Mieczysław Gil dla "TS": Kult komunistycznego zbrodniarza
26.10.2017 19:30

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Pół wieku temu boliwijska armia zastrzeliła jednego z największych komunistycznych zbrodniarzy XX wieku, Ernesto Che Guevarę. Tyleż samo lat Che Guevara pozostaje jedną z najbardziej znanych twarzy popkultury. Kult Che Guevary apologetom komunizmu udało się rozpowszechnić na całym świecie. Koszulki z jego podobizną noszą ludzie pod każdą szerokością geograficzną. Fortunę zbiły firmy, które imieniem zbrodniarza opatrzyły kolekcje wódek, markowych butów czy wody kolońskiej. Madonna podobiznę Che Guevary zamieściła na okładce płyty „American Life”, a Robert Redford wyprodukował o nim film.
Mieczysław Gil
Ostatnio, w rocznicę śmierci Guevary, któremu przypisuje się odpowiedzialność za zamordowanie podczas rewolucji niemal 10 tysięcy Kubańczyków, w tym do 1700 - osobiście, firma An Post wyprodukowała - a irlandzka poczta wprowadziła do obiegu - znaczek pocztowy z jego wizerunkiem. Jak to jest możliwe? Niewątpliwie przedstawianie Guevary jako bojownika o prawa ciemiężonych ludów i romantycznego idealisty (rewolucję usiłował eksportować na Afrykę i Amerykę Łacińską) oddziałuje na zbiorową wyobraźnię osób niezaprzątających sobie zbytnio głowy zawiłościami historii.
Propagandowo stworzono wizerunek szlachetnego, bezkompromisowego rewolucjonisty całkowicie oddanego wielkiej idei. "Był jednym ze świetniejszych ludzi swojej epoki, pozostanie jako wzór czystości i szlachetności" - sławił Che Guevarę w "Listach hawańskich" Tadeusz Breza, "doceniony" zresztą w 1962 r. za publikację najwyższą nagrodą ministra kultury. Dopiero w 2004 r., po 37 latach Szkoła Podstawowa nr 92 w Warszawie pozbyła się jego patronatu. Oficjalne honorowanie Che Guevary w Polsce to na szczęście już przeszłość, choć notatka w Wikipedii stwierdzająca, że "do tej pory istnieją spory co do ideałów czy działań Che", ewidentnie wskazuje, że zredagowana została z dużą sympatią wobec zwyrodniałego rewolucjonisty. No bo jakie spory?
Ktoś otwarcie, pod nazwiskiem, podpisze się pod wypowiedzianymi przez Guevarę dla brytyjskiej gazety "Daily Worker" słowami, że gotów byłby sprowokować światowy konflikt nuklearny? Che Guevara publicznie żałował, że nie doszło do uczynienia z Kubańczyków ofiar wojny atomowej i był wściekły na Chruszczowa za to, że ten wycofał z Kuby rakiety balistyczne w 1962 r. Wychwalał skuteczną nienawiść, która czyni z człowieka efektywną, działającą szybko i selektywnie bezwzględną maszynę do zabijania.
A mimo to, a może właśnie dlatego, został wykreowany na idola popkultury.
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (43/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Ostatnio, w rocznicę śmierci Guevary, któremu przypisuje się odpowiedzialność za zamordowanie podczas rewolucji niemal 10 tysięcy Kubańczyków, w tym do 1700 - osobiście, firma An Post wyprodukowała - a irlandzka poczta wprowadziła do obiegu - znaczek pocztowy z jego wizerunkiem. Jak to jest możliwe? Niewątpliwie przedstawianie Guevary jako bojownika o prawa ciemiężonych ludów i romantycznego idealisty (rewolucję usiłował eksportować na Afrykę i Amerykę Łacińską) oddziałuje na zbiorową wyobraźnię osób niezaprzątających sobie zbytnio głowy zawiłościami historii.
Propagandowo stworzono wizerunek szlachetnego, bezkompromisowego rewolucjonisty całkowicie oddanego wielkiej idei. "Był jednym ze świetniejszych ludzi swojej epoki, pozostanie jako wzór czystości i szlachetności" - sławił Che Guevarę w "Listach hawańskich" Tadeusz Breza, "doceniony" zresztą w 1962 r. za publikację najwyższą nagrodą ministra kultury. Dopiero w 2004 r., po 37 latach Szkoła Podstawowa nr 92 w Warszawie pozbyła się jego patronatu. Oficjalne honorowanie Che Guevary w Polsce to na szczęście już przeszłość, choć notatka w Wikipedii stwierdzająca, że "do tej pory istnieją spory co do ideałów czy działań Che", ewidentnie wskazuje, że zredagowana została z dużą sympatią wobec zwyrodniałego rewolucjonisty. No bo jakie spory?
Ktoś otwarcie, pod nazwiskiem, podpisze się pod wypowiedzianymi przez Guevarę dla brytyjskiej gazety "Daily Worker" słowami, że gotów byłby sprowokować światowy konflikt nuklearny? Che Guevara publicznie żałował, że nie doszło do uczynienia z Kubańczyków ofiar wojny atomowej i był wściekły na Chruszczowa za to, że ten wycofał z Kuby rakiety balistyczne w 1962 r. Wychwalał skuteczną nienawiść, która czyni z człowieka efektywną, działającą szybko i selektywnie bezwzględną maszynę do zabijania.
A mimo to, a może właśnie dlatego, został wykreowany na idola popkultury.
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (43/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 26.10.2017 19:30
[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: Walka o krzyż
08.05.2020 22:20

