Szukaj
Konto

American Stream. Polska jako hub gazowy to dobry deal dla USA

terminal lng
Źródło: Canva Pro | Licencja: Canva | Terminal lng
Polska ma realną szansę stać się hubem LNG w Europie Środkowej – zapowiedział niedawno prezydent RP Karol Nawrocki i trzeba przyznać, że jest to od dawna wyczekiwany przejaw realizacji celu geopolitycznego, którego oczekiwalibyśmy od polskich elit. Ambitny, ale nieprzeskalowany, oparty na naszym potencjale i zasobach budowanych przez ostatnie lata.
Co musisz wiedzieć:
  • Polska od lat inwestuje w dywersyfikację dostaw energii (LNG, Baltic Pipe, naftoport).
  • Import gazu LNG z USA dynamicznie rośnie i może jeszcze wzrosnąć.
  • Polska ma realne możliwości reeksportu gazu i ropy do krajów regionu.
  • Projekt wpisuje się w geopolityczną koncepcję Trójmorza i wzmacnia relacje z USA.

Suwerenność energetyczna to kluczowy aspekt bezpieczeństwa kraju. Jako Polacy od dekad wiedzieliśmy, że uniezależnienie się od rosyjskich surowców powinno być naszym celem strategicznym. Tym bardziej gdy widzieliśmy, co razem z Rosją robią Niemcy, budując projekty Nord Stream 1 i Nord Stream 2, które miały zapewnić naszym zachodnim sąsiadom nieprzerwane dostawy gazu, na wypadek gdyby Moskwa chciała głodzić energetycznie Europę Wschodnią lub zrobić tu po prostu większą rozróbę, jak zaatakowanie Ukrainy w 2022 r.

W tym kontekście dywersyfikacja źródeł dostaw energii do Polski stała się jednym z największych wyzwań naszej klasy politycznej. Budowa gazociągu Baltic Pipe (realizowana w latach 2018–2022, koszt ok. 1,6 mld euro), terminalu LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu (terminal LNG w Świnoujściu, budowa 2011–2015, koszt ok. 3 mld zł, późniejsze rozbudowy do ponad 6 mld zł łącznie), a także rozbudowa Naftoportu w Gdańsku (Naftoport, modernizacje i inwestycje prowadzone głównie po 2015 roku, liczone w miliardach złotych) – wszystko to przygotowało nas do obecnej rzeczywistości. Nieperfekcyjnie, bo polityka Europejskiego Zielonego Ładu sztucznie ogranicza nasze bezpieczeństwo energetyczne, niemniej od Rosjan udało się oderwać i tu nasza klasa polityczna zdała egzamin.

Teraz, gdy cała Europa Środkowo-Wschodnia chce na dobre odejść od rosyjskich paliw, okazuje się, że Polska ma mocne karty w ręku. Dostęp do morza, gotowa infrastruktura i strategiczne partnerstwo z USA w obszarze bezpieczeństwa mogą rozwinąć się także do silnego partnerstwa energetycznego. Już teraz importujemy znaczące wolumeny gazu LNG ze Stanów Zjednoczonych – pierwsze dostawy rozpoczęły się w 2016 roku, a od 2019 roku Polska regularnie odbiera amerykański gaz. W 2022 roku import LNG wyniósł ok. 14 mld m³, z czego znacząca część pochodziła z USA, a w 2023 i 2024 roku udział amerykańskiego gazu przekraczał 50% importu LNG.

A możemy jeszcze więcej. Polska dysponuje interkonektorami gazowymi z Niemcami, Czechami, Słowacją i Litwą (np. GIPL czy połączenie Polska–Słowacja uruchomione w 2022 roku), co umożliwia reeksport gazu do krajów regionu. W praktyce oznacza to możliwość zaopatrywania państw takich jak Czechy, Słowacja, Litwa czy Ukraina w gaz sprowadzany drogą morską.

W grze jest nie tylko gaz, ale także ropa. Polska już teraz importuje ropę naftową z USA – pierwsze dostawy pojawiły się w 2017 roku, a w kolejnych latach udział amerykańskiej ropy w imporcie systematycznie rósł, osiągając poziom kilkunastu procent całkowitego importu (kilka milionów ton rocznie). Głównym graczem jest tu Grupa Orlen, która dywersyfikuje kierunki dostaw.

Realne Trójmorze

Właśnie poprzez takie inicjatywy, jak ta prezydenta Nawrockiego, możemy w końcu realnie zbudować naszą mityczną inicjatywę – czyli Trójmorze, zrzeszające państwa Europy Środkowo-Wschodniej, które mogą być silnie związane relacjami polityczno-gospodarczymi, tworząc wspólny front geopolityczny w Europie.

Deklaracje o wspólnych wartościach, przyjaźni i wspólnocie są miłym dodatkiem w relacjach międzynarodowych, ale jeśli nie idą za nimi realne działania, to mamy do czynienia jedynie z fatamorganą sojuszu. Póki co w inicjatywie Trójmorza przeważały właśnie takie miękkie deklaracje, ale brakowało twardych projektów infrastrukturalnych.

To, jak widać, chce zmienić Karol Nawrocki, wykorzystując potencjał Polski budowany przez ostatnie lata. Polska jako hub energetyczny dla tej części Europy to dobry deal dla Stanów Zjednoczonych. Donald Trump lubi podkreślać, że jego polityka międzynarodowa opiera się na zyskach, które może wypracować dla USA. Znajduje to potwierdzenie w precyzyjnej akcji sił specjalnych w Wenezueli, jak też wojnie z Iranem. Nie licząc się z konsekwencjami dla reszty świata w postaci kryzysu na rynku paliw, Stany nie cofnęły się, by zrealizować swoje cele (oraz Izraela).

Skoro USA chcą prowadzić dobre interesy, to mogą też zarabiać na państwach europejskich za pośrednictwem Polski. To sytuacja win-win dla wszystkich. Ameryka zarobi swoje i umocni wpływy w Europie. Polska swoje zyski nałoży na tranzyt, a do tego zwiększymy nasze bezpieczeństwo poprzez związanie się twardymi interesami gospodarczymi z USA. Kraje Europy Środkowo-Wschodniej otrzymają dostęp do surowców energetycznych z bezpiecznego źródła, nie musząc oglądać się na Rosję czy Bliski Wschód. To opłaca się wszystkim graczom tej układanki. No, może poza Rosją i Niemcami, które same chciały być takim hubem dzięki Nord Streamom – ale to nie nasz problem. Z chęcią odsprzedamy amerykański gaz Berlinowi, jeśli będą go potrzebowali.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 04.05.2026 10:21
Źródło: tysol.pl