Szukaj
Konto

Serce Jezusa na ratunek Europie. Religia w cieniu mundialu

Serce Jezusa na ratunek Europie. Religia w cieniu mundialu
Źródło: pexels.com | Autor: Jan van der Wolf | Licencja: Pexels License | Jezus Chrystus
W cieniu mundialu, właśnie wprowadzonego przez polski rząd paktu migracyjnego i manifestacji gejowskich wylewających się na nasze ulice czerwiec pozostaje miesiącem od wieków poświęconym Temu, którego serce bije dla każdego człowieka.
Co musisz wiedzieć:
  • We Francji rośnie liczba chrztów, zwłaszcza wśród młodych ludzi.
  • Tekst przedstawia kult Najświętszego Serca Jezusa jako historyczne i współczesne źródło odnowy duchowej narodów.
  • Autorka przekonuje, że w obliczu współczesnych zagrożeń chrześcijanie powinni otwarcie manifestować swoją wiarę.

W Polsce mamy wciąż wiele wolności w kwestii wiary. Francuzi od lat nie mają tego szczęścia. Przemoc na francuskich ulicach coraz częściej przypomina wydarzenia z czasów rewolucji. Granica została przekroczona w 2019 roku, kiedy pożar trawił Notre Dame. Ten widok dotknął cały świat, nie tylko wierzących Francuzów, ale – jak się okazuje – i zwykłych przechodniów. Utrata katedry uruchomiła lawinę wydarzeń, na które nie byli przygotowani francuscy kapłani. Rozpoczął się powrót Francuzów do Kościoła.

Ku zaskoczeniu samych pasterzy francuskiego Kościoła nie tylko ochrzczeni przypomnieli sobie o swoich chrześcijańskich korzeniach. Do grona ochrzczonych zaczęli dołączać również ateiści i muzułmanie (18% i 4% w 2024 r.). W ciągu ostatnich dwóch lat liczba chrześcijan nad Sekwaną podwoiła się. W tę Wielkanoc było to już 21 tys. Największą grupę stanowili młodzi w wieku 18–25 lat, większość kobiety. To dane m.in. z Paryża, Marsylii i Lyonu. Według Dawida Gospodarka z Katolickiej Agencji Informacyjnej zjawisko to jest o tyle ciekawe, że Kościół francuski nie prowadzi działań ewangelizacyjnych, również niechętnie przyjmuje pod skrzydła nowo nawracających się muzułmanów. Ci częściej znajdują pomoc w organizacjach świeckich i przez nie angażują się w życie Kościoła.

 

Jest dobrze

Zdaniem Bernadetty Kwaśniak-Sibe, Polki mieszkającej we Francji od 20 lat, ciężko jest uzyskać dokładne dane dotyczące liczby wierzących we Francji, ponieważ w laickim państwie wykonywanie tego typu badań jest zakazane przez francuskie prawo.

Według zdobytych przez nią danych za katolików w prawie 70-milionowej Francji od około 2015 roku uważa się od 30 do 65% osób. Gorzej wypada pytanie o praktykowanie wiary. To już niestety tylko kilka do kilkunastu procent. Warto podkreślić, że aż 3,5 mln mieszkańców kraju to praktykujący muzułmanie i jest to drugie co do wielkości wyznanie we Francji.

To, co pociąga Francuzów w stronę wiary, to zdaniem Tomasza Rowińskiego świadectwo nowo nawróconych chrześcijan znalezione w internecie (również film „Najświętsze Serce”, o którym opowiem za chwilę), cisza kościoła i piękna liturgia. Tu wielką rolę odgrywa ruch tradycyjny w Kościele katolickim. Dawid Gospodarek w jednym z wywiadów opowiadał, że pewien młody Francuz podjął decyzję o chrzcie pod wpływem widoku właśnie modlących się pod płonącą katedrą Notre Dame w 2019 r. Może górę wzięły emocje, a może młodzi Francuzi są już zwyczajnie znudzeni hedonistycznym stylem życia i wystraszeni zalewającą ich kraj falą muzułmańskich imigrantów? Jak pokazują dane, również ta grupa odnajduje swoje miejsce w Kościele katolickim.

