Stanisław "Seaman" Januszewski": Tydzień z życia sfer totalnych, czyli chandra kuczyńska
29.12.2017 17:29

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Tęskne westchnienia w stronę naczelnego ubeka, przeciwstawione wyzwiskom rzucanym demokratycznie wybranej władzy, najcelniej pokazują, że fundamentem i wzorem dla wielbicieli-budowniczych III RP był PRL.
Ryszard Petru czuje się zdradzony i to przez własny fraucymer. Tak bywa, gdy szef popada w zbytnią zażyłość z personelem żeńskim - to się zawsze źle kończy nawet dla samca alfa, a cóż dopiero dla samca beta, bo przecież taką rolę odgrywa Petru w polityce. Żałosny jest widok "polskiego JFK" rozstawianego po kątach przez przebiegłą panią Lubnauer. Dla dopełnienia groteski, Gazeta Wyborcza, która niegdyś wypromowała to określenie dla największego nieudacznika roku, powinna jeszcze wybrać go Człowiekiem Roku - w końcu jest dobry precedens z Bronisławem Komorowskim po wyborach 2015.
A skoro jesteśmy przy czerskiej gazecie - ta chwyta się już brzytwy - sięga po księży politykierów, których Kościół objął zakazem publicznych wypowiedzi. Analogia do komunistów wykorzystujących księży patriotów jest uderzająca. Czyżby Dominiki Wielowieyskiej nie przestrzegł w kwestii wykorzystywania Sowy i Lemańskiego jej własny ojciec, który powinien dobrze pamiętać tamte czasy?
Waldemar Kuczyński przed rokiem "dobrze wspominał" Czesława Kiszczaka. Natomiast dzisiaj nazywa "lumpem" wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego. Przed Kuczyńskim lepiej wspominał Kiszczaka tylko Adam Michnik, uznając go za człowieka honoru. Tęskne westchnienia w stronę naczelnego ubeka, przeciwstawione wyzwiskom rzucanym demokratycznie wybranej władzy, najcelniej pokazują, że fundamentem i wzorem dla wielbicieli-budowniczych III RP był PRL.
Natomiast poecie Zagajewskiemu - jak to poecie - miesza się aura z realem: "Strasznie mnie boli, że aura prawdziwości została w Polsce zaburzona". W zasadzie to Zagajewski nie powinien narzekać, bo gdy poeta w ogóle nie czuje bólu egzystencji, to znaczy, że jest w izbie wytrzeźwień, a tam ciężko o zgrabne rymy. Ale swoją drogą, niech Zagajewski lepiej pomyśli, co było prawdziwego w III RP, w której naczelny ubek został człowiekiem honoru; sowiecki namiestnik awansował na patriotę, zaś z goebbelsowskim propagandystą stanu wojennego pozostawały w serdecznej komitywie "legendy opozycji". I kiedy Zagajewski to uczciwie przemyśli, zobaczy jasno, jak parszywe są aureole tych legend, a o żadnej prawdziwości nigdy nie było mowy.
Jacek Żakowski ze zwykłą dla siebie przenikliwością zastanawia się, "czy za 10 lat Jarosław Kaczyński będzie jeszcze królem tego kraju, czy nie?" i przyznaje, że nie ma pewności. Niełatwe pytanie, lecz można odpowiedzieć pośrednio: Jest to możliwe, o ile nadal będą ginąć na pasach ciężarne zakonnice pod kołami aut prowadzonych przez pijanych polityków opozycji. Przy czym ta odpowiedź rozstrzyga także dylemat, kto jest i na długo jeszcze pozostanie największym błaznem "tego kraju".
A skoro jesteśmy przy czerskiej gazecie - ta chwyta się już brzytwy - sięga po księży politykierów, których Kościół objął zakazem publicznych wypowiedzi. Analogia do komunistów wykorzystujących księży patriotów jest uderzająca. Czyżby Dominiki Wielowieyskiej nie przestrzegł w kwestii wykorzystywania Sowy i Lemańskiego jej własny ojciec, który powinien dobrze pamiętać tamte czasy?
Waldemar Kuczyński przed rokiem "dobrze wspominał" Czesława Kiszczaka. Natomiast dzisiaj nazywa "lumpem" wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego. Przed Kuczyńskim lepiej wspominał Kiszczaka tylko Adam Michnik, uznając go za człowieka honoru. Tęskne westchnienia w stronę naczelnego ubeka, przeciwstawione wyzwiskom rzucanym demokratycznie wybranej władzy, najcelniej pokazują, że fundamentem i wzorem dla wielbicieli-budowniczych III RP był PRL.
Natomiast poecie Zagajewskiemu - jak to poecie - miesza się aura z realem: "Strasznie mnie boli, że aura prawdziwości została w Polsce zaburzona". W zasadzie to Zagajewski nie powinien narzekać, bo gdy poeta w ogóle nie czuje bólu egzystencji, to znaczy, że jest w izbie wytrzeźwień, a tam ciężko o zgrabne rymy. Ale swoją drogą, niech Zagajewski lepiej pomyśli, co było prawdziwego w III RP, w której naczelny ubek został człowiekiem honoru; sowiecki namiestnik awansował na patriotę, zaś z goebbelsowskim propagandystą stanu wojennego pozostawały w serdecznej komitywie "legendy opozycji". I kiedy Zagajewski to uczciwie przemyśli, zobaczy jasno, jak parszywe są aureole tych legend, a o żadnej prawdziwości nigdy nie było mowy.
Jacek Żakowski ze zwykłą dla siebie przenikliwością zastanawia się, "czy za 10 lat Jarosław Kaczyński będzie jeszcze królem tego kraju, czy nie?" i przyznaje, że nie ma pewności. Niełatwe pytanie, lecz można odpowiedzieć pośrednio: Jest to możliwe, o ile nadal będą ginąć na pasach ciężarne zakonnice pod kołami aut prowadzonych przez pijanych polityków opozycji. Przy czym ta odpowiedź rozstrzyga także dylemat, kto jest i na długo jeszcze pozostanie największym błaznem "tego kraju".

