[Tylko u nas] Dr Rafał Brzeski: Kondominium rosyjsko-niemieckie od Władywostoku po Lizbonę

W sumie, uciekając się do korporacyjnego eufemizmu, pierwszy rok Joe Bidena i jego ekipy zamyka się deficytem sukcesu. Donald Trump nie przesadził, kiedy w niedzielę mówił na spotkaniu w Dallas, że USA są w "wielkim kłopocie" i nad krajem "zbierają się czarne chmury".
Na zataczaniu się amerykańskiej administracji kapitał zbija Władimir Putin, któremu marzy się "Russkij Mir", nowy porządek świata sterowany z Kremla. Do tworzenia tego porządku zaprosił przywódców krajów słabo powiązanych z Zachodem. Na czele listy są Chiny i Indie. Z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem Putin konferuje zdalnie co kilka tygodni. Po ostatniej rozmowie w połowie grudnia uznał, że stosunki między Moskwą a Pekinem są "modelowe", a rosyjscy eksperci już kolportują narrację, że jeśli USA nie pohamują nacisków na Chiny, to oba kraje "podpiszą porozumienie o współpracy militarnej". Na początku grudnia na marginesie wizyty Władimira Putina w Delhi podpisano 28 porozumień o charakterze militarnym i przedłużono o 10 lat układ o współpracy wojskowej. We wtorek minister obrony Siergiej Szojgu pochwalił się, że jego resort współpracuje z siłami zbrojnymi 109 krajów, a więc zachodnie próby izolowania Rosji spaliły na panewce.
Mimo szumnych komunikatów i podpisywanych porozumień wymarzony "Russkij Mir" uzależniony jest jednak od pokonania "głównego przeciwnika". Przez stulecia "gławnom protiwnikom" było dla Moskwy Imperium Brytyjskie, które blokowało wyjście na Morze Arabskie i Ocean Indyjski. W połowie ubiegłego stulecia, kiedy zmierzch imperium stał się widoczny, tytuł przeniesiono na Stany Zjednoczone. Obecnie pojawiła się szansa pokonania "głównego przeciwnika", ale najpierw trzeba go wypchnąć z Europy. Sojusznikiem Rosji w tym wypychaniu są Niemcy, które pragną zdyskontować swą ekonomiczno-finansową dominację w Unii Europejskiej i przekuć ją na supremację polityczną. Berlin odkąd stał się na powrót stolicą zjednoczonych Niemiec, zapomniał, kto wepchnął Europę w dwie wojny światowe, kto jest winien złupienia i zniszczenia kontynentu oraz popełnienia straszliwych zbrodni wojennych. Zjednoczone Niemcy pragną strząsnąć z siebie różne formalne ograniczenia będące pozostałością z lat, kiedy ziemiami niemieckimi zarządzały mocarstwa okupacyjne. Polityce w Berlinie postrzegają ponownie Niemcy za kraj "uber alles" aż po rosyjską strefę rozpoczynającą się na rzece, a na jakiej - ustali się później.
Niemieckie marzenia nie kolidują z rosyjskimi. Przynajmniej na razie. Wprawdzie miodowy okres po pakcie Ribbentrop-Mołotow trwał tylko półtora roku, ale jak się wydaje, obie strony wyciągnęły z niego naukę, że współpraca w wytępieniu polskiej elity to za słabe lepiszcze dla przetrwania euro-azjatyckiego kondominium. Wiele wskazuje, że obecnie rywalizację zastąpiono kooperacją oraz wzajemnym uzupełnianiem aktywów. Rosja wnosi do strategicznego mariażu surowce, armię i przemysł zbrojeniowy. Niemcy kapitał, technologie oraz kontrolę nad potencjałem ekonomicznym i intelektualnym Europy Zachodniej przy pomocy niemieckiej jaczejki w Komisji Europejskiej. Przykładem współpracy może być rosyjski gaz pompowany rurami wspólnego konsorcjum. Główny kurek tego rurociągu jest w ręku Moskwy, która może go zakręcić lub nie. Kurek regionalny dzierży Berlin, który ma władzę zarządzić kto i ile gazu dostanie. Właśnie zaczęła się zima i od Moskwy jako właściciela gazu zależy, czy Europa Zachodnia będzie marznąć, czy nie. Natomiast szafarz właściciela sprawdzi, kto jest potulny i spolegliwy, a potem przydzieli mu tyle gazu, żeby miał ciepłą wodę w kranie. Niepokornym zostanie widok kaloryferów i prośba o wczesną wiosnę, zaś dochodem podzielą się właściciel i szafarz. O wysokość dochodów dba właściciel, przykręcając główny kurek i wywołując sztuczny głód gazu. Agencja TASS z nieukrywaną dumą informowała, że we wtorek na giełdzie w Londynie cena 1000 m3 gazu wzrosła w ciągu dnia o 25 procent i osiągnęła "historyczny rekord" 2100 dolarów. Według rosyjskich ekspertów ceny będą rosnąć nadal i jest to skutek przykręcenia kurka w gazociągu Jamalskim oraz nagłego spadku temperatury.
W zamian za funkcję blokowego w eurołagrze Niemcy inwestując w Nord Stream 1 i kupując gaz, umożliwiły Moskwie pierwszą inwazję Ukrainy zakończoną aneksją Krymu i okupacją Donbasu. Inwestując i forsując wbrew protestom budowę Nord Stream 2, Berlin dał Putinowi możliwość uzyskania potrzebnych funduszy i dźwigni do wywierania nacisków, a może nawet i wywołania wojny w Europie Środkowej i zrolowanie wschodniej flanki NATO. Rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Sergiej Riabkow stwierdził w weekend, że ze swym "prowokacyjnym zachowaniem" Sojusz Atlantycki "balansuje na krawędzi wojny".
Konsekwencją wyparcia Sojuszu Atlantyckiego byłaby zmiana granic w Europie Środkowej oraz wchłonięcie Białorusi i Ukrainy. Odbudowa rosyjskiego imperium w wydaniu postsowieckim jawi się pierwszym etapem zaspokajania ambicji Kremla. Drugim zdaje się być kondominium niemiecko-rosyjskie od Władywostoku po Lizbonę. Trzecim "Russkij Mir", czyli podział świata na kontynentalne strefy wpływów z Kremlem jako najwyższym rozjemcą ewentualnych sporów i niesnasek.
Dowództwo prostuje: Polska nie prowadzi działań ofensywnych przeciwko Rosji

Padło pytanie o tragedię w Przewodowie. Odpowiedź wiceministra szokuje

"Szczerze przepraszamy". Ukraińcy przyznają się do błędu
Szef MSZ Niemiec: "Sprowadziliśmy na Polskę niewyobrażalne cierpienia"

KE przeznaczy 1,5 miliarda euro na pobudzenie przemysłu obronnego UE i Ukrainy