Mamy do czynienia z widoczną ofensywą Kościoła, choć procentowo wciąż niewielką. Wiemy jednak, że ognisku, aby zapłonęło, wystarczy iskra. Jedna spaliła Notre Dame, inna rozpala dziś Francję duchowo, na co z całą pewnością miało wpływ tych kilka procent trwających w wierze katolików, którzy po cichu, bo głośno o wierze we Francji nie wolno mówić, budowali wspólnoty takie jak harcerstwo czy grupy charyzmatyczne. Najbardziej zaangażowani w przekazywanie wiary i wiedzy o wielowiekowej tradycji francuskich katedr swoim dzieciom są we Francji jednak tradycjonaliści.

 

Zamieńmy się na serca

Nie wiem, czy to tylko moje wrażenie, ale zauważyłam, że tegoroczne obchody uroczystości Najświętszego Serca Jezusa były bardziej widoczne niż zwykle. W Polsce było głośno o Milejczycach, w których mały drewniany kościółek stał się sanktuarium, media nie mogły też przemilczeć pewnego wydarzenia z USA, w którego centrum również stanęło Serce Jezusa.

Czerwiec jest jego miesiącem od 1873 roku. Wtedy papież Pius IX oficjalnie zatwierdził czerwcowe nabożeństwa. Chociaż Polacy pospieszyli się i już 1 czerwca 1857 roku w kościele sióstr wizytek w Lublinie odśpiewali je po raz pierwszy.
Początki kultu Serca Pana Jezusa to średniowiecze, ale dopiero wydarzenie z Francji właśnie z XVII w. ugruntowało to, co ludzie przeczuwali już od dawna. Młoda zakonnica Małgorzata przez 18 miesięcy (1673–1675) spotykała się podczas modlitwy przed Najświętszym Sakramentem z Jezusem oraz świętymi. Spotkania opisywała na prośbę spowiednika.

 

Początki kultu

Emocje mogą mylić, ale znaki już nie. Małgorzata nie tylko zobaczyła Serce Jezusa, płonące – dosłownie – z miłości do człowieka, ale na dowód spotkania Chrystus pozwolił jej odczuwać ten sam żar w jej sercu. Poprosił też, aby pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała był świętem poświęconym czci Jego Serca. Wiele razy, zarówno podczas modlitwy, jak i sprzątania klasztornego korytarza, Małgorzata doświadczała piekącego bólu, mdlała, miała wątpliwości odnośnie do natury swoich wizji, ale nigdy nie straciła wiary w to, co ją spotkało.

Okazuje się, że to nie był pierwszy raz, kiedy Jezus chciał przypomnieć światu, jak bardzo go kocha. Małgorzata Maria jest dziedziczką tajemnicy Serca Jezusa, a po raz pierwszy o kulcie Serca Jezusa słyszymy w XII wieku. Szybko rozprzestrzenia się po całej Europie, docierając do Włoch, Niemiec i Belgii. Tajemnica Serca Jezusa z czasem rodzi nowych wyznawców, bożych szaleńców, tj. św. Franciszka, który biegając po ulicy, krzyczy, że miłość nie jest kochana, św. Gertrudę i Mechtyldę, św. Franciszka Salezego i św. Joannę de Chantal. Francja staje się centrum ruchów monastycznych, które opanowują średniowieczną Europę, ewangelizując ją. I tak aż do rewolucji francuskiej, która w imię humanizmu w zwierzęcy sposób będzie konsekwentnie niszczyć to dziedzictwo.

 

Na szczęście zostaje tęsknota

Po kolejnych czterech wiekach już na naszych oczach dokonuje się powrót do prawdy, o której nie tylko Francuzi, lecz także większość mieszkańców kiedyś chrześcijańskiej Europy zwyczajnie zapomniała. A Bóg mówi zawsze to samo:

„Kocham cię. Zobacz”.

I odsłania swoje Serce, płonące z miłości do człowieka, ale cierpiące i otoczone cierniami, bo nie przyjmujemy tej najbardziej bezinteresownej miłości.

