Szukaj
Konto

Przegrany proces o stadion. Decyzje prezydenta Świętochłowic mogą kosztować nawet 14 milionów złotych

Daniel Berger
Źródło: ChatGPT | Autor: ChatGPT. Grafika wygenerowała przez AI, nie przedstawia prawdziwego wydarzenia | Licencja: ChatGPT | Daniel Berger
Przebudowa miejskiego stadionu „Skałka” miała być symbolem rozwoju Świętochłowic. Zamiast tego stała się tykającą bombą finansową, która właśnie eksplodowała, potężnie obciążając budżet gminy.
Co musisz wiedzieć:
  • Sąd Apelacyjny w Katowicach utrzymał odpowiedzialność Świętochłowic za skutki odstąpienia od umowy z wykonawcą modernizacji stadionu „Skałka”, a łączna wartość zobowiązania wraz z odsetkami i kosztami może sięgnąć około 14 mln zł.
  • Spór rozpoczął się po rozwiązaniu przez nowe władze miasta umowy zawartej z wykonawcą wyłonionym jeszcze przed wyborami samorządowymi w 2018 roku.
  • Autor wskazuje, że konsekwencje wyroku mogą wpłynąć na finanse miasta i sposób realizacji przyszłych inwestycji samorządowych.

 

Modernizacja stadionu przy ul. Bytomskiej w Świętochłowicach ruszyła jeszcze przed wyborami samorządowymi w 2018 roku. Medialnie oceniany był jako „wyborczy as” walczącego o trzecią kadencję w fotelu prezydenta miasta Dawida Kostempskiego. Wówczas rozpoczęły się pierwsze prace, a rozpoczęta inwestycja miała pochłonąć blisko 31,5 mln zł netto.

Wtedy Kostempski wybory przegrał. Zastąpił go Daniel Beger, oceniany przez niektórych jako polityczny amator z uwagi na porównywalnie mniejsze doświadczenie do Kostempskiego. Jedną z pierwszych decyzji, jakie podjął, było rozwiązanie umowy z wybranym w przetargu przez Kostempskiego wykonawcą - Mostostalem Zabrze Gliwickim Przedsiębiorstwem Budownictwa Przemysłowego S.A.

 

Proces z powództwa spółki

Szybko ruszył proces z powództwa spółki. W pierwszej instancji, w której wyrok zapadł 11 maja 2022 roku i był nieprawomocny, zasądzono od gminy kwotę 3 965 528,18 złotych wraz z ustawowymi odsetkami, rosnącymi każdego dnia, naliczanymi od 8 czerwca 2019 roku. Obie strony – gmina Świętochłowice i Spółka Mostostal Zabrze GPBP S.A. wniosły apelację od wyroku. Sąd Apelacyjny w Katowicach po trzech rozprawach, 16 kwietnia 2026 roku wydał wyrok niekorzystny dla Świętochłowic, nakazując gminie zapłatę kwoty, która wraz z odsetkami i kosztami sięga rzędu  14 mln zł.

Przegrany niedawno w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach proces z wykonawcą inwestycji obnażył brutalną prawdę: finał tej sprawy to nie zbieg niefortunnych okoliczności, lecz efekt łańcucha decyzji prezydenta Daniela Begera oraz jego zaplecza polityczno-urzędniczego. Zaplecza dynamicznie się zmieniającego. Beger najpierw dbał o kontakty z PiS, nawet chwalił się w mediach społecznościowych wspólnymi zdjęciami z premierem Mateuszem Morawieckim. Potem „polubił się” z Polską 2050  - fotografie z Michałem Gramatyką zdominowały facebookowy profil Begera.

Spór o modernizację stadionu nie jest jednak tylko spektakularną, akademicką dywagacją prawniczą o ciągłości władzy, lecz przede wszystkim bolesny, realny drenaż finansów Świętochłowic. Finał sprawy przynosi szokujący rachunek. Sądowe uzasadnienie wyroku w sprawie odstąpienia od umowy z 3 października 2018 roku bezlitośnie obnaża nieprawidłowości w zakresie sposobu zarządzania majątkiem publicznym.

