Cezary Krysztopa dla "TS": Okienka
10.10.2017 22:00

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Dom – praca, praca – dom. Dom i praca to są, proszę ja Was, bardzo ważne rzeczy. Szczególnie w życiu mężczyzny w średnim wieku, który nieźle jeszcze pamięta, jak to jest być kawalerem, ale kawalerskie potencjały nieco mu już razem z włosami wyszły. Częściowo bokiem. Taki mężczyzna, pozbawiony takich latarni (niektórzy twierdzą, że raczej wieży strażniczych, ale umówmy się, że latarni), łatwo może skończyć pod mostem, pozbawiony celu i środków do jego realizacji.
Cezary Krysztopa
Jednakowoż ograniczony do kręcenia ósemek wokół wyżej wymienionych punktów orientacyjnych z czasem kapcanieje. Mnie w tej sytuacji najbardziej przeszkadza może nie tyle brak szalonych imprez, podczas których nigdy nie byłem pewien, gdzie się obudzę, ale brak czasu na książki. Wręcz wstyd mi, że czytam ich o wiele mniej niż kiedyś. A kiedyś potrafiłem czytać i osiem naraz, sięgając po różne w zależności od nastroju. Teraz jeśli mam wolną chwilę, najczęściej nie wiem, co mam z nią zrobić. Człowiek, który mało czyta, cofa się w rozwoju.
W moim przypadku ma to ten dodatkowy aspekt, że pracując twórczo, potrzebuję włożyć do głowy wiele inspirujących rzeczy, żeby, jak w feministycznym dowcipie, jedna moja szara komórka zechciała się spotkać z drugą i by razem uradziły coś, co może być w jakikolwiek sposób, choćby tylko przez naiwnych, uznane za intelektualną wartość dodaną. A tu coraz mniej czasu na tankowanie... nie, to źle zinterpretujecie... pobieranie inspiracji.
Nie oznacza to jednak, że w świecie łatwej rozrywki dla zmęczonych nie istnieją okienka, przez które można zajrzeć głębiej. Kiedyś takim okienkiem były dla mnie kanały popularno-naukowe w telewizji. Jednak po tym, jak zobaczyłem odcinek "Katastrof w przestworzach" na National Geografic oparty na raporcie Anodiny-Millera dotyczącym katastrofy smoleńskiej, dotarło do mnie, ile w tym wszystkim popu, a ile nauki i jakoś straciłem zamiłowanie.
Na szczęście odkryłem też w internecie stronę ze spektaklami Teatru Telewizji. Ludzie, czego tam nie ma, "Śluby panieńskie", "Mistrz i Małgorzata", spektakle o "Ince", o Karskim. A ostatnio obejrzałem sobie "Listy z Rosji" na podstawie listów Astolphe de Custine, francuskiego podróżnika, który zachwycony rosyjskim absolutyzmem pojechał w 1839 roku do Rosji sławić i opisywać na użytek wątpiących rodaków doskonały w swojej prostocie świat dzierżony ręką szlachetnego cara Mikołaja. Na miejscu przekonał się, że za fasadą szlachetnej prostoty kryje się zgnilizna, fałsz i człowieczeństwo, którego jakość określona jest wyłącznie na podstawie jakości stosunków z władzą. Powoduje to u francuskiego idealisty natychmiastową chęć ucieczki na skrzydłach paranoicznego strachu. Wierzcie, nie wierzcie, zadziałało lepiej niż najlepsze efekty specjalne.
A książki? Cóż, pewnie poczytam, jak dzieci dorosną.
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (41/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Jednakowoż ograniczony do kręcenia ósemek wokół wyżej wymienionych punktów orientacyjnych z czasem kapcanieje. Mnie w tej sytuacji najbardziej przeszkadza może nie tyle brak szalonych imprez, podczas których nigdy nie byłem pewien, gdzie się obudzę, ale brak czasu na książki. Wręcz wstyd mi, że czytam ich o wiele mniej niż kiedyś. A kiedyś potrafiłem czytać i osiem naraz, sięgając po różne w zależności od nastroju. Teraz jeśli mam wolną chwilę, najczęściej nie wiem, co mam z nią zrobić. Człowiek, który mało czyta, cofa się w rozwoju.
W moim przypadku ma to ten dodatkowy aspekt, że pracując twórczo, potrzebuję włożyć do głowy wiele inspirujących rzeczy, żeby, jak w feministycznym dowcipie, jedna moja szara komórka zechciała się spotkać z drugą i by razem uradziły coś, co może być w jakikolwiek sposób, choćby tylko przez naiwnych, uznane za intelektualną wartość dodaną. A tu coraz mniej czasu na tankowanie... nie, to źle zinterpretujecie... pobieranie inspiracji.
Nie oznacza to jednak, że w świecie łatwej rozrywki dla zmęczonych nie istnieją okienka, przez które można zajrzeć głębiej. Kiedyś takim okienkiem były dla mnie kanały popularno-naukowe w telewizji. Jednak po tym, jak zobaczyłem odcinek "Katastrof w przestworzach" na National Geografic oparty na raporcie Anodiny-Millera dotyczącym katastrofy smoleńskiej, dotarło do mnie, ile w tym wszystkim popu, a ile nauki i jakoś straciłem zamiłowanie.
Na szczęście odkryłem też w internecie stronę ze spektaklami Teatru Telewizji. Ludzie, czego tam nie ma, "Śluby panieńskie", "Mistrz i Małgorzata", spektakle o "Ince", o Karskim. A ostatnio obejrzałem sobie "Listy z Rosji" na podstawie listów Astolphe de Custine, francuskiego podróżnika, który zachwycony rosyjskim absolutyzmem pojechał w 1839 roku do Rosji sławić i opisywać na użytek wątpiących rodaków doskonały w swojej prostocie świat dzierżony ręką szlachetnego cara Mikołaja. Na miejscu przekonał się, że za fasadą szlachetnej prostoty kryje się zgnilizna, fałsz i człowieczeństwo, którego jakość określona jest wyłącznie na podstawie jakości stosunków z władzą. Powoduje to u francuskiego idealisty natychmiastową chęć ucieczki na skrzydłach paranoicznego strachu. Wierzcie, nie wierzcie, zadziałało lepiej niż najlepsze efekty specjalne.
A książki? Cóż, pewnie poczytam, jak dzieci dorosną.
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (41/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 10.10.2017 22:00
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Urlop
14.07.2024 19:02

