Jerzy Bukowski: Juszczenko wywołał kolejny konflikt

Prezes IPN zadeklarował, że strona polska bronić swojego dobrego imienia, bo takie są fakty historyczne.
Nie widać końca polsko-ukraińskim sporom o najnowszą historię. Emocjonalnie podsycają je nasi południowo-wschodni sąsiedzi, którym polskie władze odpowiadają dyplomatycznie i merytorycznie.
W takim właśnie duchu i stylu Instytut Pamięci Narodowej odniósł się do najnowszej wypowiedzi byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki, w której dokonał on niezgodnych z prawdą historyczną, skandalicznych porównań pomiędzy Armią Krajową a Ukraińską Powstańczą Armią i Józefem Piłsudskim a Stefanem Banderą.
"AK była częścią Polskich Sił Zbrojnych, podległych legalnemu i uznawanemu przez przytłaczającą większość Polaków rządowi na uchodźstwie. Stanowiła część sił Aliantów walczących z III Rzeszą. Natomiast UPA była zbrojnym ramieniem głoszącej politycznie skrajne hasła Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, której program kształtował się pod wpływem ideologii nazistowskiej. Formacje te ponoszą odpowiedzialność za ludobójstwo ponad 100 tysięcy Polaków na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej, w przeważającej większości bezbronnych cywilów: starców, kobiet i dzieci. Cele polityczne, działalność konspiracyjna, obszar aktywności i stosowane metody stawiają obie formacje w bardzo odległych od siebie miejscach i spotykają się z diametralnie odmienną oceną historyków" - napisano w oświadczeniu IPN.
Czytamy w nim także, iż "doszukiwanie się analogii pomiędzy działalnością Józefa Piłsudskiego a czynami Stefana Bandery jest całkowicie nieuprawnione, przede wszystkim dlatego, że aktywność niepodległościowa Józefa Piłsudskiego z czasów jego kierowania PPS - Frakcją Rewolucyjną nie zaowocowała śmiercią tysięcy niewinnych istnień ludzkich".
Instytut podkreśla, że "mimo piętrzących się trudności" od wielu lat "prowadzi współpracę z partnerami ukraińskimi, podejmując również starania na rzecz dialogu historyków z obu krajów, uznając jednakże, że jest on możliwy tylko na drodze wzajemnego poszanowania i dążenia do prawdy".
Ta współpraca znalazła się obecnie w momencie krytycznym, co przyznał w rozmowie w Telewizją Republika prezes IPN doktor Jarosław Szarek mówiąc:
- My wiele razy pokazywaliśmy dobrą wolę i przełamaliśmy granicę, ale teraz wyczerpaliśmy chęć porozumienia. Nie widzę możliwości dalszej współpracy w jakimkolwiek celu, jeśli Ukraina nie pokaże swojej dobrej woli i nie wykaże się i nie poda ręki z konkretną propozycją. To jest tak naprawdę zimna wojna. Bez gestu ze strony Ukrainy nie będzie przełomu w naszych relacjach.
Szarek zadeklarował, że strona polska bronić swojego dobrego imienia, bo takie są fakty historyczne.
- Armia Krajowa nigdy nie mordowała ludności cywilnej, UPA ma na swym sumieniu morze krwi. To jest co najmniej 130 tysięcy zamordowanych osób cywilnych: dzieci, kobiet, starców. Tutaj nie ma żadnej symetrii pomiędzy UPA i AK. I my nie zgodzimy się na naginanie faktów historycznych tylko dlatego, że na tej tradycji Ukraina chce budować fundamenty swojej tożsamości historycznej. Wielokrotnie wykazywaliśmy dobrą wolę. Byliśmy przez wiele miesięcy gotowi iść na kompromisy. Ten kompromis miał polegać nie na tym, że to jest kompromis z prawdą - tylko na tym, że odsuwamy pewne tematy. Nie zajmujemy się tym. Odsuwamy Wołyń, bo wiadomo, że ta opowieść strony ukraińskiej jest nie do przyjęcia dla nas - mówił prezes IPN na antenie TR.
Przypomniał, że pojawiły się deklaracje wspólnych obchodów setnej rocznicy zwycięstwa Wojska Polskiego i sprzymierzonych z nią oddziałów atamana Semena Petlury nad Sowietami.
- Ale to były tylko słowa. Później okazywało się, że po tych deklaracjach nasza ekipa z Biura Poszukiwań i Identyfikacji nie jest wpuszczana na Ukrainę. Więcej, gdy jedna z firm zajmujących się poszukiwaniem chciała skorzystać z naszych archeologów, pracowników IPN, poszukując grobów legionistów na Wołyniu pod Kostiuchnówką - temat zupełnie, wydawałoby się, neutralny - władze ukraińskie odebrały im koncesję na te poszukiwania. Więc tu nie ma minimum dobrej woli. Trudno w takich warunkach się porozumieć. My wyczerpaliśmy cały zasób dobrej woli. Nam zależy na relacjach dobrych z Ukrainą. Przecież to są nasi sąsiedzi. Strona ukraińska musi zrozumieć, musi przejść tę drogę, którą przeszli Niemcy - stwierdził w wywiadzie dla Telewizji Republika prezes Instytutu Pamięci Narodowej.
