Szukaj
Konto

Mieczysław Gil dla "TS": Jak krytyka, to totalna!

28.09.2017 20:46
T. Gutry
Źródło: Tygodnik Solidarność
Komentarzy: 0
Po dwóch latach pisowskich rządów bilans jest taki, że ulica nie wypaliła. Zagranica pomaga jak może, ale jak tu stawiać na cokole przewodniczącego Junckera, który pół biedy, że ma pewną niedającą się ukryć przypadłość, to jeszcze publicznie pozwala sobie na postponowanie króla Europy? W dodatku poirytowany kiepskimi wynikami sondażowymi własnej partii Rafał Trzaskowski z Platformy Obywatelskiej pochwalił Prawo i Sprawiedliwość.
Mieczysław Gil

Myślę, że za wypowiedziane na antenie słowa: "Gdyby (PiS) nie podejmowało sensownych decyzji, jeżeli chodzi choćby o wyciąganie ludzi z biedy, to nie miałoby takich wyników" oberwał niezłą burę. Publicznie partyjni koledzy posła udali, że nie zauważyli tej wypowiedzi. No bo i co mieliby powiedzieć? Wszak za ich czasów obowiązywała doktryna szczawiu i mirabelek. A gdy już dochodziło do dyskusji o biedzie (jak w 2013 r., gdy z badań wyszło, że 800 tys. dzieci w Polsce jest głodnych), to posłanka Julia Pitera oświadczyła, że to dlatego, że kultura jedzenia śniadań w Polsce nie istnieje. A tu nagle poseł Trzaskowski łamie tę konwencję. Czarno widzę jego dalszą partyjną karierę...

Bo nie ma zlituj! Jak krytyka, to totalna. Bez tolerancji dla łamistrajków. Właśnie doświadczyła tego pierwsza prezes Sądu Najwyższego, która zwyczajowo wzięła udział w uroczystości zaprzysiężenia w Pałacu Prezydenckim nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego, prof. Justyna Piskorskiego. Tomasz Lis skwitował, że Małgorzata Gersdorf koncertowo oblała egzamin z ciężkiego okresu próby, do którego sama wzywała. "To jest kompletna paranoja" - jak echo powtórzyła podwładna Lisa z "Newsweeka", a należący do niego portal naTemat wyłapał najbardziej nieprzychylne wobec niej komentarze internautów i bez żenady je cytował. Zrozumienia ani litości, ani tym bardziej szacunku, o którym tak lubią mówić, nie okazali też Małgorzacie Gersdorf politycy opozycji.

"Przestrzeganie prawa ma charakter zero-jedynkowy. Tutaj nie ma rozwiązań pośrednich" - dyscyplinował pierwszą prezes Sądu Najwyższego poseł Platformy Krzysztof Brejza, a Kamila Gasiuk-Pihowicz jednoznacznie orzekła, że to "nie było zaprzysiężenie sędziego". Jaki morał płynie z tej opowiastki? Ano taki, że hejt dosięgnie każdego, kto choć na milimetr wyłamie się z obowiązującej konwencji. Sytuację postanowił "uratować" rzecznik prasowy Sądu Najwyższego Michał Laskowski oświadczeniem, że "w trudnym okresie stresów i przepracowania każdemu zdarzają się kroki podjęte bezrefleksyjnie". Cóż, mimo przepracowania i stresu prezes Gersdorf stoi przed dylematem, co zrobić z ośmieszającym ją rzecznikiem.

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (39/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 28.09.2017 20:46