Komentarzy: 0
Generalnie pracuję dużo. W moim przypadku występuje to niebezpieczne połączenie pracy i zamiłowań. Lubię robić to, co robię. Być może ktoś uznałby to za wielkie szczęście i nawet miałby sporo racji, ale jednocześnie trzeba wiedzieć, że takie połączenie sprawia, że nigdy nie wiem, czy to, co robię, robię jeszcze dlatego, że naprawdę muszę, czy tylko dlatego, że już nie potrafię przestać.
Czytaj więcej
Cezary Krysztopa: Donald Tusk zjadł koalicjantów
09.06.2024 23:01

Komentarzy: 0
– Na naszym podwórku polskim takie wybory do Parlamentu Europejskiego to jest taki trochę sondaż i dzięki temu oraz obliczeniom Marcina Palade wiemy, że Donald Tusk odniósł sukces. On walczył o mijankę, dostał ją kosztem zjedzenia koalicjantów – powiedział redaktor naczelny Tysol.pl w studiu wyborczym TV Republika.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Pajęcze miasteczko
09.06.2024 20:34

Komentarzy: 0
Jako chłopiec byłem dość dobrotliwy, co pośród moich kolegów nie było zjawiskiem szczególnie powszechnym. W szkole przezywano mnie nawet „doktorem”, ponieważ zapłaciłem kiedyś 50 zł koledze, żeby nie dręczył żaby. Generalnie, zarówno kiedyś, jak i teraz przez wielu uznawany byłem za niegroźnego, ale dziwaka.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Krysztopa się popłakał
02.06.2024 22:32

Komentarzy: 0
Jest przedmiotem mojego nieustannego zadziwienia teza, którą słyszę już od trzydziestu paru lat, że „programy nauczania są przeładowane i trzeba je okrajać”. Jakoś nie tylko ja przeżyłem te „przeładowane programy nauczania”, ale też wielu moich kolegów, którzy byli później niezwykle cenionymi pracownikami na całym świecie. Cenionymi również ze względu na jakość wykształcenia ogólnego.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Ależ mam mądrego Syna…
26.05.2024 19:31