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Tagi
Data publikacji: 29.12.2017 17:29
Prof. Romuald Szeremietiew: Poczet ministrów obrony III RP
18.10.2020 19:15

Komentarzy: 0
W Polsce ten resort nosi nazwę – Ministerstwo Obrony NARODOWEJ. Wnosząc z nazwy w nim chodzi nie tylko o sprawy wojskowe, ale o całokształt obrony w wymiarze ogólnym, narodowym. To istotna konstatacja bowiem w wielu krajach mamy po prostu ministerstwa obrony (ministry of defence), gdy w przypadku Polski jego nazwa przyjęta jeszcze w czasie II wojny światowej - w 1942 zmieniono nazwę Ministerstwa Spraw Wojskowych na Ministerstwo Obrony Narodowej - wyraźnie mówi coś więcej . To powinno skłaniać do refleksji, czy szef MON w Polsce odpowiada tylko za siły zbrojne, ich uzbrojenie, wyszkolenie, czy też także za przygotowania całego kraju i wszystkich obywateli (nie tylko tych w mundurach WP) do obrony państwa.
Czytaj więcej
Krysztopa: Nieznośnie ogłuszająca cisza, czyli rasizm truchła III RP
09.08.2020 18:46

Komentarzy: 0
Miałem w szkole podstawowej takiego "kolegę", mniejsza i imię, może wyrósł na porządnego człowieka, który potrafił mnie opluć na przerwie, a kiedy go dopadłem, rzucał się na podłogę wrzeszcząc, ze ma chorą wątrobę i nie wolno go bić. Dziwnie przypomina mi to obecną strategię środowisk LGBT, które, jak widać na przykładzie agresywnego bojówkarza "Margot", potrafią pobić człowieka, a potem wrzeszczeć na cały świat, ze dzieje im się krzywda, bo sąd orzekł wobec nich areszt.
Czytaj więcej
[Tylko u nas] Tadeusz Płużański: Jak III RP nie ścigała Salomona Morela
25.07.2020 02:02

Komentarzy: 0
W lipcu 1992 r. Główna Komisji Badań Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu wszczęła śledztwo w sprawie przestępstw Salomona Morela w Obozie Pracy w Świętochłowicach-Zgodzie. Katowicka prokuratura, mimo iż mieści się zaraz obok jego domu, nie zdążyła go aresztować. Prawdopodobnie ktoś uprzedził oprawcę. Nie wiadomo również, dlaczego od ręki dostał izraelską wizę. W lipcu 2005 r. Izrael odmówił wydania Morela polskim władzom, gdyż prawo izraelskie nie przewiduje ekstradycji swoich obywateli. Ówczesny minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas z rządu SLD nie podejmował kolejnych starań.
Czytaj więcej
Miarka się przebrała. Prezydent o Tusku: chyba największy kłamca polityczny w historii III RP
13.06.2020 20:53
Premier: Chcemy być częścią gospodarki światowej
07.06.2018 14:19

Komentarzy: 0
– Dzisiaj szczególnie podkreślamy rolę suwerenności gospodarczej – powiedział premier Morawiecki podczas Kongresu 100 lat Polskiej Gospodarki. W czasie zjazdu zaprezentowane zostaną osiągnięcia Polskich przedsiębiorców z okresu: II RP, PRL i III RP.
Czytaj więcej
