[Felieton „TS”] Tomasz P. Terlikowski: Urok Bożego Narodzenia
![[Felieton „TS”] Tomasz P. Terlikowski: Urok Bożego Narodzenia](https://tysol.pl/storage/files/2026/2/28/b1564654-d126-472e-a53d-99e3a6d838a4/165964801337e862dd8edf943f070838.jpg?p=article_hero_mobile)
Ewangelia dzieciństwa, a wcześniej historia Maryi i Józefa, to przecież opowieść o zwyczajnych ludziach, którzy zostali wyrwani z codzienności i zmuszeni do podjęcia radykalnie zmieniających wszystko decyzji. Ona - zapewne jeszcze nastolatka - dowiaduje się, że ma przyjąć dziecko, którego ojcem nie będzie poślubiony jej mężczyzna, co oznacza w tamtej kulturze możliwość ukamienowania, śmierć. On - musi pogodzić się z faktem, że jego ukochana została powołana do innych rzeczy, przyjąć dziecko, które nie jest jego. Oboje muszą uciekać z ojczyzny, a potem udać się do miasta, które nie było ich pierwszym wyborem. Wyrzuceni z normalności i codzienności, zmuszeni do wyjścia z tego, co było im znane, i do wędrówki.
To wyrzucenie, ta wędrówka dokonywała się jednak niezwykle normalnie. Bez nieustannych cudów, bez nadzwyczajności, w codzienności matki i żony, ojca i męża, a do tego w codziennej pracy, w wędrówce od zlecenia do zlecenia, od jednej fuchy do drugiej. Takie było życie Józefa i Maryi, a wraz z nimi także Jezusa. Ewangelie dzieciństwa nie opowiadają o nadzwyczajnych cudach, życie Świętej Rodziny jest zupełnie zwyczajne. I właśnie w tej opowieści zawarta jest głęboka prawda o naszym życiu i naszej wierze. W nim nie trzeba szukać cudów, nadzwyczajności, to ma być zupełnie normalne życie, takie jak innych, ale jednocześnie przepełnione gotowością do wyjścia ze swojego miejsca, przyjęcia tego, co niespodziewane, niechciane, a być może zaskakujące dla innych. Szukanie woli Bożej nie musi być zrozumiałe dla innych.
Zwyczaje - czasem religijne, a czasem tylko ludowe czy narodowe - jakimi obudowane są te dni, w istocie także mają nam o tym przypominać. Opłatek to przecież chleb codzienny i zwyczajny, który ma nam przypominać o przebaczeniu, pojednaniu, czyli o tym, czym powinno być przeniknięte nasze normalne, codzienne życie. Dodatkowe nakrycie na stole - to nie tylko pamięć o zmarłych - ale także otwarcie na nieprzewidziane, na tych, których się nie spodziewamy, na wyrzucenie nas ze strefy komfortu. A wszystko to możliwe i prawdziwe dzięki Pasterce, która po wieczerzy (jest ona także swego rodzaju liturgią rozpoczętą od wspólnej lektury Pisma Świętego) umożliwia jeszcze jedno, jeszcze głębsze spotkanie z Panem. I właśnie takiego przeżycia świąt wszystkim Czytelnikom tego felietonu z całego serca życzę.
[Tylko u nas] Aleksandra Jakubiak OV: Cierpliwy i wielkiej kreatywności
Tłumy w bazylice Narodzenia Pańskiego. Kard. Pizzaballa: Pan działa w dyskrecji i spełnia swoje obietnice
Boże Narodzenie na Jasnej Górze. Abp Depo: jesteście dziedzicami łaski
Papieska homilia na Boże Narodzenie: pokój rodzi się z wysłuchanego płaczu, z ruin i z marzeń

Leon XIV w orędziu Urbi et Orbi: Dzisiaj narodził się nam Zbawiciel