 

Iluzja artykułu 145 i polityczne alibi

Punktem wyjścia do obecnego kryzysu była ryzykowna decyzja prezydenta Świętochłowic Daniela Begera o odstąpieniu od wspomnianego kontraktu na przebudowę Stadionu „Skałka”. W tym celu, zamiast zapłacić odszkodowanie wykonawcy, które byłoby niewielkie w porównaniu do obecnych roszczeń wykonawcy, sięgnął po art. 145 Prawa zamówień publicznych.

Przepis ten pozwala na jednostronne zerwanie umowy przez zamawiającego wyłącznie w przypadku wystąpienia nagłej, istotnej i nieprzewidywalnej zmiany okoliczności, której nie można było przewidzieć w chwili jej zawierania. Problem polega na tym, że sądy dwóch instancji w całości zdemolowały tę argumentację. Beger bowiem remont stadionu kontynuował, ale wybrał innego wykonawcę. Za prawie 25 milionów złotych odnowiono budynek, trybuny, tor i bandy.

Problemy budżetowe

Trudna sytuacja finansowa Świętochłowic nie była zjawiskiem nowym ani nagłym – według miażdżącej oceny sądu, była doskonale znana władzom przed podpisaniem umowy, w samej chwili jej zawierania oraz później. Władze Świętochłowic, zarówno poprzednie (Kostempski), jak i obecne (Beger) nie miały więc prawa traktować permanentnych problemów budżetowych jako tarczy ochronnej w sporze z wykonawcą.

Z analizy uzasadnienia wyroku wyłania się obraz próby przerzucenia na przedsiębiorcę kosztów zmiany priorytetów inwestycyjnych po wyborach samorządowych. Tymczasem zasady obrotu prawnego są bezlitosne: gmina jako odpowiedzialny podmiot gospodarczy, pozostaje związana swoimi zobowiązaniami kontraktowymi bez względu na roszady personalne w fotelu prezydenta. Zabrakło skutecznego zabezpieczenia interesu miasta przed roszczeniami wykonawcy, oraz przed rujnującym narastaniem odsetek.

 

Finansowe domino i zarządzanie przez zaniechanie

Dziś Świętochłowice stoją w obliczu mocnego uderzenia w finanse. Skutki nieprzemyślanego odstąpienia od umowy to nie tylko wielomilionowa należność główna, ale również lawinowo rosnące odsetki i potencjalne widmo komornika, który w przypadku egzekucji, będzie miał prawo zająć konta urzędu.

Beger jednak brnie dalej. Aby znaleźć pieniądze w budżecie na zapłatę orzeczonego wyroku, wymyślił przesunięcie środków, przeznaczonych na działanie miasta. Lukę wypełni kolejną emisją obligacji na 15 mln zł. Niedawno radni zgodzili się na obligacje za 30 mln zł. Słowem, w naszej ocenie, kreatywną księgowość, która powinna zainteresować Regionalną Izbę Obrachunkową.

W tym miejscu wypada zadać podstawowe pytania o standardy zarządcze w Świętochłowicach. Czy przed podjęciem radykalnej decyzji o zerwaniu kontraktu w Urzędzie Miejskim w ogóle sporządzono rzetelną, pisemną analizę ryzyka? Czy na jakimkolwiek etapie rozważano wariant zawarcia ugody lub podjęcia mediacji, aby zminimalizować straty dla gminy? I wreszcie: czy Rada Miejska miała pełną, rzetelną informację o tym, że politycznie nośna rezygnacja z inwestycji może otworzyć puszkę Pandory w postaci wielomilionowego roszczenia? Brak jednoznacznych dowodów na istnienie takich procedur to świadectwo deficytu należytej staranności.

 

Puste krzesło na sali rozpraw, czyli strategia kapitulacji?

Sposób prowadzenia samego sporu sądowego przez pełnomocników Świętochłowic to osobny, szokujący rozdział tej historii. Za najbardziej jaskrawy przykład procesowej ignorancji można uznać niestawiennictwo przedstawiciela miasta na przesłuchaniu. Zignorowanie wezwania wystosowanego przez sąd pod rygorem pominięcia dowodu sprawiło, że ostatecznie przesłuchano wyłącznie stronę powodową. Gmina de facto oddała walkowerem etap procesu, który mógł okazać się kluczowy.

