Węgierskie szczęście i udręka polskiej prawicy

- W relacjach Polski i Węgier utrzymują się poważne różnice dotyczące podejścia do Rosji i wojny na Ukrainie, które od 2022 roku wyraźnie osłabiły dotychczasową współpracę.
- W kontekście wyborów na Węgrzech rośnie znaczenie kontaktów politycznych, w tym spotkania Karola Nawrockiego z Viktorem Orbánem, jako elementu budowania wpływów i relacji w regionie.
- Mimo napięć, Węgry pozostają istotnym partnerem w Unii Europejskiej, szczególnie w kontekście równoważenia wpływów największych państw i budowania sojuszy politycznych.
Relacje polsko-węgierskie są od ponad dekady nader skomplikowane - że posłużę się tak zwanym dy-plomatycznym uproszczeniem. Oczywiście jeszcze w większym uproszczeniu są one prezentowane przez media i bojowe drużyny obydwu stron naszego, polskiego konfliktu - zwłaszcza w tej lewicowo-liberalnej.
Tymczasem niewiele jest tu spraw prostych poza jedna - że Polska zachowała się jak trzeba w kwestii wsparcia dla Ukrainy i walki z putinowską agresją a Węgry - nie.
Polityczna konieczność
Tak naprawdę tym czynnikiem który zbliżał Polskę do Węgier nigdy nie była ideologia. ale polityczna konieczność. Walka instytucji unijnych z rządami Prawa i Sprawiedliwości spowodowała że Polska musiała szukać wewnątrz Unii sojusznika i takim sojusznikiem były Węgry. Po za tym niewiele nas łączyło i tej opinii nie zmieniają nawet podróże Klubów „Gazety Polskiej’ do Budapesztu. Polska od 2014 a za rządów PiS już całkowicie miała słabe relacje z agresywną Rosją i mocno zwalczała rosyjskie wpływy a miłe stosunki Orbana z Putinem czy Szijarto z Ławrowem istniały już wtedy. Nie łączyło nas także spojrzenie na Izrael z którym Węgrzy utrzymywali dobre stosunki i uzyskiwali od Netanjahu milczenie w sprawie ciemnych spraw ze swojej przeszłości. Orban nie wsparł premiera Morawieckiego podczas polsko-izraelskiego kryzysu - wręcz przeciwnie. Ostatecznie jednak dużym kryzysem relacji stał się luty 2022 roku, choć nie pamięta się teraz jak wiele uczyniła Polska by przechylić Węgry we właściwym kierunku. Mateusz Morawiecki zorganizował nawet w Londynie szczyt Grupy Wyszehradzkiej i Wielkiej Brytanii, który miał to uczynić. Niewiele to dało.
W najgorszych momentach relacje z Węgrami przenoszone były na poziom prezydencki - na Węgrach mniej znaczący politycznie ale symbolicznie ważny.
Szczęście i udręka polskiej prawicy
Przesada w rosyjskich kontaktach choćby ministra Szijarto była dla PIS całkowicie zrozumiała i moralnie niedopuszczalna.. Notabene wykonywanie przez ministra spraw zagranicznych Węgier, telefonów do Siergieja Ławrowa w trakcie unijnych szczytów było jasne dla każdego kto stał choćby kilka metrów od niego. Absolutnie się z tym nie krył. Węgry były więc szczęściem ale i udręką dla polskiej prawicy.
Teraz jednak sytuacja wymaga wsparcia Orbana. Bez niego polska prawica może zostać w Europie sama a zmiana węgierskiego reżimu żadnej pozytywnej zmiany dla polskich interesów przynieść nie może. Prezydent Nawrocki nie zrobił niczego nagannego. Zresztą ci którzy go atakują wspierają przecież przeciwników Orbana. nawet Instytut Felczaka jest teraz w ręku MSZ Radosława Sikorskiego elementem walki o zmianę polityczną na Węgrzech.
W polskim interesie jest stabilizacja na Węgrzech, nie będziemy wtedy pozostawieni sam na sam z coraz silniejszymi Niemcami. Inna sprawa że pozostaje nam obrona Europy przed Rosją ale tutaj istnienie Węgier i ich znaczenie niewiele zmienia. Decyzje i tak zapadają w innych stolicach. Choćby w Waszyngtonie.
[Łukasz Jasina jest byłym rzecznikiem MSZ]
[Tysuł, lead, sekcja "Co musisz wiedzieć" i śródtytuły od Redakcji]

Weto Karola Nawrockiego utrzymane? Koalicja nie ma żadnych szans
Biały Dom: Trump nie weźmie udziału w tegorocznej konferencji CPAC




