Tadeusz Płużański: Niemieckie ludobójstwo na Polakach

- 28 sierpnia 1991 r. w Gdańsku odkryto masowy grób 38 obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku zamordowanych w 1939 r. przez Niemców.
- Niemieckie bezprawie zatwierdził ostatecznie gen. Walther von Brauchitsch, naczelny dowódca wojsk lądowych.
- Niemieccy egzekutorzy zamordowali polskich pocztowców prawdopodobnie 5 października ok. godz. 4.00
Bohaterski kpt. Antoni Kasztelan
Dwóch jeńców barbarzyńcy spod znaku Hakenkreuza zamordowali na miejscu, 38 sądzili w dwóch procesach przed sądem polowym i skazali na śmierć za to, że byli… "partyzantami". Niemieckie bezprawie zatwierdził ostatecznie gen. Walther von Brauchitsch, naczelny dowódca wojsk lądowych. Niemieccy egzekutorzy zamordowali polskich pocztowców prawdopodobnie 5 października ok. godz. 4.00 nad ranem na terenie starej strzelnicy przy lotnisku we Wrzeszczu i w tym samym miejscu ich pogrzebali. Zachowane świadectwa mówią o prowadzeniu Polaków na śmierć czwórkami, spętanych. Mogiłę pokryto gaszonym wapnem i zasypano. Egzekucją kierował m.in. SS-Sturmbannführer Max Pauly, komendant niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof.
Pójdę na śmierć odważnie, choć niewinnie «dulce est pro patria mori»
Ale to nie koniec niemieckiego bezprawia już na początku wojny. Poddając 2 października 1939 r. Hel, dowódca polskiej obrony kontradmirał Józef Unrug dał słowo honoru, że jego oficerowie nie będą uciekali, zanim nie trafią do niemieckiej niewoli. Jednym z tych, którzy słowa dotrzymali, był kpt. Antoni Kasztelan, za co został przez Niemców zamordowany. W powstaniu wielkopolskim odznaczony Krzyżem Zasługi, po odparciu bolszewików w 1920 r. jako zawodowego wojskowego przydzielono go do Batalionu Morskiego w Wejherowie. Aż do napaści Niemiec kierował kontrwywiadem w dowództwie floty w Gdyni. Wyróżnił się rozpracowaniem kilku niemieckich grup szpiegowskich. We wrześniu 1939 r. nie skorzystał z możliwości ewakuacji, broniąc Półwyspu Helskiego. 1 października został oddelegowany do rokowań z Niemcami. W 1940 r. z obozu jenieckiego niespodziewanie go "zwolniono" i oddano Gestapo. Do rodziny pisał: "Byłem w Gestapo w Gdańsku bity gumową pałką, godzinami, bez przerwy, przez 2 miesiące, aż do utraty przytomności. Ciało, twarz, oczy zupełnie granatowe i czarne od bicia".
- Karol Nawrocki: Dostałem zaproszenie na przyszłoroczny szczyt G20
- Zwolniono przewodniczącą "S" w Omega Trade
- Dyrektor SOSW w Żaganiu odwołano po tym, jak wypłaciła nauczycielom zaległe świadczenia. Solidarność protestuje
- Szef oświatowej "Solidarności". Nauczyciele są coraz bardziej zestresowani
- Pałac Buckingham. William przejmuje tytuł Kate
- Premiera raportu Solidarności nt. kosztów ETS 2. Zobacz relację live
W piśmie do niemieckiego dowództwa w Berlinie Antoni Kasztelan kategorycznie protestował przeciw bezprawnemu zwolnieniu z niewoli, aresztowaniu i traktowaniu jako zwykłego więźnia, zaznaczając, że poszedł do niewoli na szczególnych warunkach. Pisał o bestialskich metodach śledztwa oraz bezprawnej degradacji i żądał przywrócenia mu uprawnień jenieckich wynikających z konwencji genewskich. Bez odpowiedzi.
Skazany na czterokrotną karę śmierci
Skazany na czterokrotną karę śmierci przez niemiecki sąd w Gdańsku w 1942 r. został zgilotynowany rok później w Królewcu. W ostatnim liście do rodziny pisał: "Pójdę na śmierć odważnie, choć niewinnie «dulce est pro patria mori»". Szczątki kapitana posłużyły jako źródło preparatów dla studentów anatomii. To był mord sądowy - na wątpliwe podstawy wyroku zwracał uwagę nawet jeden z niemieckich sędziów-katów.
O bohaterstwie i męczeństwie obrońców polskiego Wybrzeża - kpt. Antoniego Kasztelana i pocztowców z Gdańska - trzeba pamiętać szczególnie w chwili, kiedy Niemcy nie chcą nam wypłacić reparacji za II wojnę światową.
Wielka awaria w Trójmieście. Jest nowy komunikat

Ogromna awaria w Trójmieście. Tysiące mieszkańców bez ogrzewania
Komunikat dla mieszkańców Gdańska
Ważny komunikat dla mieszkańców Gdańska

„Chełminiacy” spotkali się w Gdańsku