Louise, Zoe, Rodrique to Francuzi, bohaterowie filmu „Najświętsze Serce”, produkcji, która odniosła ogromny sukces we Francji, a od niedawna można ją oglądać również w Polsce. Ich świadectwa przeplatane historią św. s. Małgorzaty są przejmujące. Zoe odkrywa Boga dzięki przyjaciółce podczas niezbyt ciekawych studiów. Żeby nie zrobić przykrości koleżance, wybiera się z nią na Mszę Świętą. Nie ma pojęcia, dlaczego ludzie cały czas wstają, klęczą, śpiewają. Ale czuje tak ogromny pokój, którego nie doświadczyła jeszcze nigdy w życiu. Rodrique, opuszczony przez ojca Wenezuelczyka i wychowywany tylko przez mamę, nie potrafi poradzić sobie z odrzuceniem. O Jezusie słyszały od wokalistki w zespole, w którym gra na perkusji. Dziś opowiada z uśmiechem o tym, jak przyjmuje chorobę Alzheimera mamy. Emocjonalne? Tak. I ja „kupuję” taki film, mając świadomość, jak trudno było go zrealizować, walczyć o zgodę na pokazy, zorganizować budżet (w kilku miejscach we Francji obraz został zakazany). Dla mnie ważne były historie ludzi odkrywających z dziecięcym zdziwieniem to, że Jezus ich kocha, a nie przecharakteryzowana postać samego Jezusa z części dokumentalnej.

Czy to chwilowe odurzenie odebraną przed laty przez rewolucjonistów wiarą? Nie sądzę. Dziś w miejscu objawień w Paray-le-Monial podczas odbywających się tam rekolekcji setki francuskich serc są zdobywane już nie przez ideologię, ale Osobę, która już dawno przyniosła nam wolność. Przed nami nowa walka o jej utrzymanie w obliczu nowych najeźdźców.
W małych wspólnotach Francja wraca dziś do ustawień fabrycznych, Francuzi proszą masowo o chrzest. Dzieje się to w kraju, który nie przypomina już Francji sprzed kilkudziesięciu lat i właśnie te zmiany sprawiają, że znowu zaczyna się przyznawać do swojej wiary. Takie powroty to nie nowość.

Podobno w końcu XVII w. Jezus miał przekazać królowi Ludwikowi XIV życzenie poświęcenia Mu Francji, ale monarcha zignorował tę prośbę. Dopiero w obliczu późniejszych kryzysów w kraju, w 1792 roku, uwięziony król Ludwik XVI napisał osobisty akt oddania Francji, ślubując, że jeśli odzyska władzę, oficjalnie poświęci kraj Jezusowi. Jak wiemy, szybciej przyszła egzekucja i dopiero w 1873 roku biskup Autun odczytał oficjalny akt oddania. Wydarzenie to dało początek budowie bazyliki Sacré-Cœur na wzgórzu Montmartre w Paryżu, która jest wotum narodu francuskiego. Francuzi pokochali Serce Jezusa. Znany jest fakt wykorzystywania wizerunków świętych na sztandarach wojennych, ale mało kto wie, że podczas I wojny światowej niektóre oddziały używały sztandarów z naszytym na nim właśnie płonącym Sercem Jezusa. Ciekawe, że ten znak przeniknął również do sztuki. Dziś znamy go choćby z ostatniego obrazu brata Alberta Chmielowskiego „Ecce Homo” czy George’a Desvallièresa, francuskiego malarza, który w zamian za szczęśliwy powrót z wojny obiecał Bogu, że poświęci swoją sztukę tylko Jemu. Choć na wojnie stracił syna, słowa dotrzymał.

 

Co na to świat?

