Szukaj
Konto

60-letni aktobata na trapezie? Cyrkowcy po zmianie w systemie emerytalnym pracują do 67 roku życia

03.11.2016 12:30
60-letni aktobata na trapezie? Cyrkowcy po zmianie w systemie emerytalnym pracują do 67 roku życia
Źródło: Pixabay.com/CC0
Komentarzy: 0
– Nikt nie chce na scenie oglądać 60-letniego akrobaty – mówi Ewa Zalewska, współwłaścicielka najstarszego prywatnego cyrku w Polsce. Sama przestała występować na scenie w wieku 40 lat. – Nie wyobrażam sobie akrobatki, która miałaby po 60 wskakiwać na trapez – wtóruje Zalewskiej clown Picaro.
Nie wystarczy być dobrym cyrkowcem, trzeba być cyrkowcem najlepszym - mówią znawcy branży. Dojście do perfekcji wymaga lat pracy i poświęcenia się wyłącznie ćwiczeniom, a kariera cyrkowca trwa krótko. Jednak po zmianie w systemie emerytalnym pracują do 67 roku życia.

Reforma emerytalna z 1999 roku odebrała cyrkowcom emerytury artystyczne. W myśl nowych regulacji mają pracować do 67 roku.

- Jest nas przecież tak mało i wielkich oszczędności w budżecie państwa z tytułu ograniczenia nam tego jednego przywileju z pewnością nie ma

- mówi clown Picaro, który po zakończeniu kariery cyrkowca będzie musiał wrócić do imienia i nazwiska Sylwester Wiśniewski. Obecnie Polaków cyrkowców jest około 50.

Specyfika branży powoduje, że cyrkowcy zakładają jednoosobową działalność gospodarczą. Oferują swoje usługi poszczególnym cyrkom, które zatrudniają ich do konkretnego spektaklu. Clown Picaro jeździ z polskimi i niemieckimi cyrkami po całym świecie.

- Wielu spośród nas wędruje do Hiszpanii, Włoch czy Portugalii na zimę, aby później wrócić do Polski

- mówi Arkadiusz Tür, ekwilibrysta i tancerz z wężami. Gdy cyrkowiec nabawia się kontuzji lub wiek nie pozwala mu występować na scenie, firma bankrutuje.

Niektórzy zostają później menedżerami, kierowcami ciągników siodłowych, pracują przy obsłudze przedstawień. Cyrkowcy mówią też, że są wielką rodziną, ale jak to czasem w rodzinie bywa, ładnie wyglądają tylko na zdjęciu - wszyscy się znają, ale każdy troszczy się wyłącznie o swoje interesy.

Prywatni właściciele cyrków w Polsce (nie ma cyrków państwowych) zatrudniają firmy, które za wykonaną usługę wystawiają fakturę na określoną kwotę. Gdy artysta nie może już wykonywać zawodu, a co za tym idzie zrealizować usługi, zatrudnią innego.

W Polsce przez lata cyrkowców kształciła Państwowa Szkoła Sztuki Cyrkowej w Julinku. Większość jej absolwentów osiedliła się w Niemczech i USA, gdzie otrzymują emerytury pozwalające na dostatnie życie. Emerytura absolwentów Julinka, którzy nabyli prawa do emerytury artystycznej po przepracowaniu 15 lat i zostali w Polsce, wynosi około 1000 złotych.

Dziś rozpoczynający edukację w słynnej szkole prawdopodobnie nie wiedzą, że będą musieli pracować do 67 roku życia.

Andrzej Berezowski
Współpraca Maria Berezowska-Mazur


Wersja cyfrowa artykułu, który ukazał się w najnowszym numerze "TS" (45/2016). Cały numer do kupienia tutaj
Komentarzy: 0
Data publikacji: 03.11.2016 12:30