Kierowca Komorowskiego miał pędzić ulicami Warszawy i złamać kilka przepisów

Incydent miał miejsce w środę 29 marca przed godz. 21. Na początku Bronisław Komorowski rozmawiał z jedną ze stacji telewizyjnych, a następnie wsiadł do limuzyny z kierowcą.
Ekspert: To kompletny brak szacunku
Samochód z Komorowskim miał pędzić przez ulice Warszawy z prędkością ok. 80 km na godz., podczas gdy w miejscu tym obowiązywało ograniczenie do 50 km na godz. Dodatkowo kierowca, by ominąć korki, miał jechać buspasem. Konkolewski przypomina, że kierowcy limuzyn muszą wyjątkowo przestrzegać bezpieczeństwa na drodze, co w tym przypadku zostało prawdopodobnie zlekceważone.
"Limuzyna z Bronisławem Komorowskim pędziła w środę wieczorem przez centrum Warszawy. Kierowca, jak gdyby nigdy nic, jechał buspasem i przekraczał limit prędkości. Były prezydent był tak zmęczony pracowitym dniem, że tego nie widział?" - czytamy na łamach "Super Expressu".
- To kompletny brak szacunku dla innych użytkowników ruchu, a od kierowców limuzyn z przyciemnianymi szybami mamy prawo wymagać szczególnej dbałości o przepisy - skwitował Marek Konkolewski.
Ścigany od niemal dekady 48-latek zatrzymany przez policję

Ukrainiec wiózł plakaty propagujące nazizm. Szybka akcja Policji
Ukrywał się 16 lat. Policja znalazła go w nietypowym miejscu
Tajemnicza śmierć aktorki. Nowe informacje w sprawie Magdaleny Majtyki

Incydent w pobliżu Pałacu Prezydenckiego. Zatrzymano dwóch mężczyzn


