Wojciech Stanisławski: Czytam, chadzam, doradzam, odradzam. Wielkie barwy

A jednak. Może w tym jest przewaga abstrakcji, zwłaszcza może w stylu, w jakim konsekwentnie, przez pół wieku, uprawiał ją Stefan Gierowski, że spotkanie z nią nie wymaga - jeśli się odważymy - żadnego przygotowania.
Zatonąć na kilkadziesiąt minut w mżących, przelewających się, intensywnych pasmach barw
Oczywiście, można, warto zastanowić się, jak to malarstwo wpisuje się w wielki, ponadstuletni nurt polskiego koloryzmu, urzeczenia "czystą barwą" i operowania nią jako najważniejszym środkiem wyrazu; czego niespełna trzydziestoletni Gierowski zdołał dowiedzieć się od będącego już wówczas - pod koniec lat 40. - w niełasce Władysława Strzemińskiego. W jaki sposób inspirował się wielkimi modnymi nurtami przychodzącego z Zachodu abstrakcjonizmu, jak naśladował je, a potem się od nich wyzwalał.
Nie jest to jednak konieczne podczas pierwszego spotkania: wystarczy wspiąć się szerokimi schodami w pustej i trochę tajemniczej kamienicy przy placu Dąbrowskiego na pierwsze piętro, gdzie ma swoją siedzibę Fundacja Stefana Gierowskiego, i zatonąć na kilkadziesiąt minut w mżących, przelewających się, a zarazem intensywnych pasmach barw, w kilkudziesięciu płótnach, zatytułowanych zgodnie z manierą, której malarz wierny był od roku 1957 aż do śmierci, "Obraz…" i kolejną liczbą porządkową, zapisaną cyframi rzymskimi.
CZYTAJ TAKŻE: Wojciech Stanisławski: Czytam, chadzam, doradzam, odradzam. Miasteczko w dolinie Raby
Artyści przeciwstawiający się "kulturowemu imperializmowi"
Kurator obecnej wystawy (to jedna z największych prezentacji sztuki Gierowskiego w ostatnich latach w Polsce) zdecydował się zestawić jego obrazy z dorobkiem współczesnego mu irlandzkiego abstrakcjonisty Seana Scully’ego. To ciekawa myśl, podobieństwo jest niewątpliwe (Scully zdecydowanie częściej eksploruje pogranicza barw: mszyste, trochę zgniłe, czerwonawolśniące zielenie, zatarte różnice między ochrą, bursztynem, umbrą a oranżem), niezwykle pocieszna jest natomiast koncepcja wystawiennicza (a może tylko jej przekład?). Joachim Pisarro zestawia bowiem dokonania Gierowskiego i Scully’ego jako artystów przeciwstawiających się "kulturowemu imperializmowi" - odpowiednio: sowieckiemu i amerykańskiemu.
Na szczęście do oglądania wystaw nie trzeba czytać kuratorskich esejów. Wystarczy patrzeć.
"Beyond the Line: Stefan Gierowski i Sean Scully", Fundacja Stefana Gierowskiego, plac Dąbrowskiego 8/11, Warszawa, 14 września - 24 listopada 2024, kurator: Joachim Pissarro.
CZYTAJ TAKŻE: Nasi społecznicy roku - Konrad Wernicki poleca nowy numer "Tygodnika Solidarność"
Monika Małkowska: Indoktrynacja przez sztukę

Kamień – byt wieloznaczny

Monika Małkowska: Kultura jest prawdziwym dobrem
Najaktywniejsi w formatowaniu polskiej sztuki pod kątem własnych potrzeb są Niemcy
Laboratorium niemieckich wpływów


