Konrad Wernicki: A wy wierzycie w życie po pracy?

Wstajemy rano i wszystko co robimy podporządkowujemy godzinie, w której rozpoczyna się nasza praca zarobkowa. Następnie leci 8, 10 może i 12 godzin, w których zamieniamy się w pracowite mrówki czy inne pszczoły. Wybija godzina 0, wychodzimy z „zakładu” i co dalej? Odpoczywamy? No właśnie…
Posiadanie wolnej głowy i czystego sumienia po pracy to luksus, na który wielu ludzi nie stać. Bo nawet jeśli w ciągu godzin spędzonych w pracy spisaliśmy się w 100% to zawsze znajdzie się coś nad czym trzeba pomyśleć na jutro. Na przyszły tydzień. Na przyszły kwartał. O pracy myślimy przed pracą, w czasie pracy, no i po pracy. Poranek to filmowe rozbrajanie bomby - modlisz się by zdążyć wszystko zrobić o czasie. Obudzić się (największy sukces), kawa, higiena, śniadanie, odwieźć dzieci, na łeb na szyję do pracy, korki/opóźniona komunikacja miejska, kolejna kawa. STOP. W końcu jesteś na swoim "stanowisku" i możesz odpocząć pracując. Jeśli ma się to szczęście, że swoje zadania się toleruje i upatruje w nich wyzwań, to nie jest najgorzej. Pracujemy, walczymy z przeciwnościami losu, rozwiązujemy problemy, i czasem napawamy się dobrze wykonaną robotą. Ale chyba każdemu z nas zdarzyło się robić rzeczy, których nienawidziliśmy. Wtedy nasza praca zamienia się w katorgę, a jeśli nie jest to nic skomplikowanego to w zwyczajną ośmiogodzinną wegetację. Próbujemy przetrwać myśląc o naszej niedoli lub zwyczajnie o niebieskich migdałach. Zresztą… wobec ostatnich upałów mam wrażenie, że w ogóle ciężko jest myśleć. Klimatyzowane sklepy wydają się rajem na ziemi.
W końcu wybija godzina 0, odbijamy kartę w zakładzie i cyk, jedziemy do domku. Po drodze robimy zakupy, żeby mieć co zjeść i na kolacje, i jutro w pracy. Możliwe, że w międzyczasie musimy jeszcze coś załatwić na szybko, bo w czasie pracy nie możemy sobie na to pozwolić, albo zwyczajnie nie mamy możliwości. Jesteśmy w domu. Uff co za ulga. Teraz tylko przygotować obiad, coś poprać, uprasować (żeby mieć na jutro do pracy ofkors) i ogólnie oporządzić domostwo. W tym czasie w TV lecą trudno-ukryte sprawy, bo tylko to nasz mózg może przetrawić po całym dniu roboczej gehenny. Wieczorem rozmowa z kimś bliskim, by wysłuchać i być wysłuchanym. W przypadku mężczyzny jest to krzywdzący podział, bo męski wywód na temat całego dnia potrafi zamknąć się w dwóch słowach. A przyjąć dawkę informacji od kobiety? Jej problemów, zmartwień, obaw, uczuć i wyprzedaży butów. To czasem jak cios obuchem w potylicę.
Nie wspominam tu już o przynoszeniu pracy do domu i dokańczaniu swoich obowiązków przez telefon/komputer z zsuniętymi spodniami przy domowym biurku. To oczywiście czysty sadomasochizm, ale zdecydowanie zbyt często się na niego decydujemy. Może jesteśmy tak zboczeni na punkcie pracy, że chcemy koniecznie dziś dokończyć pracę, by jutro w pracy mieć więcej czasu na pracę? Brrr
Nastają godziny wieczorne, nareszcie czas dla siebie! Bierzemy do ręki książkę bądź włączamy nowy serial i… w czaszce pada nam prąd. Mózg odmawia posłuszeństwa i oznajmia nam, że na dziś koniec. OVER. Posłusznie oddajemy się w objęcia kołdry, by jutro znów mieć energię na cały dzień owocnej pracy (sic!).
Życie dorosłego człowieka przypomina mi żywot nowoczesnych smartfonów. Niby ładował się całą noc, a o 8 rano jest już tylko 70% baterii. Chroniczne niedospanie i brak chwili na cokolwiek, co dałoby nam wytchnienie. Niby jesteśmy nowocześni, mamy dostęp do nowych technologii, ale przez to nie mamy czasu na bycie w 100% sprawni. Robimy więcej, ale czujemy się mniej. Kto kilkaset lat temu pomyślałby, że ludzie będą płacić za możliwość podźwigania ciężarów? A dziś jedziemy samochodem na siłownię by pobiegać po bieżni i poprzesuwać ciężkie kilogramy żeliwa. W imię aktywności fizycznej, której brakuje nam przez codzienne obowiązki.
Nie mamy czasu na życie.
PS. Nie chcę być taki do końca marudny, bo mamy weekendy, urlopy, czy nawet wolne chwile w tygodniu, ale wybaczcie, kończę. Zmęczyłem się.
W końcu wybija godzina 0, odbijamy kartę w zakładzie i cyk, jedziemy do domku. Po drodze robimy zakupy, żeby mieć co zjeść i na kolacje, i jutro w pracy. Możliwe, że w międzyczasie musimy jeszcze coś załatwić na szybko, bo w czasie pracy nie możemy sobie na to pozwolić, albo zwyczajnie nie mamy możliwości. Jesteśmy w domu. Uff co za ulga. Teraz tylko przygotować obiad, coś poprać, uprasować (żeby mieć na jutro do pracy ofkors) i ogólnie oporządzić domostwo. W tym czasie w TV lecą trudno-ukryte sprawy, bo tylko to nasz mózg może przetrawić po całym dniu roboczej gehenny. Wieczorem rozmowa z kimś bliskim, by wysłuchać i być wysłuchanym. W przypadku mężczyzny jest to krzywdzący podział, bo męski wywód na temat całego dnia potrafi zamknąć się w dwóch słowach. A przyjąć dawkę informacji od kobiety? Jej problemów, zmartwień, obaw, uczuć i wyprzedaży butów. To czasem jak cios obuchem w potylicę.
Nie wspominam tu już o przynoszeniu pracy do domu i dokańczaniu swoich obowiązków przez telefon/komputer z zsuniętymi spodniami przy domowym biurku. To oczywiście czysty sadomasochizm, ale zdecydowanie zbyt często się na niego decydujemy. Może jesteśmy tak zboczeni na punkcie pracy, że chcemy koniecznie dziś dokończyć pracę, by jutro w pracy mieć więcej czasu na pracę? Brrr
Nastają godziny wieczorne, nareszcie czas dla siebie! Bierzemy do ręki książkę bądź włączamy nowy serial i… w czaszce pada nam prąd. Mózg odmawia posłuszeństwa i oznajmia nam, że na dziś koniec. OVER. Posłusznie oddajemy się w objęcia kołdry, by jutro znów mieć energię na cały dzień owocnej pracy (sic!).
Życie dorosłego człowieka przypomina mi żywot nowoczesnych smartfonów. Niby ładował się całą noc, a o 8 rano jest już tylko 70% baterii. Chroniczne niedospanie i brak chwili na cokolwiek, co dałoby nam wytchnienie. Niby jesteśmy nowocześni, mamy dostęp do nowych technologii, ale przez to nie mamy czasu na bycie w 100% sprawni. Robimy więcej, ale czujemy się mniej. Kto kilkaset lat temu pomyślałby, że ludzie będą płacić za możliwość podźwigania ciężarów? A dziś jedziemy samochodem na siłownię by pobiegać po bieżni i poprzesuwać ciężkie kilogramy żeliwa. W imię aktywności fizycznej, której brakuje nam przez codzienne obowiązki.
Nie mamy czasu na życie.
PS. Nie chcę być taki do końca marudny, bo mamy weekendy, urlopy, czy nawet wolne chwile w tygodniu, ale wybaczcie, kończę. Zmęczyłem się.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Tagi
Data publikacji: 10.08.2018 18:35
Komentarze
Fala upałów w Polsce. Solidarność apeluje do sieci handlowych o skrócenie pracy w weekend
26.06.2026 09:46

