Szukaj
Konto

Czy PiS dogada się z Konfederacją? Jan Wróbel: Jak szaleć, to szaleć

08.08.2025 09:19
Czy PiS dogada się z Konfederacją? Jan Wróbel: Jak szaleć, to szaleć
Źródło: Jan Wróbel / Tygodnik Solidarność
Komentarzy: 0
Wysyłając list do Mentzena oraz zwołując wielki marsz Polaków na 11 października, Kaczyński wytyczył na razie szlak napinania konfrontacji z koalicją Tuska, aby pocisnąć Konfederację.
Co musisz wiedzieć
  • Trwają dyskusje nad sojuszem Prawa i Sprawiedliwości z Konfederacją
  • PiS planuje 11 października w stolicy wielki marsz przeciwko nielegalnej imigracji
  • - Konfederacja ma trzymać się z daleka od jakichkolwiek konszachtów z rządem polskim. W interpretacji prezesa PiS to praktycznie rząd niemieckiej agentury - twierdzi autor

 

Dwie strategie

Trwałość poparcia wyborców dla Konfederacji i, jak się zdaje, dodatkowy stabilny milion wyznawców Grzegorza Brauna (przeciwko Ameryce, przeciwko Żydom, przeciwko Ukrainie, przeciwko Unii Europejskiej - wszystko jak Konfa, tylko mocniej, śmielej, na wariata) traumatyzuje PiS. Prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu marzy się, by z ruchem Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka zrobić mniej więcej to, co premier Donald Tusk zrobi z ruchem Szymona Hołowni. Pogryzie, mniejsze kąski połknie, nieliczne większe wypluje... Tyle że szef rządu ma w takiej jadłodajni więcej argumentów niż lider opozycji. Wypadałoby zatem rząd przejąć, potem kusić spółkami i grozić służbami. Aby przejąć, trzeba by się dogadać z przystawkami Tuska oraz - no, właśnie - z Konfederacją. Koło się zamyka!

Jeżeli zatem rozbicie narodowców i wolnościowców jest niemożliwe, to pisowcom zostają dwie strategie.

Jedna, by przejmować hasła bardziej radykalnych od nich ugrupowań i podbierać elektorat. Ryzyko? Spore, bo niby dlaczego wyborca przekonany, że eurokołchoz do spółki z Izraelem wydłuża wojnę na Ukrainie, aby, finalnie, rozkraść Polskę, miałby teraz zaufać komuś innemu niż temu, kto "takie prawdy" głosił już wcześniej. Na dodatek w narracji PiS jest pewnego rodzaju niepodległościowe non possumus: w wojnie ruskich z Ukrainą wspieramy Ukrainę. A ta kwestia jest na prawicy narodowej zapalna - wielu wyborcom altprawicy blisko jest do zdrady interesów polskich na rzecz interesów rosyjskich (oczywiście nazywają to inaczej: "realizmem").

Druga, by zostawiając trochę narwańców na pokaz, iść po elektorat mniej gorąco zaangażowany w polityczne boje. Zazwyczaj jest to elektorat centrowy, chociaż - prawdę mówiąc - w obecnym pomieszaniu pojęć ciężko o jasny desygnat. W każdym razie to elektorat ludzi nie tyle chcący, by "rozliczać PiS", lecz by w kraju było wreszcie normalnie. Podziały polityczne, podkładanie sobie świni i rozbudzanie emocji - tak, ale bez szaleństw, do których tak skorzy są Jarosław Kaczyński, Przemysław Czarnek, Donald Tusk, Roman Giertych i nowy minister sprawiedliwości.

Polityczne paliwo

Wysyłając list do Mentzena oraz zwołując wielki marsz Polaków na 11 października, Kaczyński wytyczył na razie szlak napinania konfrontacji z koalicją Tuska, aby pocisnąć Konfederację. Ta ostatnia ma trzymać się z daleka od jakichkolwiek konszachtów z rządem polskim (w interpretacji prezesa PiS to praktycznie rząd niemieckiej agentury). I z daleka od rządu rosyjskiego. Jednocześnie ma radośnie uczestniczyć w proteście przeciwko nielegalnej imigracji, w ogóle nie przejmując się tym, że Kaczyński podbiera im polityczne paliwo.

Nie sądzę, by strategia wiecznego podgrzewania kotła z napisem "Made in Poland" była korzystna dla kraju, który - tak się składa - kocham. Serce mówi, że cholera by wzięła szefostwo polskiego POPiS-u. A rozum - że strategia wiecznej prewojny domowej może jest i podła, ale od tylu lat niesie zyski, że będzie kontynuowana. Ile się da.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 08.08.2025 09:19
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 31 / 5 sierpnia