Cezary Krysztopa: Psychoza polskiego kibica

- Wieloletnie niepowodzenia reprezentacji Polski sprawiły, że wielu kibiców ogarnęło zniechęcenia oraz obojętność.
- Autor uważa, że źródłem problemów polskiej piłki jest brak zgranej drużyny i słabość krajowego systemu szkolenia oraz ligi.
To było piękne. Wokół szarość, bida i stan wojenny. W sklepach nie było nic, ale piłkarsko Polska była potęgą. Pamiętam, jak po każdym golu Tata kładł się na plecach i walił piętami w ścianę do sąsiada, a z drugiej strony to samo robił sąsiad. Cztery lata później, podczas mundialu w Meksyku, musieliśmy już z Mamą zabierać Tacie telewizor, bo niósł go na balkon, żeby wyrzucić z drugiego piętra. To nawet nie była zła drużyna. Trochę miała pecha, trochę jej nie poszło. I ostatecznie wyszło, jak wyszło.
Potem było już tylko gorzej. Zdarzało się, że Polska miewała nawet dobrych i utalentowanych piłkarzy. Nigdy jednak nie stanowili już wystarczająco dobrej drużyny. No, prawie nigdy, z jakimiś wyjątkami, jak Igrzyska Olimpijskie w Barcelonie, podczas których reprezentacja trenowana przez Janusza Wójcika zaczęła, zaskakując chyba nie tylko mnie, wygrywać i ostatecznie zdobyła srebrny medal.
Lata zawiedzionych nadziei
Niestety na dłuższą metę okazało się to wyjątkiem potwierdzającym regułę. Reprezentacja Polski w piłce nożnej miewała dobrych, czasem świetnych piłkarzy, ale z nielicznymi wyjątkami, nie stanowiła drużyny i nie bardzo umiała wygrywać. Nie jestem specjalistą, ale wydaje mi się, że było to skutkiem słabości polskiej ligi. Piłkarze może i byli świetni, ale jeden grał „po niemiecku”, inny „po włosku”, a jeszcze inny, najczęściej najmłodszy, „po polsku”. Każdy grał na co dzień w innej lidze, każdy uczył się innego systemu w innej „kulturze piłkarskiej”. Trenerzy z polskiej ligi okazywali się za słabi, a trenerzy zagraniczni nie bardzo rozumieli, o co w tym wszystkim chodzi. I tak to trwa do dzisiaj. Po raz kolejny nie zakwalifikowaliśmy się na mundial i po raz kolejny możemy kibicować wszystkim, tylko nie naszym.
Polska piłka nożna wpędza polskich kibiców w rodzaj jakiejś psychozy. Tyle lat zawiedzionych nadziei, zrywów i upadków, a ostatecznie zawsze na koniec „nic się nie stało, Polacy nic się nie stało”. I ten czarny dowcip, który chyba najlepiej opisuje stan psychiczny przeciętnego polskiego kibica, o standardowych trzech meczach polskiej reprezentacji – „mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor, a potem do domu”.
To, że trwa kolejny mundial, dziś obchodzi mnie więc umiarkowanie. W ogóle, o tym, że polska reprezentacja grała jakiś mecz, dowiaduję się najczęściej po fakcie. Jestem już tą nędzą zmęczony.
Ale może kiedyś, kiedy pokażą przez czas jakiś, że potrafią grać, to się jeszcze zastanowię.
[Śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Pique oglądał występ Shakiry. Nagrali jego reakcję [WIDEO]
Awantura tuż po finale mundialu. Jest nagranie

Ostatni trening przed finałem odwołany. FIFA przekazała komunikat

Finał mistrzostw świata pod znakiem zapytania? Problem pojawił się tuż przed meczem

Hiszpania wstrzymała oddech. Chodzi o Yamala