Komentarzy: 0
- Apelujemy do pracodawców z branży handlowej o odpowiedzialne podejście i podjęcie decyzji o skrócenie godzin pracy placówek handlowych w najbliższą sobotę i niedzielę (27-28 czerwca), szczególnie w sklepach, w których nie działa klimatyzacja lub nie zapewnia ona warunków pozwalających na bezpieczną pracę - napisali związkowcy.
Czytaj więcej
Polacy pracują tyle, że nie mają czasu na życie
18.06.2026 10:01
Gdy praca wyczerpuje. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
15.06.2026 18:00

Komentarzy: 0
Praca coraz częściej nie kończy się po wyjściu z biura, a jej psychiczne koszty ponoszą miliony pracowników. W najnowszym numerze „Tygodnika Solidarność” przyglądamy się zjawisku przeciążenia zawodowego – od transportu i edukacji po zawody, których problemy rzadko przebijają się do debaty publicznej. Ponadto analizujemy najgorętsze spory polityczne ostatnich tygodni, w tym debatę wokół aneksu do raportu WSI i działania obecnego rządu. Nie zabraknie również tematów gospodarczych, tekstów historycznych, felietonów oraz relacji z najważniejszych wydarzeń z życia NSZZ „Solidarność”.
Czytaj więcej
Polski przemysł zbrojeniowy na fali. Ale nie pracownicy
10.06.2026 14:15

Komentarzy: 0
Związkowcy z Krajowej Sekcji Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność” wskazują, że przemysł obronny stoi obecnie przed ogromną szansą rozwoju. - I w tym właśnie momencie organizacja pracodawców podejmuje decyzję o likwidacji podstawowej platformy dialogu sektorowego: Ponadzakładowego Układu Zbiorowego Pracy dla Pracowników Przemysłu Obronnego i Lotniczego. Błąd czy celowe działanie? - pytają.
Czytaj więcej
Plan holenderskiego rządu dla migrantów. „Kończy się epoka naiwności”
08.06.2026 10:24

Komentarzy: 0
Jak poinformował portal Dutchnews.nl, holenderski rząd chce pomóc 75 000 kolejnych uchodźców i osób ubiegających się o azyl w podjęciu pracy zarobkowej w ciągu najbliższych czterech lat, starając się, aby zatrudnienie było dla nowo przybyłych automatyczne.
Czytaj więcej