Komentarzy: 0
27 kwietnia 1960 r. w Nowej Hucie na ulice wyszły „resztki antyspołecznych szumowin, które dały o sobie znać w gorszących chuligańskich ekscesach” – nie przebierał w słowach Władysław Gomułka. Towarzysz Wiesław pozwolił sobie też na zbesztanie hutników: „To cały kraj wypruwa sobie żyły, a wy urządzacie zamieszki i chcecie budować kościoły?”.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: Następna będzie Afryka
29.04.2020 22:50

Komentarzy: 0
Doniesienia o 700 tysiącach zakażonych koronawirusem w Stanach Zjednoczonych budzą przerażenie. A co powiedzieć o wynikach raportu opublikowanego przez Komisję Gospodarczą Narodów Zjednoczonych ds. Afryki? Według ekspertów Komisji, o ile podjęte zostaną rygorystyczne środki zaradcze (co w przypadku Afryki nie jest możliwe do natychmiastowego zrealizowania) – zakażonych zostanie 122 mln osób, z czego umrze 300 tys.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: Doczekamy się reform?
22.04.2020 20:50
[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: Meandry sprawiedliwości
17.04.2020 22:50

Komentarzy: 0
Sąd Najwyższy w Canberze, stolicy Australii, w siedmioosobowym składzie jednogłośnie uniewinnił kardynała George’a Pella. 78-letni duchowny w wieku 46 lat został biskupem pomocniczym Melbourne (1987-1996), a następnie arcybiskupem metropolitą tego miasta.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: Punkty zapalne
08.04.2020 22:50

Komentarzy: 0
Napływające z Włoch informacje napawają lekkim optymizmem. Zmasakrowany przez koronawirusa kraj odnotowuje spadającą liczbę nowych zakażeń. Nie znaczy to jednak, że już można odetchnąć z ulgą. W Polsce szczyt zachorowań nastąpi za dwa, trzy tygodnie. Rząd próbuje je zminimalizować poprzez wprowadzenie bardzo rygorystycznych zasad przebywania poza domem. Na ogół jest to dobrze przyjmowane przez społeczeństwo. Wypowiedź prof. Marka Chłaja o tym, że wdrażane przez władzę przepisy są ograniczeniem godności i praw obywatelskich (bo policja np. może nam nakazać publiczne obnażenie się), furory nie zrobiła.
Czytaj więcej
