Szukaj
Konto

Tȟašúŋke Witkó: Polityczna przepaść postpeerelowskich liberałów

Donald Tusk
Źródło: Grok | Autor: Grok | Licencja: Grok | Donald Tusk
Aleksander Kwaśniewski, były prezydent Rzeczpospolitej Polskiej jest obecnie medialną „gadającą głową”, wydobywaną z lamusa najczęściej wtedy, kiedy trzeba powiedzieć coś złego o politykach Prawa i Sprawiedliwości, a jego przekaz ma być skierowany do osób mocno dojrzałych.
Co musisz wiedzieć:
  • Autor krytykuje reakcję części środowisk liberalnych na decyzję o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, wskazując, że spór wokół odznaczenia odzwierciedla szerszy konflikt dotyczący polityki wobec Ukrainy.
  • Jednym z głównych wątków felietonu jest ocena wypowiedzi Aleksandra Kwaśniewskiego, który ostrzegał przed możliwymi konsekwencjami pogorszenia relacji polsko-ukraińskich. Autor polemizuje z tym stanowiskiem i przedstawia własną interpretację skutków tzw. „wojny orderowej”.
  • Felieton zawiera również krytyczną ocenę Donalda Tuska i obecnego obozu rządzącego, sugerując, że premier utracił kontakt z nastrojami społecznymi, a jego stanowisko wobec sporu z Ukrainą może mieć negatywne konsekwencje polityczne.

 

Dlaczego Kwaśniewski?

Zapytacie Państwo: „Dlaczego właśnie do takiej grupy ludzi ów były komunistyczny aparatczyk zwraca się najczęściej?”. Odpowiedź jest niezwykle prosta – bowiem jest on rówieśnikiem pokolenia Polaków, którego młodość przypadała na lata 80. XX wieku. Oni bowiem, dzisiejsi siedemdziesięciolatkowie, z nostalgią wspominają czasy Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, a były prezydent jest dla nich symbolem tamtego okresu, czyli czasu, kiedy byli zdrowi, pełni sił i wigoru, najczęściej tuż po ślubie i we wczesnym okresie rodzicielstwa. 

Rzeźnicy umysłów – dla niepoznaki nazywani liberalnymi dziennikarzami – doskonale o tym wiedzą, więc odkopali polityczne truchło Kwaśniewskiego i pozwolili, aby opowiedział on o tym, jak złą decyzją było odebranie Wołodymyrowi Ołeksandrowyczowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego przez Karola Nawrockiego. Cóż, osobiście odbieram to jako swoisty akt desperacji pracowników mediów sprzyjających rządowi, którzy najprawdopodobniej nie mają już lepszych pomysłów na kształtowanie opinii publicznej, jak przemowy Kwaśniewskiego. Występy takich osobników mogą zostać pozytywnie przyjęte jedynie przez ludzi będących na jesieni żywota, ale powszechnie wiadomo, że o wyniku elekcji parlamentarnej w 2027 roku zadecyduje pokolenie urodzone w wieku XXI, a nie ich dziadkowie.

 

Co przyniesie Polsce wojna orderowa? Urealnienie!

Aleksander Kwaśniewski nie jest głównym bohaterem niniejszego felietonu. Posłużyłem się nim, aby ukazać Państwu mechanizm uruchamiany przez przymierze liberalno-peerelowskie, próbujące utrzymać rządy dusz. Naturalnie, eksprezydent usłużnie wpisał się w ów nurt i próbował roztoczyć przed obiorcami wizję apokalipsy gospodarczej, która może wydarzyć się, kiedy 1,5 mln Ukraińców pracujących w Polsce nagle postanowi opuścić nasz kraj.

Pomijając całkowity brak realizmu podobnej sytuacji, chciałbym Kwaśniewskiemu przypomnieć, że jeśli nasza umęczona Rzeczpospolita udźwignęła ciężar rządów jego partyjnych kamratów, takich jak choćby Mieczysław Rakowski czy Leszek Balcerowicz, to tym bardziej zniosłaby całkowicie utopijny scenariusz, jaki on sam ostatnio nakreślił. Gdybym był złośliwy, wówczas od siebie dodałbym, że opowieść o jednoczesnym exodusie takiej masy ludzkiej ma wartość teoretyczno-poznawczą, zbliżoną do tej, zawartej w pracy magisterskiej Aleksandra Kwaśniewskiego.

