Szukaj
Konto

Ryszard Czarnecki: ŻUŻEL, RÓŻE i SIEKIERA

10.12.2023 08:00
Żużel / zdjęcie poglądowe
Źródło: Pixabay License / zdjęcie poglądowe
Komentarzy: 0
ŻUŻEL, RÓŻE i SIEKIERA

Mój dobry znajomy był za młodu zapalonym kibicem żużlowym. Marzył, żeby jego przyszła żona podzielała pasję męża. Poznał dziewczynę. Jedno z pierwszych spotkań w kawiarni w hotelu "Rzeszów" w stolicy Podkarpacia. Nagle facet uświadamia sobie z przerażeniem, że on tu gadu-gadu, a tu za chwilę, na nieodległym stadionie Stali Rzeszów mecz żużlowy Polska-Związek Radziecki! Podniecony perspektywą spotkania z dziewczyną zapomniał o kibicowskim obowiązku! Ale kibic nie odpuszcza. Po kawie i ciastku uznając, że raz kozie śmierć, mój znajomek zadaje fundamentalne pytanie: "Lubisz żużel?". Dziewczyna spojrzała na niego, uśmiechnęła się i pokiwała twierdząco głową. Gość zwariował ze szczęścia. Już sobie wyobraził, że będą razem chodzić na mecze, potem z dziećmi… Od razu zaprosił na mecz. Poszli, wysłuchali hymnów, dziś nawet nie pamięta, jaki był wynik. Wracając - bo jako dżentelmen, oczywiście odprowadza dziewczynę - nagle słyszy pytanie: "Słuchaj, ale o co ty mnie tak naprawdę pytałeś w tej kawiarni?". Facet zdębiał: "Jak to o co? Wiadomo, że o żużel! A ty co zrozumiałaś?" Na co wybranka serca: "Zrozumiałam, że pytasz, czy lubię róże."

Są małżeństwem już ponad 40 lat - ale na żużlu nie byli już nigdy więcej razem…

Takich okołożużlowych anegdot jest, w każdej kibicowskiej głowie, dużo więcej.

Są też opowieści tragiczne

Są też jednak opowieści tragiczne. Jedna taka - też z Rzeszowa. Grzegorz Kuźniar, dziś już dawno po "siedemdziesiątce" kiedyś solidny ligowiec Stali Rzeszów razem, z nomen omen - Ryszardem Czarneckim (sic!) przywozili w każdym niemal meczu około 10 punktów. Indywidualnie był mistrzem Polski juniorów i zdobył "Srebrny Kask". Do żużla wciągnął młodszego brata. Jechali razem na treningu. Młodszy, ambitny nie chciał odpuścić i doganiał starszego brata. Już po linii mety ich motocykle szczepiły się i pognały w kierunku drewnianej bandy. Grzegorz zdążył zeskoczyć, brat -nie. Doznał obrażeń, poważniejszych, niż wydawało się na początku i odwieziono go do szpitala. Brat jeszcze odwiedził go, przyniósł do szpitalnego łóżka czereśnie. W nocy 17-letni Wiesiu dostał wewnętrznego krwotoku i zmarł. Ich mama z rozpaczy porąbała siekierą dwa motocykle Jawy należące do braci, których rozdzielił żużel…

"Czarny sport", tak jak życie, pełen jest takich historii…

*tekst ukazał się w magazynzuzel.pl (04.12.2023)

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Co zamierza Putin? Eksperci: Rozmowy z nim nie mają obecnie sensu

Komentarzy: 0
Data publikacji: 10.12.2023 08:00
Źródło: tysol.pl