W takim właśnie duchu i stylu Instytut Pamięci Narodowej odniósł się do najnowszej wypowiedzi byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki, w której dokonał on niezgodnych z prawdą historyczną, skandalicznych porównań pomiędzy Armią Krajową a Ukraińską Powstańczą Armią i Józefem Piłsudskim a Stefanem Banderą.
"AK była częścią Polskich Sił Zbrojnych, podległych legalnemu i uznawanemu przez przytłaczającą większość Polaków rządowi na uchodźstwie. Stanowiła część sił Aliantów walczących z III Rzeszą. Natomiast UPA była zbrojnym ramieniem głoszącej politycznie skrajne hasła Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, której program kształtował się pod wpływem ideologii nazistowskiej. Formacje te ponoszą odpowiedzialność za ludobójstwo ponad 100 tysięcy Polaków na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej, w przeważającej większości bezbronnych cywilów: starców, kobiet i dzieci. Cele polityczne, działalność konspiracyjna, obszar aktywności i stosowane metody stawiają obie formacje w bardzo odległych od siebie miejscach i spotykają się z diametralnie odmienną oceną historyków" - napisano w oświadczeniu IPN.
Czytamy w nim także, iż "doszukiwanie się analogii pomiędzy działalnością Józefa Piłsudskiego a czynami Stefana Bandery jest całkowicie nieuprawnione, przede wszystkim dlatego, że aktywność niepodległościowa Józefa Piłsudskiego z czasów jego kierowania PPS - Frakcją Rewolucyjną nie zaowocowała śmiercią tysięcy niewinnych istnień ludzkich".
Instytut podkreśla, że "mimo piętrzących się trudności" od wielu lat "prowadzi współpracę z partnerami ukraińskimi, podejmując również starania na rzecz dialogu historyków z obu krajów, uznając jednakże, że jest on możliwy tylko na drodze wzajemnego poszanowania i dążenia do prawdy".
Ta współpraca znalazła się obecnie w momencie krytycznym, co przyznał w rozmowie w Telewizją Republika prezes IPN doktor Jarosław Szarek mówiąc:
- My wiele razy pokazywaliśmy dobrą wolę i przełamaliśmy granicę, ale teraz wyczerpaliśmy chęć porozumienia. Nie widzę możliwości dalszej współpracy w jakimkolwiek celu, jeśli Ukraina nie pokaże swojej dobrej woli i nie wykaże się i nie poda ręki z konkretną propozycją. To jest tak naprawdę zimna wojna. Bez gestu ze strony Ukrainy nie będzie przełomu w naszych relacjach.
Szarek zadeklarował, że strona polska bronić swojego dobrego imienia, bo takie są fakty historyczne.
- Armia Krajowa nigdy nie mordowała ludności cywilnej, UPA ma na swym sumieniu morze krwi. To jest co najmniej 130 tysięcy zamordowanych osób cywilnych: dzieci, kobiet, starców. Tutaj nie ma żadnej symetrii pomiędzy UPA i AK. I my nie zgodzimy się na naginanie faktów historycznych tylko dlatego, że na tej tradycji Ukraina chce budować fundamenty swojej tożsamości historycznej. Wielokrotnie wykazywaliśmy dobrą wolę. Byliśmy przez wiele miesięcy gotowi iść na kompromisy. Ten kompromis miał polegać nie na tym, że to jest kompromis z prawdą - tylko na tym, że odsuwamy pewne tematy. Nie zajmujemy się tym. Odsuwamy Wołyń, bo wiadomo, że ta opowieść strony ukraińskiej jest nie do przyjęcia dla nas - mówił prezes IPN na antenie TR.
Przypomniał, że pojawiły się deklaracje wspólnych obchodów setnej rocznicy zwycięstwa Wojska Polskiego i sprzymierzonych z nią oddziałów atamana Semena Petlury nad Sowietami.
- Ale to były tylko słowa. Później okazywało się, że po tych deklaracjach nasza ekipa z Biura Poszukiwań i Identyfikacji nie jest wpuszczana na Ukrainę. Więcej, gdy jedna z firm zajmujących się poszukiwaniem chciała skorzystać z naszych archeologów, pracowników IPN, poszukując grobów legionistów na Wołyniu pod Kostiuchnówką - temat zupełnie, wydawałoby się, neutralny - władze ukraińskie odebrały im koncesję na te poszukiwania. Więc tu nie ma minimum dobrej woli. Trudno w takich warunkach się porozumieć. My wyczerpaliśmy cały zasób dobrej woli. Nam zależy na relacjach dobrych z Ukrainą. Przecież to są nasi sąsiedzi. Strona ukraińska musi zrozumieć, musi przejść tę drogę, którą przeszli Niemcy - stwierdził w wywiadzie dla Telewizji Republika prezes Instytutu Pamięci Narodowej.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 29.10.2017 03:36
Komentarze
Ekshumacje na Wołyniu mogą potrwać setki lat. Dr Popek wskazuje bariery
22.07.2026 11:29

