Szukaj
Konto

Dramatyczna interwencja w Sanoku. Policjanci użyli broni

20.11.2025 18:20
Radiowóz / zdjęcie poglądowe
Źródło: Pixabay/RayMediaGroup
Komentarzy: 0
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w czwartek przed południem w jednym z bloków przy ulicy Sadowej w Sanoku. Służby zostały wezwane do mieszkania, w którym miał przebywać mężczyzna z zaburzeniami psychicznymi wraz ze swoją matką. Jak się później okazało, interwencja zakończyła się śmiercią mężczyzny i odnalezieniem w lokalu ciała kobiety.
Co musisz wiedzieć
  • Do tragedii doszło w czwartek przed południem w bloku przy ul. Sadowej w Sanoku
  • Służby zostały wezwane z powodu podejrzenia ulatniania się gazu, co potwierdził uruchomiony czujnik
  • Po siłowym wejściu do mieszkania funkcjonariusze odnaleźli ciało kobiety
  • Z innego pomieszczenia wybiegł agresywny mężczyzna, który zaatakował policjantów i strażaka ostrym narzędziem
  • Jak przekazano, policjanci użyli najpierw gazów obezwładniających, ale nie przyniosło to efektu

 

Interwencja po sygnale o zagrożeniu gazowym

Około godziny 10 policja i straż pożarna otrzymały zgłoszenie wskazujące, że w mieszkaniu może dochodzić do ulatniania się gazu. Świadczył o tym również uruchomiony czujnik, co potwierdził st. kpt. Artur Giba z sanockiej straży pożarnej. Mężczyzna nie otwierał drzwi, dlatego - jak przekazał kom. Piotr Wojtunik - podjęto decyzję o wejściu siłowym.

- Z uwagi na to, że nie otwierał drzwi i istniało też takie zagrożenie, że mógł odkręcić kurki z gazem, podjęto decyzję o siłowym wejściu do środka

- powiedział funkcjonariusz.

Tuż po dostaniu się do środka służby natknęły się na ciało kobiety. Wtedy z jednego z pomieszczeń wybiegł agresywny mężczyzna. Uzbrojony w ostre narzędzie - według lokalnych mediów w maczetę - zaatakował policjantów i ranił strażaka.

- Wówczas ten agresywny mężczyzna zaatakował ostrym narzędziem dwóch policjantów oraz ranił strażaka - relacjonował kom. Wojtunik.

Policjanci wykorzystali najpierw środki przymusu bezpośredniego, w tym gaz, jednak bez skutku. Sytuacja eskalowała do tego stopnia, że funkcjonariusze sięgnęli po broń.

- Policjanci użyli na początku środków przymusu bezpośredniego m.in. gazu, natomiast te środki nie skutkowały, dlatego użyli broni palnej. Mimo reanimacji życia tego mężczyzny nie udało się uratować. W mieszkaniu policjanci znaleźli także ciało kobiety

- poinformował rzecznik podkarpackiej policji.

Według słów kom. Wojtunika, mężczyzna próbował nawet wytrącić policjantowi broń z ręki.

Ranni funkcjonariusze trafili do szpitala

Strażak, który został ugodzony ostrym narzędziem, doznał rany ciętej tułowia i ręki. Lądowy Patrol Ratunkowy przetransportował go śmigłowcem do szpitala w Rzeszowie. Jak podał Giba, funkcjonariusz pozostawał przytomny w chwili udzielania pomocy. Pozostali ranni - dwóch policjantów - również trafili do szpitala. Życiu żadnego z funkcjonariuszy nie zagraża niebezpieczeństwo.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 20.11.2025 18:20
Źródło: Interia.pl / TVN24