanowczo sprzeciwiły się sekcji zwłok Kim Dzong Nama i zażądały natychmiastowego przesłania jego zwłok do ojczyzny.
Leszek Masierak
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (08/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej tutaj

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 24.02.2017 13:22
Komentarze
Korea Północna wystrzeliła pocisk w stronę Morza Japońskiego
14.01.2025 13:36

Komentarzy: 0
Korea Północna wystrzeliła we wtorek "kilka" pocisków balistycznych w kierunku Morza Japońskiego – powiadomiły południowokoreańskie siły zbrojne. Była to druga prowokacja ze strony Pjongjangu w ciągu tygodnia, dokonana na kilka dni przed zaprzysiężeniem Donalda Trumpa na prezydenta USA.
Czytaj więcej
Żołnierze z Korei Północnej nie chcą się poddawać. Decydują się na drastyczny krok
28.12.2024 13:42

Komentarzy: 0
- Mamy doniesienia o północnokoreańskich żołnierzach, którzy zamiast poddać się siłom ukraińskim, odebrali sobie życie - powiedział rzecznik Rady Bezpieczeństwa USA John Kirby. Północnokoreańscy żołnierze decydują się na taki krok z powodu obaw o własne rodziny. Na froncie ukraińskim mają również uczestniczyć w desperackich atakach.
Czytaj więcej
Zełenski: Jeśli to nie jest eskalacja, to co nią jest?
14.12.2024 18:46

Komentarzy: 0
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w sobotę w codziennym przemówieniu do obywateli, że Moskwa zaczęła angażować „zauważalną liczbę” północnokoreańskich żołnierzy w wysiłki mające na celu wyparcie ukraińskich wojsk z obwodu kurskiego Rosji.
Czytaj więcej
Kim wszedł do wojny. To alarm także dla Azji
26.11.2024 22:26

Komentarzy: 0
Udział kilkunastu tysięcy żołnierzy Korei Północnej nie zmieni biegu wojny Rosji z Ukrainą. Wszyscy skupiamy się na tym, co zyskuje Putin. A moim zdaniem więcej może zyskać Kim Dzong Un. I to nie jest dobra wiadomość dla azjatyckiego Dalekiego Wschodu. Rosja postrzega agresywną Koreę Północną jako użyteczny sposób na zajęcie, odwrócenie uwagi i zagrożenie siłom USA w regionie Azji i Pacyfiku, podczas gdy Rosja realizuje ważniejsze priorytety w Europie.
Czytaj więcej
"To piekło pod gołym niebem". Chrześcijanie w Korei Płn. trwają do dziś dzięki wierze
26.11.2024 21:30

Komentarzy: 0
W Korei Północnej wciąż są chrześcijanie. Co więcej, mocno trzymają się swej wiary, modlą się, bo wiedzą, że tylko w ten sposób mogą przetrwać piekło komunistycznego reżimu – opowiada Radiu Watykańskiemu ks. Philippe Blot, francuski misjonarz, który od 34 lat pracuje w Korei Południowej. Przypomina zarazem, że chrześcijanie są z największą surowością karani przez komunistów. Świadectwo ich wiary jest więc naprawdę doniosłe, porównywalne do heroizmu pierwszych chrześcijan.
Czytaj więcej
