Daukszewicz ujawnił kulisy afery w „Szkle kontaktowym” TVN24

W połowie maja podczas emisji programu "Szkło kontaktowe" na antenie TVN24 doszło do niebywałej wręcz wpadki.
Gospodarz programu Tomasz Sianecki połączył się z red. Piotrem Jaconiem, dziennikarzem znanym m.in. z dużego zaangażowania w aktywizm na rzecz osób transpłciowych. Dziennikarz jakiś czas temu poinformował opinię publiczną, że jego dziecko dokonało tranzycji.
A jakiej płci on dzisiaj jest?
- zapytał głośno satyryk Krzysztof Daukszewicz tuż przed połączeniem się z Piotrem Jaconiem. Można było odnieść wrażenie, że wypowiedź Daukszewicza wywołała konsternację w studio, a sam Piotr Jacoń, mimo że normalnie rozpoczął swoją wypowiedź, usłyszał ten "dowcip".
Co równie ciekawe, sam Daukszewicz w ostatnich sekundach przed zejściem z anteny powiedział głośno: "Chyba ja p*********** głupotę".
Ostatecznie satyryk przekazał, że nie wróci do prowadzenia "Szkła kontaktowego". Chwilę później - w geście solidarności z Daukszewiczem - z programu odeszli Artur Andrus oraz Robert Górski.
CZYTAJ TAKŻE: Kto zostanie ministrem zdrowia w rządzie Tuska? Padło nazwisko
Jacoń nie przyjął przeprosin Daukszewicza
Teraz w rozmowie z serwisem Plejada Daukszewicz wyznał, że "to, co się wydarzyło, jest nieporozumieniem i nie powinno mieć miejsca".
- Wydaje mi się, że gdyby zdarzyło się to za czasów Mariusza Waltera lub Grzesia Miecugowa, zamieszanie potrwałoby góra dwa dni i wszystko wróciłoby do normy. Wiele jednak wskazuje na to, że szefostwo TVN24 zlekceważyło tę sprawę, puściło ją niejako samopas. A może po prostu bardziej stanęło po stronie Jaconia niż mojej? - zapytał.
CZYTAJ TAKŻE: Skandal w Niemczech: Dziennikarskie śledztwo wykazało, do czego tak naprawdę był potrzebny Nord Stream
Satyryk wyznał również, że Piotr Jacoń nie przyjął jego przeprosin.
Ci, którzy nie popełniają błędów, z reguły są albo nieżywi, albo niewiele mówią. Wiedziałem, że pana Jaconia mogło to zaboleć, więc zaraz po zejściu z anteny pobiegłem go przeprosić. On jednak nie przyjął moich przeprosin. Powiedział, że nie ma dla mnie czasu, bo jest zajęty pracą. Widocznie wygodniej było mu potraktować mnie tak, a nie inaczej
- przyznał.
Znany dziennikarz zniknął z ramówki TVN24. Informacje biura prasowego stacji
Kontrola projektów KPO. "Nieprawidłowości jedynie w 0,05 promila przypadków"
TVN obraził się na Solidarność. Jest oświadczenie stacji



