Grzegorz Gołębiewski: Najwyższy czas tworzyć zręby nowej Rzeczypospolitej

Nie dyskutuje się w nieskończoność, ani z politykami, ani z publicystami, którzy reprezentują ostentacyjnie niemiecki punkt widzenia w sprawie reparacji, którym nienawiść do obozu rządzącego przesłania podstawowe wartości narodowe. Z takimi ludźmi nie ma i nie może być żadnego porozumienia ponad podziałami.
Mój dziadek Tadeusz, w 1920 roku walczył z bolszewicką Rosją, a w 1939 z Niemcami. Został zamordowany w obozie Mauthausen - Gusen. Drugi dziadek, Władysław, cudem uniknął śmierci tylko dzięki temu, że gotowi do egzekucji Niemcy zostali nagle wezwani do innej akcji we wsi. Przez wiele lat te historie nie zaprzątały jakoś szczególnie mojej uwagi, nie odwoływałem się do nich, a zaangażowanie w działalność opozycyjną wynikało głównie z mojego przekonania, że po 1945 roku odebrano nam wolność i niepodległość. I zapewne nadal milczałbym na ten temat, choć jestem dumny z moich dziadków, z mojego ojca, działacza "Solidarności" i aktywnego uczestnika wydarzeń grudniowych. Jak tu jednak milczeć o tej przeszłości, skoro prominentni przedstawiciele opozycji, zupełnie jawnie, reprezentują w sprawie reparacji wojennych niemiecki punkt widzenia, skoro od dwóch lat próbują wszelkimi możliwymi sposobami zachęcić Niemców (UE) do karania Polski za to, że śmie iść własną drogą. Pani Róża Thun, w tej antypolskiej retoryce, poszła chyba najdalej: "mamy w Polsce grupę ludzi, która marzy, żeby zrobić kolejne Auschwitz, tym razem Niemcom". Tak więc Niemcy są już nie tylko narodem, który najboleśniej doświadczył skutków II wojny światowej (senator Jan Rulewski), ale teraz, grozi im jeszcze wymordowanie w komorach gazowych z rąk Polaków.
Pomińmy kontekst znaczenia słowa Holokaust i tego, że w niemieckich mediach przypisuje się nam aktywny udział w mordowaniu Żydów. Idąc tym tokiem myślenia, teraz chcemy się rozprawić z Niemcami. Takich obelżywych i haniebnych słów, jak Róża Thun, nie wypowiedziałby zapewne nawet były esesman. Wypowiedziała je za to jedna z europejskich twarzy Platformy Obywatelskiej. To nie robi już na nikim zbyt dużego wrażenia. Przyzwyczailiśmy się do zdrady polskich interesów w biały dzień, zdrady używa się w debacie politycznej o przyszłości Polski. Jak można dyskutować ze zdradą i zdrajcami? Zdradę trzeba tępić. Słowem, dumą, i w ostatniej instancji prawem. Tolerowanie zdrady tylko ją upowszechnia, tym bardziej, że ona ubiera się teraz w biało - czerwone flagi, krzyczy na cały świat, że w Polsce narodziła się dyktatura.
Nie dyskutuje się w nieskończoność, ani z politykami, ani z publicystami, którzy reprezentują ostentacyjnie niemiecki punkt widzenia w sprawie reparacji, którym nienawiść do obozu rządzącego przesłania podstawowe wartości narodowe. Z takimi ludźmi nie ma i nie może być żadnego porozumienia ponad podziałami. Apele o opamiętanie, przynoszą jak na razie tylko wzrost agresji i jeszcze bardziej haniebne wystąpienia na forum publicznym. To jest droga donikąd, to jest droga do społecznej legalizacji i akceptacji, swoistego równouprawnienia zdrady w polskiej polityce. Nie może być na to zgody i nie są tu potrzebne jakieś gwałtowne protesty, narzekania i zrzędzenie, że tak nie można, tylko konsekwentne działania na rzecz naprawy Rzeczypospolitej. Ponad tymi małymi, czasami zgubionymi ludźmi, a niekiedy i świadomie torpedującymi polski głos w Europie. Żeby był on skuteczny, konieczne jest dziś całkowite odrzucenie podziałów wewnątrz obozu patriotycznego. Nie ma w nim przecież żadnych zasadniczych różnic co do wizji Polski, więc niech nikt nie tłumaczy pokrętnie, że są jakieś dwie wizje - ta reprezentowana przez PiS, i ta druga, którą jakoby miał już Prezydent Andrzej Duda. Tak to widzi przynajmniej publicysta Rafał Ziemkiewicz.
