Szukaj
Konto

Prof. Zdzisław Krasnodębski o "kobiecości" Polaków

Prof. Zdzisław Krasnodębski o "kobiecości" Polaków
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Barbara Sadowska | Licencja: Tygodnik Solidarność | Zdzisław Krasnodębski
Ludzie mają różne charaktery. To oczywiste. I być może charakter liczy się bardziej niż poglądy. Poglądy można zmieniać – kiedyś modne było powiedzenie, że tylko krowa ich nie zmienia – a charakter, zwłaszcza podły, zawsze w końcu się ujawni. A czy charakter mają zbiorowości, społeczeństwa, narody? Kiedyś niefrasobliwie operowano takimi pojęciami jak duch czy dusza narodu. Później raczej mówiono o mentalności, tożsamości zbiorowej i trwałych wzorach kulturowych.
Co musisz wiedzieć:
  • Autor przekonuje, że mimo sceptycyzmu wobec pojęcia „ducha narodu” istnieją trwałe cechy mentalności zbiorowej Polaków, widoczne w historii, kulturze i codziennych zachowaniach.
  • W polskiej autorefleksji od wieków powracają te same cechy narodowe: z jednej strony umiłowanie wolności i spontaniczność, z drugiej emocjonalność, brak wytrwałości i słaba dyscyplina społeczna.
  • Tekst stawia tezę o „kobiecości” polskiego charakteru narodowego.

We współczesnych naukach społecznych przeważa sceptycyzm co do ogólnych pojęć odnoszących się do podmiotów zbiorowych jako bytów spoistych i substancjalnych. Duch narodu przeobraził się w stereotyp – w arbitralne uogólnienia, najczęściej podobno niesłuszne i zazwyczaj negatywne, wyrażające niechęć wobec innych. Najczęściej uważa się, że stereotypy należy zwalczać, gdyż przypisują jednostkom wyimaginowane cechy zbiorowe. W latach dziewięćdziesiątych organizowano w Niemczech dziesiątki konferencji na temat antypolskich stereotypów, gdyż uważano, że to jest najważniejszy, a może już jedyny problem, jaki pozostał w relacjach polsko-niemieckich.

A jednak trudno zaprzeczyć, że przedstawiciele różnych narodów różnią się nie tylko językiem czy karnacją skóry, lecz i zachowaniem, usposobieniem, ekspresją, sposobem bycia, a także ubiorem i manierami, i to niezależnie od różnic indywidualnych. Potwierdzają to obserwacje z życia codziennego. Każdy, kto mieszkał lub pracował w innym kraju, każdy, kto obracał się w międzynarodowym kontekście, to potwierdzi. W Parlamencie Europejskim, gdzie na co dzień stykają się ze sobą przedstawiciele europejskich narodów, można w większości wypadków dość łatwo odróżnić Niemców od Hiszpanów czy Włochów, nieco trudniej od Holendrów czy Austriaków, bardziej z nimi kulturowo i historycznie spokrewnionych.

 

 

Nie musimy zakładać – jak kiedyś czyniono – że te cechy narodowe są przyrodzone i niezmienne. Są efektem wychowania, dominujących wzorów osobowych i kulturowych, obowiązujących norm, zasad i utartych zwyczajów, wynikają z doświadczeń historycznych. Max Weber uważał, że każdy z porządków politycznych i społecznych preferuje pewnego typu osobowość i należy go badać pod tym kątem. Także różne społeczności narodowe preferują i promują różne zachowania, inaczej zarządzają emocjami i postawami, co wynika z ich historycznych doświadczeń – w końcu są wspólnotami losu. I mimo całej zmienności historycznej występuje dostrzegalna ciągłość mentalności.

Jakie cechy charakteryzują Polaków? Nie trzeba o to koniecznie pytać innych. Sami Polacy wiele uwagi poświęcili zgłębianiu swego charakteru. „Charakterologia” zawsze była częścią naszej autorefleksji historycznej i politycznej. Czasami widziano w „charakterze narodowym” główny czynnik wyjaśniający bieg naszej historii. Charakterem, mentalnością Polaków wyjaśniano upadek Rzeczypospolitej i inne klęski, ale także tłumaczono nimi nasze „odrodzenia” i zwycięstwa.