Komentarzy: 0
Przy obecnym tempie dwóch–trzech ekshumacji rocznie odnalezienie i godne pochowanie wszystkich ofiar zbrodni wołyńskiej może potrwać setki lat – ocenia dr Leon Popek z IPN. Podczas trwających prac w Woli Ostrowieckiej ujawniono dotąd szczątki co najmniej 38 osób.
Czytaj więcej
Sejm wybrał nowego prezesa IPN. Tusk reaguje
17.07.2026 15:14

Komentarzy: 0
Premier Donald Tusk podkreślił, że są ważne powody, dla których klub KO nie zaakceptuje wyboru Mateusza Szpytmy na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej w Senacie. – Formalne ogłoszenie przez marszałka Sejmu, że został on wybrany, jest przedwczesne, bo w Senacie nie uzyska akceptacji – podkreślił.
Czytaj więcej
Przełom ws. ekshumacji na Wołyniu? Ukraina przyjęła tylko 3 z 26 wniosków
11.07.2026 18:57

Komentarzy: 0
Według danych Instytutu Pamięci Narodowej, spośród 26 wniosków dotyczących prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych na Ukrainie w 2025 roku pozytywnie rozpatrzono trzy. Autor wskazuje, że dane te nie potwierdzają tez o przełomie w polsko-ukraińskiej współpracy.
Czytaj więcej
IPN rozpoczyna ekshumacje dzieci zamordowanych w niemieckiej Akcji T4
05.07.2026 14:45

Komentarzy: 0
Po ponad 80 latach od zbrodni, 6 lipca, Instytut Pamięci Narodowej rozpoczyna poszukiwania zbiorowych mogił dzieci zamordowanych przez Niemców w szpitalu psychiatrycznym w Lublińcu. Celem jest odnalezienie ofiar Akcji T4 i przywrócenie im tożsamości.
Czytaj więcej
Gdańsk uczcił pamięć „Żelaznego”. Powstał symboliczny nagrobek bohatera podziemia
29.06.2026 17:56

Komentarzy: 0
W niedzielę, 28 czerwca 2026 r., w Gdańsku odbyły się uroczystości upamiętniające ppor. Zdzisława Badochę „Żelaznego” – żołnierza 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, dowódcę 5. szwadronu podczas walk na Pomorzu oraz jednego z najwybitniejszych żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego. Organizatorami wydarzenia byli Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku oraz parafia św. Brygidy w Gdańsku.
Czytaj więcej