Szukaj
Konto

Jakub Pacan: Kłopoty PO z kampanią biorą się z braku precyzji

05.10.2019 20:30
Jakub Pacan: Kłopoty PO z kampanią biorą się z braku precyzji
Źródło: źródło: Screen You Tube
Komentarzy: 0
Wszyscy dzisiaj mówią, że kampania wyborcza Platformy Obywatelskiej jest niemrawa i właściwie w obszarze PR to ugrupowanie jest cieniem siebie sprzed lat. Mało kto zwraca uwagę na wydarzenia, które naprawdę podcięły skrzydła kampanii Platformie na samym jej początku.

Były to zjednoczenie i wspólny start w wyborach lewicy oraz odejście PSL. Te dwa wydarzenia w sposób fundamentalny zdefiniowały nową, wysoce niekorzystną pozycję PO na rynku politycznym, i zmusiły ją do ułożenia strategii wyborczej reaktywnej, zawsze spóźnionej w stosunku do konkurentów i skazanej na kopiowanie pomysłów rywali.

Esencją każdej kampanii wyborczej jest precyzyjne wypozycjonowanie partii na scenie politycznej względem konkurentów. To matryca, na której buduje się potem całą strategię wydarzeń kampanijnych m.in., bada się elektoraty (twardy, miękki), opracowuje strategię kampanii, analizuje relacje pomiędzy poszczególnymi partiami i kandydatami. Liczy się w tym wszystkim przede wszystkim własny styl pozwalający na wyróżnienie od innych kontr kandydatów.

"Z wielu względów kluczowe rozróżnienie strategii odnosi się do aktualnie zajmowanego miejsca na scenie politycznej przez danych uczestników kampanii. Pozycja rynkowa nie tylko determinuje zorientowanie kampanii na określone cele, ale także w dużym stopniu kształtuje swoisty styl podejmowanym przedsięwzięciem strategicznym" - pisze prof. Mariusz Kolczyński w książce "Strategie komunikowania politycznego".

Platforma Obywatelska szła do wyborów sejmowych jako lider opozycji dyktujący warunki w ewentualnych sojuszach, decydujący o rozmieszczeniu kandydatów na listach wyborczych. PO dokonując najpierw podstawowych, potem nieco bardziej zaawansowanych badań elektoratu dokonywała tego w oparciu o współpracę z PSL i SLD. Partie te mając na względzie koalicję sejmową podzieliły między sobą segmenty elektoratu tak, by jak najmniej ze sobą kolidować.

Zerwanie rozmów koalicyjnych najpierw przez PSL potem przez lewicę sprawiło, że PO znalazła się jakby w próżni w kwestii umiejscowienia na scenie politycznej. Nagle okazało się, że trzeba szybko szukać różnic z dotychczasowymi sojusznikami i wprowadzać elementy walki i konfliktu tam, gdzie do tej pory była zgoda. Wymyślenie różnic pomiędzy dotychczasowymi sojusznikami jest o wiele trudniejsze niż jawna walka ze starym, dobrze znanym wrogiem politycznym. No, bo jak wytłumaczyć wyborcy, że sojusznik, z którym mieliśmy do tej pory wspólny cel i podobne spojrzenie się myli, bo przestał już być sojusznikiem, choć cele i jego i moje pozostały niemal takie same lub podobne? Jak wytłumaczyć wyborcy, że niedawny sojusznik, a teraz wróg kopiuje z nas, a nie my z niego i to jego należy za to deprecjonować, nie nas?

Dlatego teraz PO walcząc z SLD o lewicowy elektorat nie ma za bardzo argumentów jak ten elektorat zatrzymać, by nie wrócił z powrotem do SLD. Teraz, gdy SLD wraca z silną, świadomą siebie tożsamością lewicową i zyska prawdopodobnie wynik dwucyfrowy w wyborach do Sejmu, PO traci ważną część swojego elektoratu. SLD w tym różnicowaniu się z PO iść na radykalizmy i pokazywać swoją bardziej antyklerykalną, a momentami wręcz rewolucyjną twarz lewicy obyczajowej. PO nie może sobie na to pozwolić, bo definiowała siebie od samego początku jako partię centrum, która brzydzi się wszelkich radykalizmów.

Innymi słowy zerwały się więzy komunikacyjne łączące Platformę Obywatelską z otoczeniem kampanijnym. Trzeba było budować wiele rzeczy na nowo, redefiniować grupy docelowe wyborców i wymyślać sposoby na dotarcie do tych segmentów, które pokrywają się z segmentami PSL i SLD. A, że PiS gnał z kampanią i czasu było coraz mniej, PO postanowiła ruszyć w Polskę wzorem Dobrej Zmiany, ale bez celów cząstkowych w grupach docelowych. Dlatego kandydaci PO mają jeden wysoce uogólniony przekaz - anty-PiS - dla wszystkich wyborców. W efekcie wyborcy Ostrowca Świętokrzyskiego słyszą to samo od kandydatów PO - KO, co wyborcy Elbląga czy Nowej Soli.

PiS na każdej konwencji miał konkretne rozwiązania dla problemów dotykających lokalne społeczności. Kampania PiS była prorozwojowa, każda kolejna konwencja dokładała jakiś nowy element wyborczy, jednym razem było to rozszerzenie jakiegoś programu socjalnego, innym razem prezentacja zupełnie nowej piątki, jak ostatnio "piątka dla zdrowia" lub hasło budowania państwa dobrobytu. PO na kolejnych spotkaniach nie przejawiała żadnej innowacyjności, ciągle była to kampania lękowa i straszenie Jarosławem Kaczyńskim.

Dziś w polityce wygrywają silne tożsamości. Na prawicy jest silne tożsamościowo Prawo i Sprawiedliwość, na lewicy silna tożsamościowo lewica w postaci SLD, Wiosny i Razem. PSL nadal pozostaje tak naprawdę partią kadrową, za którą pójdą wyborcy z związani z Ludowcami od kilku pokoleń. PO zostaje na bezdrożach z jedyną tożsamością anty PiS-u. Czy to jest obliczone na rozwój? Nie bardzo i w PO doskonale zdają sobie z tego sprawę.

Jakub Pacan

Komentarzy: 0
Data publikacji: 05.10.2019 20:30