Internet wymyka się spod kontroli. Wardęga: Zatrzymany youtuber zbudował widownię, która lubiła patologię

Komentarzy: 0
Udostępnij:
– Często się zastanawiam, czemu ludzie oglądają patostremerów – czasem z ciekawości, jest też dużo głosów, że chodzi o to, żeby poczuć się lepszymi, że inni mają gorzej – ocenia Sylwester Wardęga, najpopularniejszy polski twórca internetowy, w rozmowie z Mateuszem Kosińskim.
Mateusz Kosiński: W internecie w porównaniu do innych mediów nie mamy żadnej formy kontroli nad autorem. W prasie, TV, radiu mamy szefa, który nas sprawdza, daje nam przestrzeń medialną. Tutaj jest tylko użytkownik i słaba kontrola ze strony platformy.
Sylwester Wardęga: Jakaś kontrola jest, ale twórców jest tak dużo, a osób, które sprawdzają tak mało, że nie sposób wszystko wyłapać. Wiem, że YouTube jest przeciwny patostreamerom, ale oni są na tyle sprytni, że każdą transmisję niemal od razu usuwają tak, że YouTube nie ma nawet jak tego sprawdzać. Internet jest tak szerokim medium, że to się powoli wymyka spod kontroli. Uważam, że dobrze, że każdy ma swobodę wypowiedzi, nie ma też tak, że nie ma kontroli. My sami się na YouTubie regulujemy. Jak jeden twórca nagra totalne głupoty, to wkrótce dostanie odpowiedzi od innych twórców i automatycznie ludzie zaczną go uważać za niekompetentnego głupka.
- No tak, ale jeśli włączę TV o godz. 14, to wiem, że nikt tam nie będzie przeklinał, a jeśli to zrobi, to spotkają go olbrzymie kary, a po kilku razach straci koncesję.
- Przeklinanie na YouTubie jest legalne, ale grozi wyłączeniem części reklam. W życiu codziennym ludzie przeklinają, a internet pokazuje, jakie jest życie. Nie kreujemy się na kryształowo dobrych, nieprzeklinających, pięknie ubranych, tak jak to dzieje się w telewizji. W internecie jesteśmy sobą. Są twórcy, którzy naturalnie przeklinają i w internecie chcą być sobą, zwłaszcza jeśli to ma coś podkreślić. Jeśli ktoś to nadużywa, to internet to weryfikuje. Pewna cenzura jest, nagość jest od razu usuwana. Uważam, że cenzura telewizyjna jest przesadzona, rozumiem misyjność, ale były sytuacje, że cenzurowanie zniekształcało obraz, na przykład poprzez wycięcie niektórych scen, co odbierało filmowi sens.
- Mówisz, że internet pokazuje nas takimi, jacy jesteśmy. Ja się z tym nie zgadzam, uważam, że on jednak zapewnia pewien dystans, przykładem niech będzie zachowanie "Gurala". Nie widuję na ulicy, żeby ktoś namawiał kobiety do rozbierania się. To nie jest tak, że ci ludzie nie mają świadomości, ile osób ich słucha? Bo mówią sami do komputera, a liczba obserwujących to abstrakcyjnie zmieniająca się cyferka.
- "Gural" był pod wpływem widowni, a pamiętajmy, że jadąc autobusem, jedziemy w tłumie. Gdy zachowamy się chamsko, to jedna osoba nam przyklaśnie, a czterdzieści dziewięć nas potępi. "Gural" zbudował własną widownię, która lubiła patologiczne zachowania, one ją bawiły. Był pod wpływem tego, że raz przegiął, dzieciaki mówiły, że jest dobrze, nazywają to "dymami", gdy dzieje się coś ciekawego. Brnął coraz dalej i nawet po tym, jak przyszła po niego policja, to nie zdawał sobie sprawy, że zrobił źle, twierdził, że inni youtuberzy zrobili na niego nagonkę, bo mu zazdrościli popularności. Bronił się tym, że ludzie tego chcieli.
- Ja nie do końca rozumiem fenomen streamu. Na YouTubie jest masa ciekawych kanałów, ale same streamingi to albo ludzie grający w gry, albo coś, co nie ma żadnej wartości…
- Albo te patostreamy, gdzie pije się alkohol i dzieje się coś "ciekawego" - ktoś się pobije, inny się przewróci. Widać ludzie tego bardzo potrzebują, bo te streamy ogląda po 10 tys. osób. Często się zastanawiam, czemu ludzie to oglądają - czasem z ciekawości, jest też dużo głosów, że chodzi o to, żeby poczuć się lepszymi, że jednak inni mają gorzej. Widzę tendencję, że widzowie równocześnie z tymi patostreamerami piją alkohol. Często widzowie piszą do tych streamerów - "tylko wy jesteście prawdziwi", że wszystko, co ich otacza - czyli telewizja, media, to fałsz, a taki patostreamer, który pije alkohol, przedstawia prawdziwą rzeczywistość.
- Zastanawiam się, jak to jest, bo jak widzimy pijaka w autobusie, to się odsuwamy, nie chcemy mieć z nim do czynienia, ale jak jesteśmy w domu, to z chęcią go podejrzymy, a najlepiej przelejemy mu 20 zł. To może nie patostreamerzy są źródłem zła, a my sami?
- Oczywiście, że to wina widzów, bo streamerzy na początku grali w gry, ale raz na tydzień organizowali stream, gdy piją alkohol. Zauważyli, że grając w gry, mają tysiąc obserwujących, a pijąc alkohol, pięć tysięcy. To się przełożyło na to, że gry trzeba odłożyć i tylko pić alkohol. Trzeba pamiętać, że był taki czas, że jeden patostreamer był w stanie jednego dnia zarobić 30 tysięcy złotych. Oni wyrastają jak grzyby po deszczu. Może po akcji z "Guralem" to się zmieni.
- Nie przeraża cię to? Ja zawsze uważałem, że to media robią ludziom sieczkę z mózgu, w najlepszym czasie antenowym leci kretyński "Big Brother", a mogłoby lecieć coś ambitniejszego. Na YouTubie możemy obejrzeć menela lub wykład naukowy i jednak sięgamy po to pierwsze. Nie odbiera to wiary w ludzkość?
- No tak, ale jakby telewizja puściła coś ambitniejszego, to widzowie by tego nie oglądali. Ludzie potrzebują tego przysłowiowego "Big Brothera". Zresztą trzeba pamiętać, że moje żarty to też nie jest coś ambitnego. To rozrywka typu ukryta kamera i to ludzie chcieli oglądać...

