Jerzy Bukowski: Parlamentarne awantury

Możemy się pocieszyć tym, że w innych parlamentach jest znacznie gorzej, bo dochodzi w nich do rękoczynów, których nie doświadczyliśmy jeszcze przy ulicy Wiejskiej.
Czy w Sejmie i w Senacie mogą padać bardzo mocne słowa? Oczywiście. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to znaczy, że nie pojmuje istoty demokracji, w której reprezentanci społeczeństwa ostro spierają się ze sobą.
Właśnie po to jest przecież parlament, żeby politycy ścierali się w nim ze sobą na słowa zamiast wzywać swoich zwolenników do okładania się niebezpiecznymi narzędziami na ulicach. Słowo "parlamentum" znaczyło pierwotnie tyle, co "sklep z gadaniną" i dlatego toczone w nim potyczki werbalne nie powinny ani razić, ani wywoływać zgorszenia.
Określanie zachowań polityków, którzy mocno nacierają na siebie podczas mających służyć wyrazistemu formułowaniu przez nich stanowisk i pognębieniu rywali debat mianem nieparlamentarnych świadczy o złym rozumieniu tego, czym jest owa demokratyczna instytucja.
Nie ma więc sensu robić sensacji z tego czy innego zwrotu, który padł w ferworze politycznych starć. Właśnie one najbardziej zapadają bowiem w pamięć wyborców i budzą ich entuzjazm bądź niesmak, co znajduje odzwierciedlenie przy oddawaniu głosów. Jedynymi arbitrami politycznych sporów są ci, którzy przy urnach wyrażają opinie na temat nie tylko programów prezentowanych przez kandydatów, ale także sposobów prowadzenia przez nich kampanii i odnoszenia się do rywali.
Polacy muszą się po prostu przyzwyczaić do tego, że ich wybrańcy są takimi samymi ludźmi, jak oni: kłótliwymi, krnąbrnymi, uwielbiającymi kreować konflikty, zapiekłymi w nienawiści do swoich wrogów. Możemy się jedynie pocieszyć tym, że w innych parlamentach jest znacznie gorzej, bo dochodzi w nich do rękoczynów, których nie doświadczyliśmy jeszcze przy ulicy Wiejskiej.

Właśnie po to jest przecież parlament, żeby politycy ścierali się w nim ze sobą na słowa zamiast wzywać swoich zwolenników do okładania się niebezpiecznymi narzędziami na ulicach. Słowo "parlamentum" znaczyło pierwotnie tyle, co "sklep z gadaniną" i dlatego toczone w nim potyczki werbalne nie powinny ani razić, ani wywoływać zgorszenia.
Określanie zachowań polityków, którzy mocno nacierają na siebie podczas mających służyć wyrazistemu formułowaniu przez nich stanowisk i pognębieniu rywali debat mianem nieparlamentarnych świadczy o złym rozumieniu tego, czym jest owa demokratyczna instytucja.
Nie ma więc sensu robić sensacji z tego czy innego zwrotu, który padł w ferworze politycznych starć. Właśnie one najbardziej zapadają bowiem w pamięć wyborców i budzą ich entuzjazm bądź niesmak, co znajduje odzwierciedlenie przy oddawaniu głosów. Jedynymi arbitrami politycznych sporów są ci, którzy przy urnach wyrażają opinie na temat nie tylko programów prezentowanych przez kandydatów, ale także sposobów prowadzenia przez nich kampanii i odnoszenia się do rywali.
Polacy muszą się po prostu przyzwyczaić do tego, że ich wybrańcy są takimi samymi ludźmi, jak oni: kłótliwymi, krnąbrnymi, uwielbiającymi kreować konflikty, zapiekłymi w nienawiści do swoich wrogów. Możemy się jedynie pocieszyć tym, że w innych parlamentach jest znacznie gorzej, bo dochodzi w nich do rękoczynów, których nie doświadczyliśmy jeszcze przy ulicy Wiejskiej.


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 05.06.2020 23:19
Komentarze
Potężna rozróba w serbskim parlamencie. Granaty dymne, jedna z posłów w stanie krytycznym
06.07.2025 00:05
"Serbia powstaje, żeby reżim upadł". Zamieszanie w serbskim parlamencie
04.03.2025 15:40
Premier Francji chce zaryzykować. Chodzi o ustawę budżetową
02.02.2025 19:22

Komentarzy: 0
Premier Francji Francois Bayrou zapowiedział w rozmowie z dziennikiem "La Tribune Dimanche", że wprowadzi w życie ustawę budżetową oraz ustawę dot. pomocy społecznej bez głosowania parlamentu. Na taki ruch zezwala konstytucja, ale grozi to upadkiem rządu.
Czytaj więcej
PiS dogoniło KO. Najnowszy sondaż
20.12.2024 13:50
Korea Południowa. Prezydent odpowiedział na decyzję parlamentu
03.12.2024 21:51


