Szukaj
Konto

Główny cel rosyjskiej armii. Walka toczy się o „pas twierdz”

Usuwanie skutków rosyjskiego ataku rakietowego z Zaporożu
Źródło: PAP | Autor: EPA/DARYNA NAUMOVA Dostawca: PAP/EPA | Licencja: PAP | Usuwanie skutków rosyjskiego ataku rakietowego z Zaporożu
Rosja zwiększa nacisk na ukraińskie pozycje w obwodzie donieckim. Jednym z najważniejszych celów rosyjskiej armii pozostają Słowiańsk, Kramatorsk i pozostałe miasta tworzące ukraiński „pas twierdz”. Rosyjskie wojska poprawiły pozycje na wschód od Słowiańska i nasilają ataki na ukraińską logistykę, choć analitycy nie spodziewają się szybkiego przełamania tego odcinka frontu.
Co musisz wiedzieć:
  • Rosja koncentruje działania w obwodzie donieckim i próbuje stworzyć warunki do dalszych ataków na Słowiańsk, Kramatorsk oraz pozostałe miasta ukraińskiego „pasa twierdz”.
  • Rosyjskie wojska poprawiły pozycje na wschód od Słowiańska i nasilają uderzenia na drogi oraz zaplecze logistyczne, ale nie doszło dotąd do szybkiego przełamania ukraińskiej obrony.
  • Utrzymanie Słowiańska, Kramatorska, Drużkiwki i Konstantyniwki ma kluczowe znaczenie dla obrony pozostałej części kontrolowanego przez Ukrainę obwodu donieckiego.

 

Wszyscy skupili się na deklaracjach dalszej pomocy wojskowej Europy dla Ukrainy podczas szczytu koalicji chętnych w Kijowie i na kolejnych efektownie wyglądających na zdjęciach atakach dronów ukraińskich na cywilne (powtarzam: cywilne) cele w Rosji. Tymczasem jednak wojna toczy się przede wszystkim na ziemi. O tym się jakoś mniej mówi, a przecież Rosjanie uparcie prą naprzód i sytuacja obrońców ostatnich bastionów w Donbasie jest coraz gorsza.

 

Główny cel rosyjskiej armii

Całkowite zajęcie obwodu donieckiego na Ukrainie jest obecnie głównym celem i obszarem, na którym koncentruje się rosyjska armia. W Moskwie mówi się o „decydującej bitwie o Donbas”. Zdobycie ostatnich bastionów ukraińskich w tym regionie, czyli Słowiańska i Kramatorska, dałoby Kremlowi podwójną korzyść. 

Po pierwsze możliwość ogłoszenia przez Putina, że zrealizowano jeden z celów „specjalnej operacji wojskowej”, czyli zdobycie całości Donbasu. Należy przypomnieć, że po „rebelii” w 2014-15, Rosja de facto okupowała jedną trzecią tego regionu, na który składają się obwody doniecki i ługański. Ogłoszono wtedy tam powstanie „ludowych republik”, co było oczywiście ściemą. Zresztą po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w 2022 roku szybko te „republiki” zgłosiły akces do Federacji Rosyjskiej. W Moskwie szybko ogłoszono aneksję zarówno obwodów donieckiego i ługańskiego, jak i zaporoskiego oraz chersońskiego. Choć tych dwóch ostatnich nie udało się w pełni zająć podczas ofensywy 2022. I raczej jest to nierealne. Co innego Donbas.

 

Pretekst do ogłoszenia sukcesu

Tutaj Rosjanie już zajęli właściwie 100 proc. powierzchni obwodu ługańskiego. Ale żeby było w pełni, muszą zająć sąsiedni obwód doniecki (kwestia logistyki, ukształtowania terenu i sieci komunikacyjnej). Więc zdobycie całości wspomnianego obwodu donieckiego będzie też oznaczało kontrolę całego obwodu ługańskiego. A więc przynajmniej dwa obwody już teraz wpisane do konstytucji Rosji jako jej część, będą faktycznie pod jej kontrolą. Dla Kremla może to być pretekst by ogłosić sukces. A nawet rozmawiać i zamrozić wojnę. Tylko zamrozić. Już to pewnie pozwoli zdjąć część sankcji zachodnich. A za jakiś czas Rosja znów ruszy. A po opanowaniu całego Donbasu to pewne.

I tu mamy drugi czynnik. Zajęcie Słowiańska i Kramatorska oznaczać będzie kontrolę nad pasem fortyfikacji, wznoszonych przez Ukrainę od 2014 roku. Dalej jest pusto. Otwarta droga aż do Dniepru. Militarnie więc, tak jak politycznie – byłoby to kluczowe osiągnięcie dla Rosjan.

 

Pas twierdz. Słowiańsk, Kramatorsk, Konstantyniwka

Obecnie Ukraińcy kontrolują północną część obwodu donieckiego, opierając się na dużych miastach, przede wszystkim na Słowiańsku i Kramatorsku, ale rosyjskie wojska już się do nich zbliżają. Stawka w tej konfrontacji jest wysoka: na Ukrainie obawiają się, że utrata obwodu ponownie zmieni postrzeganie przez zachodnich sojuszników równowagi sił w wojnie, a Kijów będzie zmuszany do jakiejś formy kapitulacji.

Ukraina kontroluje 18 procent terytorium, w tym obszar często nazywany na Zachodzie „pasem twierdz” – to ciąg miast tworzących 50-kilometrowy pas, który Siły Zbrojne Ukrainy zaczęły umacniać już w 2014 roku. Ich trzon stanowią Kramatorsk i Słowiańsk, Konstantyniwka, w której już toczą się walki, oraz Drużkiwka. Ciągła linia obrony wokół Słowiańska i Kramatorska znajduje się nie w samych miejscowościach, lecz przed miastami i za nimi, gdzie fortyfikacje zbudowano zgodnie z nowymi zasadami, z rzędami rowów, „zębami smoka” i drutem kolczastym.

Typowa rosyjska taktyka szturmu na duże miasto przewiduje jego uprzednie okrążenie co najmniej z dwóch stron oraz odcięcie dostaw. Obecnie jednak siłom rosyjskim udaje się znacząco posuwać się naprzód tylko z jednego kierunku – ze wschodu. Słowiańsk i Kramatorsk leżą w dolinie, a wojska rosyjskie dotarły do grzbietu wzgórz na wschód od tych miast. To daje przewagę choćby w walce radioelektronicznej: korzystniejsze rozmieszczenie środków łączności, czujników, retransmiterów dla dronów. Trzy główne szlaki logistyczne do Słowiańska i Kramatorska nie są na razie przedmiotem ciągłych ataków, ale same miasta są regularnie ostrzeliwane przez drony FPV, amunicję krążącą oraz bomby lotnicze. Nie brakuje opinii, że po utracie przez Siły Zbrojne Ukrainy wzniesień na wschód od aglomeracji przewaga taktyczna przejdzie na stronę armii rosyjskiej i rozpocznie się stopniowa utrata Słowiańska i Kramatorska. Jest mało prawdopodobne jednak, że stanie się to do końca tego roku. Decydujący będzie przyszły rok – zwłaszcza, że szeregi armii rosyjskiej zapewne wzmocnią setki tysięcy rekrutów z nowej fali mobilizacji.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 25.08.2026 21:49
Źródło: Tysol.pl