Czy moi Czytelnicy wyobrażają sobie, jak tysiące robotników budowalnych schodzi z placu inwestycyjnego i wyjeżdża do swego kraju, pozostawiając bez wypłaty własne żony i dzieci? Kto przy zdrowych zmysłach – w imię solidarności z miliarderem Zełenskim – narazi swoich bliskich na głód i mizerię? Co więc złego przyniesie Polsce wojna orderowa? Odpowiadam – przyniesie same dobre rzeczy, na czele z urealnieniem sposobu traktowania kijowskich elit przez otoczenie prezydenckie. Nad Dnieprem muszą się wreszcie dowiedzieć, że w Kancelarii Glowy Państwa zasiadają trzeźwi politycy, którzy doskonale stosują zasadę wzajemności w dyplomacji. Ponadto, Kijów wie też, że do wyborów w Polsce pozostał jedynie nieco ponad rok, więc musi powoli ustawiać swoje żagle na nowe wiatry. Osobiście twierdzę, że Zełenski potrzebuje powtórki z wizyty w Białym Domu z lutego 2025 roku, aby jego rozbuchana kozacka dusza nieco się uspokoiła. W tym miejscu dodam, że Karol Nawrocki ma pełny potencjał, aby zdublować lekcję, jakiej ukraińskiemu władyce udzielił Donald Trump.

 

Upór, który prowadzi nad przepaść

Nigdy nie zgadzałem się z twierdzeniem, że Donald Tusk odznacza się ponadprzeciętną inteligencją i wybitnym zmysłem politycznym. Jego przewaga w latach 2007-2014 była możliwa wyłącznie dzięki postkomunistycznemu systemowi, dającemu hegemonię pewnej grupie mediów, oczywiście tych prorządowych. Drugim filarem stała się wspierająca go Angela Merkel, działająca zza parawanu Brukseli.

Dziś, kiedy Friedrich Merz traktuje Tuska niczym stajennego, a stary układ propagandy radiowo-telewizyjno-prasowej został przełamany przez kanały informacji internetowej, możemy z całą okazałością podziwiać tego emeryta, jak miota się od złej akcji w kierunku jeszcze gorszej. Z zaskoczeniem przyglądałem się z jakim uporem premier forsował regulacje legislacyjne dające dopłaty emeryturom artystów, kiedy praktycznie całe społeczeństwo było przeciwne podobnemu rozwiązaniu.

Wniosek nasuwał się jednoznaczny – Tusk żyje w jakimś swoim wyimaginowanym świecie, być może samoistnie stworzonym w jego umyśle, i całkowicie zatracił słuch społeczny. Jednak prawdziwe zdumienie ogarnęło mnie, kiedy premier skrytykował prezydenta za odebranie odznaczenia Zełenskiemu. Gdyby Tusk wysłał ostatniego ciurę partyjnego, aby ten posłuchał zwykłych ludzi na targowisku, wówczas dowiedziałby się, że wszyscy mają serdecznie dość dalszego wynoszenia Ukraińców na piedestał. Jednak, jak sądzę, osobista niechęć do Karola Nawrockiego góruje nad racjonalnością i Donald Tusk – z uporem maniaka – wchodzi w zwarcie z Dużym Pałacem. Chyba nikogo nie zaskoczę jeśli dodam, że ów upór i oderwanie od rzeczywistości zaprowadzi starego cwaniaka nad polityczną przepaść, a po latach będzie wykorzystywany w ten sam sposób, co Kwaśniewski.

Howgh!

Tȟašúŋke Witkó, 26 czerwca 2026 r.

[Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrznodesantowych. Miłośnik kawy w dużym kubku ceramicznym – takiej czarnej, parzonej, słodzonej i ze śmietanką. Samotnik, cynik, szyderca i czytacz politycznych informacji. Dawniej nerwus, a obecnie już nie nerwus]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 26.06.2026 20:45
Źródło: Tysol.pl