Szukaj
Konto

Mieczysław Gil dla "TS": Wzmocnienie pozycji prezydenta powinno być priorytetowym kierunkiem zmian

03.08.2017 20:00
T. Gutry
Źródło: Tygodnik Solidarność
Komentarzy: 0
W tumulcie towarzyszącym uchwalaniu ustaw o sądownictwie z trudem przebijały się głosy rozsądku i zrównoważenia. Obie strony politycznej barykady okopały się na swoich pozycjach, pozostając głuche na jakiekolwiek argumenty. Walącą w histerycznym uniesieniu w pulpit sejmowej mównicy posłankę Nowoczesnej okrzyknięto fighterem opozycji. Podobnie jak i posła Budkę.
Za to, że udało mu się wyprowadzić Jarosława Kaczyńskiego z równowagi. Szczerze? Mało wygórowane kryteria. Z drugiej strony: szefowie MSW, sprawdzający się w akcjach zapewnienia bezpieczeństwa (chapeau bas!), powinni otrzymać zakaz publicznego komentowania wydarzeń. Słowa o spacerowiczach i ubekach miały moc dynamitu i dlatego nigdy nie powinny paść z ich ust. Jeszcze jedno: nie można krytykować demonstracji przed domem Jarosława Kaczyńskiego, nie odnosząc się w ten sam sposób do pikiety przed domem Grzegorza Schetyny. Zakłócanie miru domowego w politycznych rozgrywkach jest niedopuszczalne. Bez względu, czy dotyczy szefa partii rządzącej czy opozycyjnej. To zaledwie parę drobnych uwag do ostatnich wydarzeń. Jedno trzeba przyznać, opozycji udało się wyprowadzić ludzi na ulice dużych miast. Zbyt dużo, by to lekceważyć. Pytanie, jakkolwiek brutalnie brzmi, jest następujące: kto to reaktywował?

Ulica, zagranica... zgadza się. Ale nie tylko. Nie jest to pełna i uczciwa odpowiedź. W rewolucyjnym uniesieniu partia rządząca zlekceważyła zagrożenia płynące z łamania i nieprzestrzegania reguł. Dwa prezydenckie weta do ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym to był majstersztyk. Prezydent zaskoczył wymachujące swoimi totemami zwaśnione plemiona. Opozycji wytrącił argumenty za stawianiem ludzi w stanie totalnego sprzeciwu. Rządzącym przypomniał, że arytmetyka to tylko jeden z działów matematyki, nauki logicznego myślenia. I choć opozycja wróciła do ulubionej narracji, to nie sądzę, by domaganie się trzeciego weta było wystarczającym paliwem do dalszego stawiania Polski w stanie ulicznej rebelii. Prezydent zdetonował bombę i chwała mu za to.

Gorącym głowom w PiS-ie przypomniał, że Polakom nie obiecano naszej zmiany, ale dobrą zmianę. A to nie są synonimy. Że opóźni to reformę sądownictwa? Z merytorycznego i prawnego, ale także politycznego punktu widzenia decyzja prezydenta była słuszna. Prezydent zablokował legislacyjny bubel. Na koniec jeszcze jedna uwaga: wzmocnienie pozycji ustrojowej prezydenta, jedynej władzy o tak silnym mandacie społecznym, powinno być priorytetowym kierunkiem proponowanych zmian. A nie wyposażanie w nadzwyczajne uprawnienia koalicyjnego ministra, bez względu na to, jak bardzo głosy jego ugrupowania są w doraźnej sejmowej arytmetyce potrzebne.

Mieczysław Gil

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (29/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 03.08.2017 20:00