Rafał Woś: Spodziewam się najgorszego

- Autor przewiduje dalsze obchodzenie prawa i konstytucji przez rządzącą koalicję.
- Jego zdaniem rząd będzie też kontynuował politykę antyrozwojową.
- Autor liczy, że wybory pozwolą Polakom rozliczyć rząd Tuska.
Najgorsze przyjdzie na pewno. Będzie dalsze łamanie oraz obchodzenie konstytucji i ustaw zwykłych przez rządzącą koalicję. Skąd to wiem? Bo to działo się już w poprzednich latach. I co? I nic! Żadna Komisja Europejska ani żaden TSUE nic nie widziały. Tak jak ten uczciwy sędzia z „Piłkarskiego pokera”, u którego miało być 3:0 i jest 3:0. Media liberalne i ich autorytety moralne też patrzyły akurat w inną stronę. Dlaczego więc Donald Tusk i jego ekipa mieliby się powstrzymywać przed podobnymi faulami w sezonie 2026/2027?
Do tego będziemy mieli kontynuację fatalnej polityki antyrozwojowej. Wstrzymywanie inwestycji tylko dlatego, że rozpoczęli je PiS-owcy. Plus bezradne patrzenie przez władze, jak unijna polityka klimatyczna dusi naszą krajową wytwórczość, zwiększając bezrobocie. Skąd wiem? Bo patrzę na rząd, jego otoczenie oraz ich dotychczasowy dorobek i nie widzę nawet świadomości tego, że dryfują bez planu i koncepcji. Cieszą się jakimiś przypadkowymi danymi albo wskaźnikami, które akurat im odpowiadają, tylko po to, żeby się pochwalić. „Patrzcie, patrzcie, jesteśmy w G20”. Tylko co z tego, poza miłą wycieczką do Waszyngtonu?
Rachunek dla Tuska
Kontynuowane będą za to szykany wobec inaczej myślących i na tyle dużych, by stanowić zagrożenie dla tej ekipy. Głodzenie i nieuznawanie wyroków TK. Straszenie reklamodawców TV Republika. Prokuratorskie śledztwa wobec jednych (na przykład dziennikarza opisującego interesy posła KO Romana Giertycha) przy kompletnej bierności wobec innych (główny bohater głośnej afery Szpitala Południowego do dziś nawet nie został przesłuchany).
Wszystko to będzie trwało dalej. Tyle że będzie… jeszcze bardziej. Każdy miesiąc przybliżający nas do wyborów będzie miesiącem zmniejszającym nasz dystans do godziny wielkiej próby. A gdy ona wybije, może się okazać, że dzisiejsi władcy przestaną być władcami chronionymi parlamentarną większością, kontrolowaniem publicznych pieniędzy oraz aparatu przymusu. Nie będzie już premiera, ministrów i prezesów. Będą zwykli obywatele. Zwykłe, gołe Tuski, Żurki, Bodnary i Giertychy. Dla wielu z nich będzie to oznaczało konieczność wytłumaczenia się z wielu brzydkich sprawek, których się u władzy dopuścili. Upływający czas i zbliżająca się godzina zero niejednego z nich mogą więc skłaniać do jeszcze bardziej nerwowych ruchów. To nie wróży dobrze naszej demokracji. To będzie ciężki rok.
Ale przecież i to kiedyś przeminie i naród będzie mógł się w końcu wypowiedzieć. Będzie mógł ocenić, wystawiając Tuskowi i jego ekipie rachunek za tych kilka lat. Za 100 konkretów, za „demokrację walczącą” i prawo „jak my je rozumiemy”, za „czystą wodę” w telewizji publicznej, za zamrażarkę marszałka Włodzimierza Czarzastego, za VIP room w Szpitalu Południowym, za benzynę „po 5,19”, za przyjęcie paktu migracyjnego i wmawianie Polakom, że jesteśmy z niego zwolnieni, choć wcale nie jesteśmy, za dwukrotnie odrzucony wniosek prezydenta o referendum w sprawie polityki klimatycznej, za prokuratorów na telefon, za ceny prądu. I za wiele innych rzeczy.
I na tym buduję przekonanie, że jednak „jeszcze Polska nie zginęła”.
[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Rząd kontra prezydent w sprawie kryptowalut. Polacy mówią, czego oczekują

Niemcy, Niemcy ponad wszystko!

Europoseł PiS apeluje o ochronę dla prezesów TK i NBP. „Od zaraz!”

Konfederacja gotowa na współpracę z Tuskiem? „Wyobrażam sobie każdy scenariusz”

Beata Szydło ostrzega przed planami UE ws. wyborów. „Polacy muszą mieć świadomość”







