Jedwabne po 85 latach. Przerwana ekshumacja nadal pozostawia kluczowe pytania bez odpowiedzi

- IPN podaje, że zginęło co najmniej 340 obywateli RP narodowości żydowskiej.
- Częściowa ekshumacja została przerwana w 2001 roku i nie została wznowiona.
- Spór o potrzebę dokończenia badań trwa do dziś.
85 lat od zbrodni w Jedwabnem
10 lipca przypada 85. rocznica zbrodni w Jedwabnem. Instytut Pamięci Narodowej przypomniał, że 10 lipca 1941 roku zamordowano tam kilkuset Żydów. Jednocześnie podkreślono, że przerwana ekshumacja nie pozwala na podanie precyzyjnej liczby ofiar.
Według szacunków prokuratorskich wykorzystywanych przez IPN z początku XXI wieku ofiarą zbrodni padło co najmniej 340 obywateli RP narodowości żydowskiej. W tych samych ustaleniach wskazano, że w zbrodni uczestniczyło "co najmniej około czterdziestu Polaków".
Niemiecka okupacja i tło wydarzeń
Po niemieckim ataku na Związek Sowiecki w czerwcu 1941 roku za Wehrmachtem wkroczyły oddziały Einsatzgruppen, które rozpoczęły eksterminację ludności żydowskiej na terenach wcześniej zajętych przez ZSRS. 29 czerwca 1941 roku Reinhard Heydrich wydał dyrektywę, w której nakazywał zachęcanie miejscowej ludności do organizowania pogromów. Jak przypomniał IPN, Niemcom zależało na wciąganiu mieszkańców okupowanych terenów do inspirowanych przez siebie aktów przemocy, przy jednoczesnym niepozostawianiu śladów własnej aktywności.
We wpisie IPN podkreślono, że mord w Jedwabnem "był wpisany w potrzeby obecnych w Jedwabnem Niemców", podobnie jak inne zbiorowe mordy organizowane na terenach zajmowanych przez III Rzeszę.
Przebieg zbrodni nadal nie jest w pełni znany
Według ustaleń śledztwa, 10 lipca 1941 roku od rana żydowskich mieszkańców Jedwabnego spędzano na rynek, gdzie byli bici i poniżani. Doszło także do pierwszych zabójstw. Około 40 Żydów zmuszono do rozebrania pomnika Włodzimierza Lenina, następnie wyprowadzono ich poza miasto, gdzie zostali zabici.
Największa zbrodnia miała miejsce po południu. Według ustaleń śledztwa grupa około 40 Polaków wyprowadziła około 340 Żydów na obrzeża Jedwabnego, gdzie zamknięto ich w stodole i podpalono. Wśród ofiar byli mężczyźni, kobiety oraz dzieci. Ponieważ ekshumacja w 2001 r. została przerwana, do dziś nie udało się ostatecznie zweryfikować wszystkich ustaleń dotyczących zbrodni w Jedwabnem ani liczby ofiar, a w debacie publicznej od lat powracają postulaty wznowienia badań.
Ekshumacja została przerwana
Śledztwo IPN w sprawie Jedwabnego rozpoczęło się 5 września 2000 roku. Rok później rozpoczęto prace ekshumacyjne, które przerwano po apelach strony żydowskiej, powołującej się na przepisy religijne zakazujące naruszania szczątków. Decyzję o wstrzymaniu prac podjął ówczesny minister sprawiedliwości i prokurator generalny prof. Lech Kaczyński. Protestowali przeciwko temu członkowie zespołu archeologiczno-antropologicznego oraz medycy sądowi.
Od tamtej pory część historyków oraz środowisk społecznych domaga się wznowienia badań, wskazując, że bez pełnej ekshumacji nie uda się ostatecznie wyjaśnić przebiegu wydarzeń.
Ambasador USA: "Jedwabne było wyjątkiem"
W przeddzień rocznicy film poświęcony Jedwabnem opublikował ambasador USA w Polsce Tom Rose.
"Przede wszystkim, dzisiejszy dzień jest dniem pamięci o setkach polskich Żydów zamordowanych przez swoich polskich współobywateli pod nadzorem niemieckich nazistowskich okupantów" - powiedział. "Aby zrozumieć Jedwabne, trzeba zrozumieć przesycony złem świat stworzony przez nazistów w okupowanej Polsce" - dodał, przypominając, że pomoc Żydom była karana śmiercią.
Rose podkreślił również: "Naziści dążyli do tego, by uczynić cały naród polski współwinnym zagłady Żydów, sprawiając, że zdrada stawała się najbezpieczniejszą drogą do przetrwania. Mimo tych nieludzkich okoliczności i zachęt do zdrady, bardzo niewielu Polaków wydało swoich żydowskich sąsiadów. Tysiące Polaków zginęło, próbując im pomóc". Dyplomata stwierdził także: "Jedwabne było wyjątkiem, a nie regułą w okupowanej przez nazistów Polsce, ponieważ większość Polaków była uczciwymi, bogobojnymi ludźmi, którzy oparli się pokusie porzucenia moralnych przykazań, pozwalających odróżniać dobro od zła".
Na zakończenie powiedział: "Dziś wspominamy ofiary Jedwabnego i oddajemy hołd tysiącom Polaków, którzy ryzykowali i często oddawali swoje życie, aby pomagać polskim Żydom. Razem ich historie ukazują pełniejszą prawdę, a wraz z nią, jak sądzę, pojawia się nadzieja na przyszłość".
Spór o Jedwabne trwa
W ubiegłym roku Prokuratura Rejonowa w Łomży wszczęła postępowanie dotyczące tablic ustawionych w pobliżu pomnika w Jedwabnem przez Ruch Obrony Polaków. Umieszczono na nich m.in. napis: "Dowody i relacje świadków zadają kłam twierdzeniom o polskim sprawstwie mordu na Żydach w Jedwabnem 10 lipca 1941 r. W rzeczywistości zbrodni tej dokonał niemiecki oddział pacyfikacyjny pod dowództwem Hermanna Schapera."
Środowiska związane z inicjatywą od lat domagają się wznowienia ekshumacji, wskazując, że tylko pełne badania pozwolą wyjaśnić wszystkie okoliczności zbrodni. IPN podkreśla natomiast, że Polska pozostawała w stanie wojny z Niemcami, a każdy uczestnik przemocy wobec niewinnych współobywateli stawał się narzędziem w rękach III Rzeszy i jednocześnie odpowiadał za swoje czyny zgodnie z polskim prawem.
"W polskiej pamięci narodowej nie ma miejsca dla usprawiedliwienia uczestników tego rodzaju zbrodni" - przypomniał Instytut Pamięci Narodowej.
Komentarze
Solidarność uczci 45. rocznicę strajku na Podbeskidziu
Zachodniopomorska "S" złożyła kwiaty pod tablicą upamiętniającą Longina Komołowskiego
Powstanie Wielkopolskie – 107. rocznica jednego z największych sukcesów w historii Polski

Solidarność upamiętniła ofiary Grudnia ‘70 w Gdańsku. "Naszym obowiązkiem jest zachowanie pamięci o tych, którzy zginęli"
Dziś 44. rocznica krwawej pacyfikacji kopalni "Wujek"









