Jerzy Bukowski: Zmiany klimatyczne trzeba zaczynać od siebie

Można sobie wyobrazić, jakie pieniądze zostały przeznaczone na przygotowanie i przeprowadzenie konferencji klimatycznej w Katowicach.
Z początkiem lat 90. ubiegłego wieku do Polski przyjeżdżało mnóstwo ekspertów z krajów zachodniej Europy i z USA, aby pomagać odradzającemu się do niepodległego bytu państwu budować zręby demokracji i podstawy gospodarki wolnorynkowej. Byli oni traktowani z należną estymą, podejmowani przez ministrów, wojewodów, prezydentów miast, burmistrzów, którzy na wyprzódki umilali im pobyt w kraju nad Wisłą.
Z tamtego okresu przypomina mi się rozmowa z ówczesnym wojewodą krakowskim Tadeuszem Piekarzem, który nie kryjąc irytacji powiedział:
- Gdyby te pieniądze, które oni wydają na hotele, bankiety, wycieczki do Zakopanego, Wieliczki, spływy Dunajcem i dziesiątki innych atrakcji trafiły w nasze ręce, osiągnęlibyśmy znacznie więcej.
Kiedy zwróciłem mu uwagę, że przecież pobyty tych delegacji finansowane są przez różne zachodnie fundacje, a także sprzyjające nam państwa, wojewoda machnął ręką i dodał:
- Ponad trzy czwarte z tych kwot pochłaniają koszty ich pobytu.
Ta rozmowa przypomniała mi się teraz, kiedy w Katowicach obraduje kilka tysięcy uczestników konferencji klimatycznej Organizacji Narodów Zjednoczonych COP24. Można sobie wyobrazić, jakie pieniądze zostały przeznaczone na jej przygotowanie i przeprowadzenie. Gdyby przekazać je na zwalczanie szkodliwych dla natury zjawisk, które są tematem obrad w stolicy Górnego Śląska, można byłoby osiągnąć przynajmniej niektóre z zakładanych przez klimatologów ambitnych celów.
Ale są jeszcze inne problemy, na które szczególnie wyczuleni powinni być ludzie przejawiający ogromną troskę o przyszłość naszego globu, a zwłaszcza zagrożonego - takie stwierdzenie już padło w Katowicach - wyginięciem gatunku homo sapiens.
Część z nich mieszka daleko od miejsca obrad, najwięcej w Krakowie. Muszą więc przebywać ponad 60-kilometrową trasę dwa razy dziennie, co skutkuje wyemitowaniem do atmosfery znacznej ilości spalin, które zatruwają środowisko zwłaszcza podczas jazdy w korkach, kiedy normą jest przyśpieszanie, zwalnianie i ruszanie, nie wspominając o kosztach paliwa. Lokalni ekologowie rwą włosy z głowy, ale kto by się przejmował takimi drobiazgami, gdy w grę wchodzi ratowanie świata.
Jeszcze więcej kontrowersji budzi menu konferencji, w którym przeważają mięso i nabiał, podczas gdy dawno już obliczono, że aż 14,5 procenta globalnej emisji gazów cieplarnianych pochodzi właśnie z ich produkcji. Z analizy jadłospisu COP24, w którym królują cheeseburgery, gnocchi z parmezanem, szynka parmeńska, wołowina z wędzonym boczkiem, pierogi z kapustą wynika, że wytworzenie żywności, która trafiła na konferencję, spowoduje emisję takiej liczby gazów cieplarnianych, co spalenie 500 tysięcy galonów benzyny. Ekolodzy i specjaliści od żywienia uważają, że właśnie ograniczenie spożycia mięsa oraz nabiału jest największą pojedynczą zmianą systemu żywnościowego, którą można wprowadzić w celu zahamowania niekorzystnych zmian klimatycznych.
Myślę, że te dwa przykłady - a z pewnością można byłoby znaleźć inne - powinny dać do myślenia organizatorom i uczestnikom nie tylko COP24, ale także każdej konferencji na temat przemian klimatycznych. Zawsze warto bowiem zaczynać naprawianie świata od siebie zgodnie ze słynną odpowiedzią Świętej Matki Teresy z Kalkuty na pytanie dziennikarza, co należy zmienić dziś w Kościele:
- Mnie i ciebie.
Z tamtego okresu przypomina mi się rozmowa z ówczesnym wojewodą krakowskim Tadeuszem Piekarzem, który nie kryjąc irytacji powiedział:
- Gdyby te pieniądze, które oni wydają na hotele, bankiety, wycieczki do Zakopanego, Wieliczki, spływy Dunajcem i dziesiątki innych atrakcji trafiły w nasze ręce, osiągnęlibyśmy znacznie więcej.
Kiedy zwróciłem mu uwagę, że przecież pobyty tych delegacji finansowane są przez różne zachodnie fundacje, a także sprzyjające nam państwa, wojewoda machnął ręką i dodał:
- Ponad trzy czwarte z tych kwot pochłaniają koszty ich pobytu.
Ta rozmowa przypomniała mi się teraz, kiedy w Katowicach obraduje kilka tysięcy uczestników konferencji klimatycznej Organizacji Narodów Zjednoczonych COP24. Można sobie wyobrazić, jakie pieniądze zostały przeznaczone na jej przygotowanie i przeprowadzenie. Gdyby przekazać je na zwalczanie szkodliwych dla natury zjawisk, które są tematem obrad w stolicy Górnego Śląska, można byłoby osiągnąć przynajmniej niektóre z zakładanych przez klimatologów ambitnych celów.
Ale są jeszcze inne problemy, na które szczególnie wyczuleni powinni być ludzie przejawiający ogromną troskę o przyszłość naszego globu, a zwłaszcza zagrożonego - takie stwierdzenie już padło w Katowicach - wyginięciem gatunku homo sapiens.
Część z nich mieszka daleko od miejsca obrad, najwięcej w Krakowie. Muszą więc przebywać ponad 60-kilometrową trasę dwa razy dziennie, co skutkuje wyemitowaniem do atmosfery znacznej ilości spalin, które zatruwają środowisko zwłaszcza podczas jazdy w korkach, kiedy normą jest przyśpieszanie, zwalnianie i ruszanie, nie wspominając o kosztach paliwa. Lokalni ekologowie rwą włosy z głowy, ale kto by się przejmował takimi drobiazgami, gdy w grę wchodzi ratowanie świata.
Jeszcze więcej kontrowersji budzi menu konferencji, w którym przeważają mięso i nabiał, podczas gdy dawno już obliczono, że aż 14,5 procenta globalnej emisji gazów cieplarnianych pochodzi właśnie z ich produkcji. Z analizy jadłospisu COP24, w którym królują cheeseburgery, gnocchi z parmezanem, szynka parmeńska, wołowina z wędzonym boczkiem, pierogi z kapustą wynika, że wytworzenie żywności, która trafiła na konferencję, spowoduje emisję takiej liczby gazów cieplarnianych, co spalenie 500 tysięcy galonów benzyny. Ekolodzy i specjaliści od żywienia uważają, że właśnie ograniczenie spożycia mięsa oraz nabiału jest największą pojedynczą zmianą systemu żywnościowego, którą można wprowadzić w celu zahamowania niekorzystnych zmian klimatycznych.
Myślę, że te dwa przykłady - a z pewnością można byłoby znaleźć inne - powinny dać do myślenia organizatorom i uczestnikom nie tylko COP24, ale także każdej konferencji na temat przemian klimatycznych. Zawsze warto bowiem zaczynać naprawianie świata od siebie zgodnie ze słynną odpowiedzią Świętej Matki Teresy z Kalkuty na pytanie dziennikarza, co należy zmienić dziś w Kościele:
- Mnie i ciebie.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 05.12.2018 16:00
Komentarze
Ważny komunikat dla mieszkańców Śląska
17.08.2026 19:05
Ważny komunikat dla mieszkańców Katowic
17.08.2026 13:56