Znakomity badacz polskiej historiografii Andrzej Wierzbicki w wydanej w 2010 roku książce „Spory o polską duszę. Z zagadnień charakterologii narodowej w historiografii polskiej XIX i XX wieku” zebrał i zanalizował rozwijane przez historyków od czasów oświecenia aż po czasy komunizmu opisy i analizy charakteru Polaków. Zadziwiające, że niezależnie od ich oceny pewne cechy stale pojawiają się u różnych autorów z różnych okresów jako konstytutywne dla polskiego charakteru narodowego: z jednej strony np. umiłowanie wolności, zdolność samorzutnego organizowania się, gościnność i dobroduszność itd., z drugiej zaś np. brak karności społecznej, wytrwałości, emocjonalność.

 

Sentymentalność w bezsilności

Niektóre z wymienianych predyspozycji psychospołecznych chyba uległy zmianie. Na przykład brak zmysłu do interesów i zdolności do uprawiania handlu. Okazało się, że w czasach, gdy zabrakło żydowskiego faktora czy karczmarza, także potomek polskiego chłopa objawił smykałkę do handlu i interesów, do small biznesu i rachunku ekonomicznego. Nie można także narzekać chyba na brak zainteresowania ludu polityką – a kiedyś przecież Michał Bobrzyński narzekał na „martwotę polityczną” warstw niższych. Bardziej aktualne pozostają utyskiwania Witkacego na „niemrawość” warstw wyższych i na „prywatę” – „czyli patrzenie zaledwie na dystans własnego, często parszywego życia”.

Podobnie jest z emocjonalnością, brakiem wytrwałości i samodyscypliny. Jak pisał w latach trzydziestych socjolog i etnolog Kazimierz Dobrowolski, emocjonalność społeczeństwa polskiego uwidacznia się w

„łatwości reagowania na podniety o mocnym początkowo napięciu, lecz o krótkiej przeważnie sile trwania”.

A przedwojenna działaczka niepodległościowa, dziennikarka, doktor filozofii Irena Pannenkowa doszła nawet do interesującego wniosku, że Polacy mają raczej usposobienie kobiece niż męskie. Jak pisze Wierzbicki:

„Dominujący w Polsce typ uczuciowca to, według Pannenkowej, typ bliższy raczej psychice kobiecej niż męskiej, odznaczający się słabością zainteresowań intelektualnych, skłonnością do konkretu, a nie abstrakcji, ulegający emocjom, a nie racjom rozumowym”.

Coś w tym jest – chciałoby się powiedzieć, biorąc pod uwagę dane dotyczące czytelnictwa, mało abstrakcyjną twórczość polskich intelektualistów i fale uniesień, jakie często ogarniają nas, Polaków, i fakt, że tak szybko następuje po nich zniechęcenie. „Kobiecość” polskiego charakteru narodowego – zdaniem Pannenkowej – wyrażała się również brakiem krytycyzmu, rzeczowości, gruntowności, konsekwencji i wytrwałości. Można dorzucić do tego sentymentalizm, łagodność, miękkość charakteru – znane od wieków „dulcis sanguis Polonorum”. Na przykład Józef Piłsudski wyznawał:

„Ile razy obserwowałem naszych chłopców, czy to w stosunku do jeńców, czy do ludności cywilnej, zawsze odnosiłem to wrażenie, że brak nam w charakterze narodowym bezwzględności. Może to i sympatyczne, ale diablo mało na rynku wszechświatowego świętego egoizmu”.

Widział w tym efekt i objaw słabości:

„Sentymentalne serce mieliśmy zawsze, lecz sentymentalne w bezsilności”.

Od tego czasu przetoczyła się przez Polskę krwawa historia. A mimo to, czy nadal nie jest tak, że w polityce – mimo brutalnego i wulgarnego, pozornie twardego jazgotu – jesteśmy miękcy, kierujemy się głównie uczuciami i nastrojami, a nie zimną kalkulacją, że brakuje nam wytrwałości w osiąganiu celu, bezwzględności wobec innych (choć może nie wobec siebie)? Że nasz zapał, nasze przedsięwzięcia zbiorowe to najczęściej słomiany ogień? I czyż ciągle nie jest prawdą, że – jak twierdziła Pannenkowa –

„przekonywa lub ściślej zjednywa taką psychikę nie argument, ale sugestia uczuciowa, nie idea, ale przedstawiciel programu, apostoł idei albo po prostu przywódca partyjny”?

A przy tym – jakże zgodnie z modnymi, europejskimi trendami – ta „kobiecość” charakteru występuje w Polsce, kraju wielu niezwykle dzielnych, wytrwałych i energicznych kobiet, głównie wśród mężczyzn.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 08.05.2026 21:39
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 18/2026, oprac. Ludwik Pęzioł