Trudno nie czytać aktów poświęcenia Bogu narodów w świetle ochrony przed zbliżającymi się zawieruchami, jak to zdarzało się w historii Europy. W czerwcu tego roku, w przededniu 250. rocznicy Deklaracji Niepodległości, dołączyły do nich również Stany Zjednoczone. Biskupi oficjalnie poświęcili kraj Najświętszemu Sercu Jezusowemu, a orędzie z tej okazji wygłosił sam prezydent Donald Trump. Biały Dom jest dziś świadomy niebezpieczeństwa „nowych, groźnych ideologii”, które ponownie będą próbowały oderwać ludzi od Boga. Zawierzenie biskupów jest zdaniem analityków ważnym znakiem w obronie duchowego dziedzictwa i cywilizacji.

W związku z tym wydarzeniem również w USA zorganizowano pokazy „Najświętszego Serca” w kinach.

 

Polska

Sytuacja Polski zmuszała nas wielokrotnie do uciekania się do Opatrzności. W obliczu nawałnicy bolszewickiej zagrażającej Polsce i całej Europie biskupi zawierzyli nasz naród Bożemu Sercu 27 lipca 1920 r. na Jasnej Górze. Rok później, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, ponowili ten akt razem z konsekracją świątyni Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie. Przez chwilę mieliśmy w Polsce, w Poznaniu, nawet pomnik Sacratissimo Cordi – Polonia Restituta, ustawiony w 1932 roku, ale w 1940 zburzony i dotąd nie odbudowany.

Kiedy w 1948 r. nasilały się represje, z inicjatywy prymasa kard. Augusta Hlonda biskupi zachęcili wiernych do osobistego poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusowemu, a trzy lata później, 28 października 1951 roku, Prymas Tysiąclecia kardynał Stefan Wyszyński na Jasnej Górze – w obecności niemal miliona wiernych – odnowił Akt zawierzenia Polski Sercu Jezusa. Został on ponowiony w 1975 r. i już w wolnej Polsce 1 lipca 2011 r. w krakowskiej bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Jak to wygląda u naszych sąsiadów? Chorwaci poświęcili naród Najświętszemu Sercu Jezusa dwukrotnie – w 1900 i 2025 r. – Niemcy w 1913 roku, Słowacja w 1947, Rosja i Słowenia – nigdy.

Film, o którym wspominam w tekście, można obejrzeć na platformie: RafaelKino.pl. Od 12 czerwca można to zrobić z kanapy w swoim mieszkaniu. Wytwórnia postanowiła przenieść go do internetu, aby mógł dotrzeć do jak największej liczby widzów. Datę nieprzypadkowo połączono w Polsce z uroczystością ustanowienia w Milejczycach sanktuarium oraz premierą utworu „Boskie Serce Jezusa” i akcją „Wielkie zawierzenie”. To inicjatywa ks. Jerzego Jastrzębskiego, członka komisji badającej cuda związane z Najświętszym Sercem w Milejczycach, oraz świetnego kompozytora Piotra Pałki. Rafael Film wsparł realizację tego projektu jako wotum dziękczynne za opiekę Opatrzności nad działalnością ewangelizacyjną w kinach oraz przygotował teledysk wykorzystujący sceny z filmu „Najświętsze Serce”.

 

Decyzja

Religijność budzi się w obliczu zagrożenia, a ponieważ trwa mundial, okazuje się, że nawet boisko staje się dziś miejscem manifestacji przekonań.

„Nie działać znaczy działać”

– pisał Dietrich Bonhoeffer; milczenie i bezczynność w obliczu systemowego zła są formą cichego przyzwolenia i aktywnego wyboru moralnego. Nie mam złudzeń, że podczas tegorocznego mundialu nikt nie klęknie, aby oddać hołd Henry’emu Nowakowi, ale zawsze cieszy, kiedy jeden czy drugi piłkarz przeżegna się przed wejściem na murawę, czy tak jak Felix Nmecha podczas meczu Niemcy – Curaçao (7:1) podziękuje za mecz w krótkiej modlitwie. Są tacy (Luka Modrić), którzy nie założą tęczowej opaski kapitana. My też, zamiast padać na kolana w obliczu zagrożenia, możemy zacząć od podziękowania za to, co mamy. Prawda?

[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 05.07.2026 18:42
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 26/2026, oprac. Ludwik Pęzioł