Na tym jednak nie koniec. Sąd Apelacyjny wyraźnie wytknął, że miasto nie potrafiło skutecznie zakwestionować żądań wykonawcy w zakresie żądań w pozwie. Zamiast walczyć o kluczowe dla budżetu kwoty, pełnomocnicy Świętochłowic skupili się przede wszystkim na podważaniu kosztów pośrednich, co okazało się strategią całkowicie chybioną.

Konieczne jest zatem wyjaśnienie, kto podjął decyzję o takiej linii obrony i czy prawnicy uprzedzili prezydenta Begera o jej fatalnych skutkach? Interes publiczny może wymagać ujawnienia nazwisk pełnomocników, dokładnego zakresu ich zlecenia, treści umów, wysokości wypłaconych wynagrodzeń, pisemnych rekomendacji procesowych oraz informacji o posiadanych polisach OC.

 

Trzy sfery odpowiedzialności

  • W tej sprawie nie ma anonimowych winnych. Odpowiedzialność rozkłada się na trzy wyraźne sfery. Największy ciężar decyzyjny spoczywa na organie wykonawczym – to prezydent Beger i podległe mu osoby rekomendowały. oraz ostatecznie zatwierdziły odstąpienie od umowy, posługując się podstawą prawną z góry skazaną na odrzucenie przez sąd.
  • Druga sfera to pełnomocnicy oraz urzędnicy nadzorujący proces cywilny przed sądami I i II instancji, ponoszący bezpośrednią winę za niestawiennictwo na rozprawie i prowadzenie nieskutecznej strategii dowodowej.
  • Trzecia sfera cofa nas do genezy problemu: tworzą go osoby, które w 2018 roku doprowadziły do zawarcia tak kosztownego kontraktu, ignorując wiedzę o ówczesnej, fatalnej sytuacji finansowej Świętochłowic, których na przedwyborczy kaprys nigdy nie było stać. Czyli Dawid Kostempski z resztą swojej ekipy.

 

Czas na decyzje i interwencję organów kontrolnych

Rada Miejska Świętochłowic nie może dłużej pełnić roli biernego obserwatora w obliczu nadciągającej katastrofy. Radni powinni natychmiast zażądać dostępu do pełnej i transparentnej dokumentacji: od pierwotnej umowy i oświadczenia o odstąpieniu, przez opinie prawne, pisma procesowe, ewentualne apelacje, protokoły z rozpraw i mediacji, aż po umowy z kancelariami prawnymi i dokładne ujawnienie składników kwoty zasądzonej do zapłaty.

Komisja Rewizyjna powinna bezwzględnie zbadać celowość działań prezydenta Kostempskiego, zwłaszcza w kontekście rezygnacji z ugody ograniczającej straty. Niezbędne jest zlecenie na zewnątrz całkowicie niezależnej opinii prawnej, która obiektywnie oceni możliwą odpowiedzialność majątkową osób decyzyjnych oraz pełnomocników procesowych. Materiały z tych analiz powinny stanowić gotowy materiał dla rzecznika dyscypliny finansów publicznych.

Wreszcie, przy tej skali potwierdzonych sądownie zaniedbań, naturalnym krokiem staje się rozważenie zawiadomienia prokuratury. Nie chodzi tu o przedwczesne ferowanie politycznych wyroków, ale o rzetelne zbadanie przez CBA i prokuraturę czy działania lub zaniechania władz miasta nie wyczerpują znamion przestępstwa nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego (art. 231 § 1 k.k.), lub wyrządzenia znacznej szkody w obrocie gospodarczym (art. 296 § 1 k.k.).
Przegrany proces o świętochłowicki stadion to nie jest przypadek czy „pechowa” sprawa. To słony rachunek za brak profesjonalizmu, zaniechania i próby politycznego zarządzania kontraktami inwestycyjnymi. Rachunek, który w całości pokryją podatnicy.

 

Źródła:

https://sportowefakty.wp.pl/zuzel/1252763/sad-zakonczyl-spor-wielomilionowe-odszkodowanie-za-polski-stadion

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach sygn. akt V AGa 363/22

https://swiony.pl/artykuly/artykul/swietochlowice-spolka-mostostal-miasto-musi-wyplacic-14-mln-zlotych

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 29.07.2026 14:24
Źródło: Tysol.pl