Szukaj
Konto

Ekspert: służby "zwodowały" materiały w mediach prorządowych żeby wywołać nagonkę na ks. Olszewskiego

28.10.2024 16:38
ks. Michał Olszewski tuż po wyjściu z aresztu
Źródło: fot. Radek Pietruszka
Komentarzy: 0
"Gazeta Wyborcza" sama przyznaje, że ks. Olszewski siedział w areszcie, bo korzystał z odmowy składania wyjaśnień. To jest, proszę Państwa, potwierdzenie stosowanego wobec podejrzanych aresztu wydobywczego – ocenia mecenas Bartosz Lewandowski.

Doniesienia "Gazety Wyborczej"

Poniedziałkowa "Gazeta Wyborcza" pisze, że z 68 mln zł, które z Funduszu Sprawiedliwości dostała założona przez ks. Olszewskiego fundacja Profeto, tylko 55 mln zł faktycznie poszło na budowę ośrodka dla ofiar przestępstw. "Badając zawierane w związku z dotacją kontrakty, prokuratura stwierdziła, że 13 mln zł zostało wydane na inne cele. Trafiły m.in. do kieszeni osób prywatnych, samego księdza i jego rodziny" — czytamy w poniedziałkowej "GW", która pisze również o operacjach finansowych, których miał dokonywać nawet sam ks. Olszewski.

"Tylko z bankomatu przez 3,5 roku ksiądz wybrał 515 tys. 620 zł. Dokonywał też wypłat gotówki w banku - łącznie 50 tys. euro i 196 tys. zł. Co nie znaczy, że unikał płacenia kartą połączoną z rachunkiem fundacji: w sklepach, restauracjach, hotelach i na bilety (kolej, samolot) wydał 1 mln 74 tys. 800 zł" — czytamy w "GW".

Ekspert komentuje

Do całej sprawy odniósł się w mediach społecznościowych mecenas Bartosz Lewandowski. Ekspert zwrócił uwagę, że "Gazeta Wyborcza" sama "przyznaje, że ks. Olszewski siedział w areszcie, bo korzystał z odmowy składania wyjaśnień". "To jest, proszę Państwa, potwierdzenie stosowanego wobec podejrzanych aresztu wydobywczego" - uważa prawnik.

Skoro redakcja wprost przyznaje, że bazowała na aktach sprawy (w tym m. in. wnioskach aresztowych), to wszystko wskazuje na to, że służby, które mają zajmować się prowadzeniem śledztwa zwyczajnie "zwodowały" wybrane materiały w mediach prorządowych, aby przedstawić podejrzanego w negatywnym świetle i wywołać polityczną nagonkę (wzmożenie polityków większości rządzącej i wyzywanie osób objętych domniemaniem niewinności od "złodziei" nie jest przypadkiem). A to oznacza, że mamy do czynienia z ujawnieniem materiałów ze śledztwa z przyczyn politycznych

- pisze mec. Lewandowski.

Jego zdaniem z tekstu "wyłania się obraz raczej hipotez śledczych, co do wydatków rzekomo niezgodnych z projektem, a nie fakt ich potwierdzenia "«na cele prywatne»"

Czytaj także:

Komentarzy: 0
Data publikacji: 28.10.2024 16:38
Źródło: X