[Felieton "TS"] Tadeusz Płużański: „Wyzwolicielska” armia
![[Felieton "TS"] Tadeusz Płużański: „Wyzwolicielska” armia](https://tysol.pl/storage/files/2026/2/28/f6af5f42-4048-4fe9-b965-4efdabae27ad/16111521568a4889c3da8ce669958e946cca058cbf046a45f71b3dd7178368d5646899bf02.jpg?p=article_hero_mobile)
Ptasiński został pierwszym sekretarzem komitetu powiatowego Polskiej Partii Robotniczej. Dzień po "wyzwoleniu" Płońska komuniści zorganizowali wiec: "Na zaimprowizowaną trybunę weszło kilku oficerów Armii Radzieckiej i cała nasza władza z Baryłą [Marian Baryła, członek KC PPR i sztabu Gwardii Ludowej] na czele". Potem jednak zaczęły się "akty terroru band reakcyjnego podziemia". Tymczasem to Ptasiński jest podejrzany o porwanie i zamordowanie działacza PSL Wacława Milczarczyka.
Sądzić Ptasińskiego trzeba by również za "ludową" partyzantkę. Za ubecję, w której awansował na pułkownika, wiceministra Bezpieczeństwa Publicznego (XII 1952 - XII 1954), a potem Komitetu ds. Bezpieczeństwa Publicznego. Za milicję, gdzie ostatecznie został zastępcą komendanta głównego MO. A także za to, że pacyfikował Poznański Czerwiec 1956 r., a potem Marzec 1968 r. - "przypadkowo" za każdym razem był wówczas w Moskwie, co potwierdza odrzucaną do dziś przez salon tezę, że polskie miesiące były sterowane z Kremla. Podczas narady kierownictwa MBP w listopadzie 1954 r. Ptasiński mówił: "Duży jest wkład aparatu w dzieło utrwalania władzy ludowej. Te osiągnięcia zawdzięczamy mądremu kierownictwu naszej Partii". Komunistycznej partii PPR - potem PZPR zawdzięczał karierę.
Prócz Mieczysława Moczara wzorem dla Ptasińskiego był Władysław Gomułka. Gdy z ubeka przepoczwarzył się w pisarza (to częsta praktyka), wiele artykułów poświęcił towarzyszowi "Wiesławowi", wychwalając jego "polską drogę do socjalizmu". W 2002 r. ten przedwojenny murarz napisał o swoim idolu: "używając słów Juliana Marchlewskiego, powiedzieć trzeba o nim: «Twardy był człowiek i twardy miał żywot. (...) Proletariuszem był. Z tych robociarzy polskich, których żadna moc nie złamie»". W swoich książkach i artykułach Jan Ptasiński (czasem pod pseudonimem Leszek Sławomirski) wychwalał wielkie czyny "ludowej" partyzantki i trudne początki "ludowej" władzy.
W latach 90. próbowałem namówić Ptasińskiego na "ubecką spowiedź" (piszę o tym w książce "Moje spotkania z Bestiami"). Bezskutecznie - wiedział, że nic nie musi, że w III RP włos mu z głowy nie spadnie. Bezskutecznie protestowaliśmy też jako Fundacja "Łączka", żeby ten czerwony nadzorca zbrodni na polskim generale Emilu Fieldorfie "Nilu" i innych naszych niepodległościowcach nie został pochowany obok Żołnierzy Wyklętych. 9 września 2015 r. (w wieku 94 lat) Jan Ptasiński spoczął na warszawskich Powązkach Wojskowych.

[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Schnepf w obławie augustowskiej

[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Zbrodnie znane, nieosądzone

[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Legalni prezydenci Rzeczypospolitej
[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Niewinni Ciastoń i Płatek

[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Największe zwycięstwo Żołnierzy Wyklętych