Sylwester Wardęga: Jakaś kontrola jest, ale twórców jest tak dużo, a osób, które sprawdzają tak mało, że nie sposób wszystko wyłapać. Wiem, że YouTube jest przeciwny patostreamerom, ale oni są na tyle sprytni, że każdą transmisję niemal od razu usuwają tak, że YouTube nie ma nawet jak tego sprawdzać. Internet jest tak szerokim medium, że to się powoli wymyka spod kontroli. Uważam, że dobrze, że każdy ma swobodę wypowiedzi, nie ma też tak, że nie ma kontroli. My sami się na YouTubie regulujemy. Jak jeden twórca nagra totalne głupoty, to wkrótce dostanie odpowiedzi od innych twórców i automatycznie ludzie zaczną go uważać za niekompetentnego głupka.
- No tak, ale jeśli włączę TV o godz. 14, to wiem, że nikt tam nie będzie przeklinał, a jeśli to zrobi, to spotkają go olbrzymie kary, a po kilku razach straci koncesję.
- Przeklinanie na YouTubie jest legalne, ale grozi wyłączeniem części reklam. W życiu codziennym ludzie przeklinają, a internet pokazuje, jakie jest życie. Nie kreujemy się na kryształowo dobrych, nieprzeklinających, pięknie ubranych, tak jak to dzieje się w telewizji. W internecie jesteśmy sobą. Są twórcy, którzy naturalnie przeklinają i w internecie chcą być sobą, zwłaszcza jeśli to ma coś podkreślić. Jeśli ktoś to nadużywa, to internet to weryfikuje. Pewna cenzura jest, nagość jest od razu usuwana. Uważam, że cenzura telewizyjna jest przesadzona, rozumiem misyjność, ale były sytuacje, że cenzurowanie zniekształcało obraz, na przykład poprzez wycięcie niektórych scen, co odbierało filmowi sens.
- Mówisz, że internet pokazuje nas takimi, jacy jesteśmy. Ja się z tym nie zgadzam, uważam, że on jednak zapewnia pewien dystans, przykładem niech będzie zachowanie "Gurala". Nie widuję na ulicy, żeby ktoś namawiał kobiety do rozbierania się. To nie jest tak, że ci ludzie nie mają świadomości, ile osób ich słucha? Bo mówią sami do komputera, a liczba obserwujących to abstrakcyjnie zmieniająca się cyferka.
- "Gural" był pod wpływem widowni, a pamiętajmy, że jadąc autobusem, jedziemy w tłumie. Gdy zachowamy się chamsko, to jedna osoba nam przyklaśnie, a czterdzieści dziewięć nas potępi. "Gural" zbudował własną widownię, która lubiła patologiczne zachowania, one ją bawiły. Był pod wpływem tego, że raz przegiął, dzieciaki mówiły, że jest dobrze, nazywają to "dymami", gdy dzieje się coś ciekawego. Brnął coraz dalej i nawet po tym, jak przyszła po niego policja, to nie zdawał sobie sprawy, że zrobił źle, twierdził, że inni youtuberzy zrobili na niego nagonkę, bo mu zazdrościli popularności. Bronił się tym, że ludzie tego chcieli.
- Ja nie do końca rozumiem fenomen streamu. Na YouTubie jest masa ciekawych kanałów, ale same streamingi to albo ludzie grający w gry, albo coś, co nie ma żadnej wartości…
- Albo te patostreamy, gdzie pije się alkohol i dzieje się coś "ciekawego" - ktoś się pobije, inny się przewróci. Widać ludzie tego bardzo potrzebują, bo te streamy ogląda po 10 tys. osób. Często się zastanawiam, czemu ludzie to oglądają - czasem z ciekawości, jest też dużo głosów, że chodzi o to, żeby poczuć się lepszymi, że jednak inni mają gorzej. Widzę tendencję, że widzowie równocześnie z tymi patostreamerami piją alkohol. Często widzowie piszą do tych streamerów - "tylko wy jesteście prawdziwi", że wszystko, co ich otacza - czyli telewizja, media, to fałsz, a taki patostreamer, który pije alkohol, przedstawia prawdziwą rzeczywistość.
- Zastanawiam się, jak to jest, bo jak widzimy pijaka w autobusie, to się odsuwamy, nie chcemy mieć z nim do czynienia, ale jak jesteśmy w domu, to z chęcią go podejrzymy, a najlepiej przelejemy mu 20 zł. To może nie patostreamerzy są źródłem zła, a my sami?
- Oczywiście, że to wina widzów, bo streamerzy na początku grali w gry, ale raz na tydzień organizowali stream, gdy piją alkohol. Zauważyli, że grając w gry, mają tysiąc obserwujących, a pijąc alkohol, pięć tysięcy. To się przełożyło na to, że gry trzeba odłożyć i tylko pić alkohol. Trzeba pamiętać, że był taki czas, że jeden patostreamer był w stanie jednego dnia zarobić 30 tysięcy złotych. Oni wyrastają jak grzyby po deszczu. Może po akcji z "Guralem" to się zmieni.
- Nie przeraża cię to? Ja zawsze uważałem, że to media robią ludziom sieczkę z mózgu, w najlepszym czasie antenowym leci kretyński "Big Brother", a mogłoby lecieć coś ambitniejszego. Na YouTubie możemy obejrzeć menela lub wykład naukowy i jednak sięgamy po to pierwsze. Nie odbiera to wiary w ludzkość?
- No tak, ale jakby telewizja puściła coś ambitniejszego, to widzowie by tego nie oglądali. Ludzie potrzebują tego przysłowiowego "Big Brothera". Zresztą trzeba pamiętać, że moje żarty to też nie jest coś ambitnego. To rozrywka typu ukryta kamera i to ludzie chcieli oglądać...


