Dolly Parton nie żyje. Jej mit jednoczy Amerykę

- Dolly Parton zmarła 25 sierpnia 2026 r. w wieku 80 lat. Była jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci amerykańskiej muzyki country i kultury popularnej.
- Pochodząca z ubogiej rodziny w Appalachach artystka zbudowała trwającą ponad pół wieku karierę, a równolegle prowadziła szeroką działalność charytatywną, szczególnie na rzecz dzieci i edukacji.
- Po jej śmierci Donald Trump zarządził opuszczenie amerykańskich flag do połowy masztu, a hołdy składane Parton ponad politycznymi podziałami pokazują wyjątkową pozycję artystki w amerykańskiej kulturze.
Niezwykły amerykański rocznik 1946
Nieubłagany anioł śmierci bierze do siebie ludzi z jednego z najbardziej symbolicznych dla współczesnej Ameryki roczników - 1946. Wtedy właśnie pojawili się na świecie ci wszyscy, których poczęto w roku współczesną Amerykę kreującym - 1945. Wtedy wrócił z wojny niejaki George Bush, ożenił się, a po roku urodził się jego syn, również George. Obydwaj zostali później prezydentami USA. W dawnym, konfederackim Arkansas urodził się Bill Clinton a w Nowym Jorku dziecko młodego biznesmena i emigrantki ze Szkocji - Donald Trump.
Nawet najbiedniejsi z nich mieli żyć w czasach największego bogactwa i potęgi Ameryki i doczekać czasów obecnych. Wiadomo, że to pokolenie musi kiedyś odejść, ale ten symboliczny proces odejścia rozpoczęła osoba chyba nawet dla Ameryki bardziej symboliczna niż każdy ze wspomnianych przywódców - Dolly Parton.
Więcej niż gwiazda country
Nawet w Polsce Dolly Parton jest artystką rozpoznawalną i to nie tylko wśród miłośników kultury amerykańskiej. Co więcej, ta sława jest wybitnie ponadpokoleniowa i znano ją już u nas w epoce Edwarda Gierka. Spróbujmy więc sobie wyobrazić jak ogromną popularnością musiała się cieszyć od ponad pół wieku w Stanach skoro nad Wisłę dotarły aż tak silne jej odblaski. Pozwolę sobie stwierdzić, że umarła najważniejsza żyjąca piosenkarka Ameryki. Do tego narodowy symbol - pożegnał a osobiście Donald Trump i to w słowach pełnych eleganckiego patosu (co nie jest jego najmocniejsza stroną). Pożegnał ją, bo nie mógł inaczej i tak samo pożegnali ją wszyscy. Znaczenie Dolly Parton jest bowiem czymś, co Amerykanów jednoczy, a takich rzeczy pozostało już niewiele. Skądś to znamy w Polsce prawda?
Parton pochodziła z Południa - Tennessee. To z takich, biednych rejonów pochodzą zazwyczaj wielkie gwiazdy amerykańskiego country jak Johnny Cash, Loretta Lynn, czy inne gwiazdy jak Elvis Presley. Ci z nich, którzy się tam nie urodzili w końcu tam lądowali. Wielkie gwiazdy amerykańskiej muzyki nie kończyły życia w Nowym Jorku czy Los Angeles. Pozostawali w "prawdziwej Ameryce" zarabiając miliony i nie zapierając się swoich poglądów. Bywali Republikanami czy Demokratami, ale generalnie nie zmieniało to podstaw ich poglądów, a kolejni prezydenci szanowali ich i potrzebowali. Dolly Parton dziś żegnał Trump, ale swoją pozycję zdobyła jeszcze za Nixona.
Jednoczący mit
W przeciwieństwie do blichtru gwiazd takich jak Michael Jackson czy Whitney Houston, działalność Parton pełna była też społecznikostwa - fundowanych stypendiów, bibliotek i szkół. Ich beneficjentami były dzieciaki przypominające obecnego wiceprezydenta J.D. Vance’a. Z jego regionu i klasy społecznej.
Dziś Ameryka dorobiła się jednoczącego mitu. Choć, być może, jej nie zjednoczy.
[Łukasz Jasina jest byłym rzecznikiem MSZ]
[Tytuł, lead, sekcja "Co musisz wiedzieć" i śródtytuły od Redakcji]
Komentarze
Trump zmienił decyzję w sprawie ceł na Kanadę

Trump o uznaniu cieśniny Ormuz za terytorium USA: To świetny pomysł

Ważna zmiana w Białym Domu. Karoline Leavitt odchodzi ze stanowiska

Napięcie wokół cieśniny Ormuz. Padła stanowcza deklaracja Trumpa

Trump: Rosja uwolni Amerykanina po mojej rozmowie z Putinem

