Czeski przełom: Wybory do niższej izby parlamentu obróciły do góry nogami wszelkie dotychczasowe układy

Przez życie polityczne Republiki Czeskiej przeszedł w połowie października prawdziwy huragan. Przeprowadzone wybory do niższej izby parlamentu obróciły do góry nogami wszelkie dotychczasowe układy.
Leszek Masierak
Prawdziwym triumfatorem czeskich wyborów został Andrej Babiš. 63-letni obecnie biznesmen jest postacią znaną nad Wełtawą od połowy lat 90., kiedy utworzył swoje pierwsze przedsiębiorstwo. Dziś jego koncern Agrofert to prawdziwy wielki holding, skupiający ponad 250 firm najróżniejszych branż. Na liście najbogatszych Czechów Babiš zajmuje obecnie drugie miejsce, z majątkiem ocenianym na ponad 2 miliardy dolarów. Jest między innymi właścicielem spółki - wydawcy dwóch największych dzienników czeskich - "Lidovych novin" i "Mladá fronta Dnes" - a także stacji telewizyjnych i radiowych. Z tej racji często nazywa się Babiša czeskim Berlusconim. Na scenie politycznej zaistniał w roku 2011, kiedy założył liberalną partię ANO - głoszącą hasła walki z korupcją i uzdrowienia życia politycznego. W wyborach 2013 roku ANO zdobyło 47 mandatów w 200-osobowej Izbie Poselskiej, a sam Babiš wszedł do rządu Bohuslava Sobotki jako minister finansów. Pozostał na tym fotelu aż do początku niedawnej kampanii wyborczej, podczas której stał się gorącym krytykiem władzy. W hucznej kampanii nie przeszkadzały mu nawet zarzuty prawne pod jego adresem - oskarżony jest o defraudację subsydiów unijnych. W niedawnych wyborach ANO zgarnęło aż 78 mandatów - a sam Babiš ponownie wybrany został posłem. Urzędujący prezydent Miloš Zeman już zapowiedział, że właśnie szefowi zwycięskiej partii powierzy misję utworzenia nowego rządu. Może być to jednak zadanie niezwykle trudne. Po raz pierwszy bowiem w historii Czech w tamtejszym parlamencie znalazło się aż dziewięć partii - rozrzuconych politycznie od prawa do lewa. Dotychczasowi koalicjanci ANO - socjaldemokraci - ponieśli historyczną wręcz klęskę - zajęli dopiero szóste miejsce, tracąc aż 35 z dotychczas zajmowanych 50 miejsc. Także chadecy z partii KDU-CSL, wspierający poprzedni rząd, będą obecnie sporo słabsi - mają obecnie zaledwie 10 głosów parlamentarnych. Odbudowa poprzedniej koalicji jest więc niemożliwa.

Prawdziwym triumfatorem czeskich wyborów został Andrej Babiš. 63-letni obecnie biznesmen jest postacią znaną nad Wełtawą od połowy lat 90., kiedy utworzył swoje pierwsze przedsiębiorstwo. Dziś jego koncern Agrofert to prawdziwy wielki holding, skupiający ponad 250 firm najróżniejszych branż. Na liście najbogatszych Czechów Babiš zajmuje obecnie drugie miejsce, z majątkiem ocenianym na ponad 2 miliardy dolarów. Jest między innymi właścicielem spółki - wydawcy dwóch największych dzienników czeskich - "Lidovych novin" i "Mladá fronta Dnes" - a także stacji telewizyjnych i radiowych. Z tej racji często nazywa się Babiša czeskim Berlusconim. Na scenie politycznej zaistniał w roku 2011, kiedy założył liberalną partię ANO - głoszącą hasła walki z korupcją i uzdrowienia życia politycznego. W wyborach 2013 roku ANO zdobyło 47 mandatów w 200-osobowej Izbie Poselskiej, a sam Babiš wszedł do rządu Bohuslava Sobotki jako minister finansów. Pozostał na tym fotelu aż do początku niedawnej kampanii wyborczej, podczas której stał się gorącym krytykiem władzy. W hucznej kampanii nie przeszkadzały mu nawet zarzuty prawne pod jego adresem - oskarżony jest o defraudację subsydiów unijnych. W niedawnych wyborach ANO zgarnęło aż 78 mandatów - a sam Babiš ponownie wybrany został posłem. Urzędujący prezydent Miloš Zeman już zapowiedział, że właśnie szefowi zwycięskiej partii powierzy misję utworzenia nowego rządu. Może być to jednak zadanie niezwykle trudne. Po raz pierwszy bowiem w historii Czech w tamtejszym parlamencie znalazło się aż dziewięć partii - rozrzuconych politycznie od prawa do lewa. Dotychczasowi koalicjanci ANO - socjaldemokraci - ponieśli historyczną wręcz klęskę - zajęli dopiero szóste miejsce, tracąc aż 35 z dotychczas zajmowanych 50 miejsc. Także chadecy z partii KDU-CSL, wspierający poprzedni rząd, będą obecnie sporo słabsi - mają obecnie zaledwie 10 głosów parlamentarnych. Odbudowa poprzedniej koalicji jest więc niemożliwa.


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 03.11.2017 10:28
Komentarze
Eksperci: Niebezpieczeństwo dla UE polega na technokratycznie zarządzanej demokracji
28.03.2026 13:21

Komentarzy: 0
Węgierski think-tank Mathias Corvinus Collegium (MCC) wydał raport, w którym zbadano ewoluujące relacje między Europą, architekturą instytucjonalną i regulacyjną Unii oraz wyborami krajowymi, suwerennością w obrębie państw członkowskich.
Czytaj więcej
Polska czechofilia – nieodwzajemniona emocja
24.03.2026 20:09

Komentarzy: 0
Czechofilia to zjawisko istniejące chyba tylko w Polsce. Tylko u nas uważa się, że Czesi są wręcz wspaniali jako naród i że mają idealną kulturę społeczną – że są swobodni, sympatyczni, interesują się kulturą oraz mają wielkie poważanie dla wolności w liberalnym wydaniu. Polacy dumnie nazywają się „czechofilami”, tworzą liczne grupy w mediach społecznościowych, gdzie dyskutują o „złotej Pradze” i bombonierkowym Český Krumlove, opierając swoją wiedzę i sympatię na powierzchownych turystycznych doświadczeniach. W tym skomplikowanym przejawie poczucia niższości społeczeństwo polskie wyraża wiele przekonań na temat Czech i samych Czechów: że są tacy albo inni, że prowadzą proste, przyjemne życie, że są krajem nowoczesnym i tolerancyjnym – i że sympatia ta jest wzajemna.
Czytaj więcej
Reorientacja polityki zagranicznej Czech pod rządami Andreja Babiša
03.03.2026 15:48
Grafzero: Co czytała Europa w 2025 roku? część 2
01.03.2026 19:51
Pellet znika ze składów, ceny szybują. Polacy ruszyli po tańszy opał do sąsiada
22.02.2026 10:43