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Tagi
Data publikacji: 08.05.2018 19:14
Komentarze
Uwolnienie Poczobuta. Jest reakcja Departamentu Stanu USA
28.04.2026 22:16

Komentarzy: 0
Jesteśmy wdzięczni Polsce, Mołdawii i Rumunii za współpracę, która ułatwiła transfer uwolnionych przez Białoruś więźniów - przekazał we wtorek PAP rzecznik Departament Stanu USA. Wyraził też zadowolenie ze współpracy z Mińskiem.
Czytaj więcej
Karol III w Kongresie: NATO odpowiedziało po zamachach na USA, teraz trzeba bronić Ukrainy
28.04.2026 21:47

Komentarzy: 0
NATO i Wielka Brytania odpowiedziały na wezwanie Ameryki po zamachach 11. września; dziś ta sama determinacja potrzebna jest do obrony Ukrainy i by zapewnić sprawiedliwy pokój - powiedział król Wielkiej Brytanii Karol III w przemowie przed połączonymi izbami Kongresu.
Czytaj więcej
Prezydent Czech wezwał do stworzenia “Stanów Zjednoczonych Europy”
28.04.2026 20:59

Komentarzy: 0
Prezydent Czech Petr Pavel oświadczył, że popiera utworzenie „Stanów Zjednoczonych Europy”, argumentując, że głębsza integracja to jedyny sposób, aby blok pozostał globalną potęgą – poinformował portal European Conservative.
Czytaj więcej
Polityka KE. Ardanowski: Nawet społeczeństwa zamożne mogą stanąć przed widmem głodu
28.04.2026 20:12

Komentarzy: 0
„Bardzo łatwo we współczesnym świecie zerwać łańcuchy dostaw, doprowadzić do tego czy poprzez konflikty międzynarodowe, czy pandemie, że nie będą pływały statki, nie będą latały samoloty i społeczeństwa nawet zamożne staną przed widmem głodu” - powiedział w rozmowie z portalem Tysol.pl Jan Krzysztof Ardanowski, przewodniczący Narodowej Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy prezydencie Karolu Nawrockim, odnosząc się do unijnej polityki outsourcowania produktów żywnościowych.
Czytaj więcej
Prezydent: Polska gotowa, by stać się „bramą północy” dla amerykańskiego gazu dla regionu
28.04.2026 19:05

Komentarzy: 0
Strategicznym partnerem państw Trójmorza jest USA; Polska jest gotowa, by stać się „bramą północy” dla amerykańskiego gazu do całego regionu - powiedział we wtorek w Dubrowniku prezydent Karol Nawrocki. Dodał, że należy rozpocząć dyskusję nad powołaniem Banku Inicjatywy Trójmorza.
Czytaj więcej