Komentarzy: 0
Mieszkańcy pracujący w Katowicach będą mogli skorzystać z kolejnego programu bezpłatnego wsparcia zawodowego. Miasto pozyskało blisko 900 tys. zł unijnego dofinansowania na kursy i szkolenia, które ruszą w 2027 roku. Z projektu skorzysta 125 osób zatrudnionych m.in. na umowach cywilnoprawnych i krótkoterminowych.
Czytaj więcej
Ważny komunikat dla mieszkańców Katowic
12.08.2026 09:37

Komentarzy: 0
Od czwartku, 13 sierpnia, kierowcy w Katowicach muszą przygotować się na utrudnienia w Ligocie. Rozpocznie się remont nawierzchni na skrzyżowaniu ulic Panewnickiej, Medyków i Kijowskiej. Część robót będzie prowadzona nocą, aby ograniczyć problemy z przejazdem w rejonie intensywnie wykorzystywanym przez karetki, pacjentów i personel medyczny. Prace mają zakończyć się jeszcze w sierpniu.
Czytaj więcej
Komunikat dla mieszkańców woj. śląskiego. Padł rekord
11.08.2026 14:02
Referendum ws. Zielonego Ładu. Piotr Duda: Solidarność odwiesza zbiórkę podpisów
07.08.2026 13:39

Komentarzy: 0
Senat odrzucił wczoraj prezydencki wniosek o rozpisanie referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. - W związku z zaistniałą sytuacją, Solidarność odwiesza zbieranie podpisów - ogłosił dziś Piotr Duda, przewodniczący NSZZ "Solidarność". Chodzi o zbiórkę podpisów pod obywatelskim wnioskiem o referendum ws. Zielonego Ładu, którą Solidarność zainicjowała dwa lata temu.
Czytaj więcej