Po co te dwie wizje, jaki sens miałoby teraz ich zderzenie? Chyba tylko taki, żeby pogrążyć się na długie lata w wewnętrznym sporze, jaka Polska ma się wyłonić z III RP. Po raz kolejny, sięga się przy okazji, po zupełnie oderwane od rzeczywistości, stare podziały polityczne rodem z II RP. Wtedy jednak, dla ścisłości, nie było obozu zdrady, przeciwko Polsce działała zaledwie grupka komunistów z KPP. Dziś przeciwko polskim aspiracjom w Europie, występuje silny obóz polityczny, mający znaczące społeczne poparcie. Im skuteczniej rządzący będą tworzyć zręby nowej Rzeczypospolitej, tym więcej ludzi - dziś tak ochoczo powtarzających brednie opozycji - zamilknie, albo (oby tak się stało) przejrzy na oczy. Nie wszyscy. Dla wielu wizja politycznie poprawnej Polski, ze wszystkimi tego konsekwencjami politycznymi i kulturowymi wydaje się być atrakcyjna. Połączenie konserwatyzmu i nowoczesności jest dla nich natomiast fikcją, kojarzy się z Ciemnogrodem i zaściankiem, wzbudza w nich ten osławiony już wstyd przed Zachodem. Nic bardziej mylnego. Trzeba jednak, do tej realnej wizji Polski przekonywać wątpiących faktami, dzień po dniu, rok po roku. Polskie wartości, takie jak wolność czy duma narodowa, nie stoją w sprzeczności z tym, co niesie nam XXI wiek. Nie ma żadnej cudownej ideologii, która uszczęśliwi wszystkie narody Europy. Mamy teraz najprawdopodobniej, swoje długo wyczekiwane pięć minut w historii, więc skupmy się na jednej wizji Polski. Jest ona bardzo prosta: nowoczesne, dumne i silne państwo demokratyczne, które realizuje w Unii Europejskiej swoje strategiczne interesy narodowe. Tak jak od jej zarania robią to Niemcy i Francuzi, inne narody. Nie ma żadnych przeciwwskazań, byśmy nie podążali podobną drogą.
Pomińmy kontekst znaczenia słowa Holokaust i tego, że w niemieckich mediach przypisuje się nam aktywny udział w mordowaniu Żydów. Idąc tym tokiem myślenia, teraz chcemy się rozprawić z Niemcami. Takich obelżywych i haniebnych słów, jak Róża Thun, nie wypowiedziałby zapewne nawet były esesman. Wypowiedziała je za to jedna z europejskich twarzy Platformy Obywatelskiej. To nie robi już na nikim zbyt dużego wrażenia. Przyzwyczailiśmy się do zdrady polskich interesów w biały dzień, zdrady używa się w debacie politycznej o przyszłości Polski. Jak można dyskutować ze zdradą i zdrajcami? Zdradę trzeba tępić. Słowem, dumą, i w ostatniej instancji prawem. Tolerowanie zdrady tylko ją upowszechnia, tym bardziej, że ona ubiera się teraz w biało - czerwone flagi, krzyczy na cały świat, że w Polsce narodziła się dyktatura.
Nie dyskutuje się w nieskończoność, ani z politykami, ani z publicystami, którzy reprezentują ostentacyjnie niemiecki punkt widzenia w sprawie reparacji, którym nienawiść do obozu rządzącego przesłania podstawowe wartości narodowe. Z takimi ludźmi nie ma i nie może być żadnego porozumienia ponad podziałami. Apele o opamiętanie, przynoszą jak na razie tylko wzrost agresji i jeszcze bardziej haniebne wystąpienia na forum publicznym. To jest droga donikąd, to jest droga do społecznej legalizacji i akceptacji, swoistego równouprawnienia zdrady w polskiej polityce. Nie może być na to zgody i nie są tu potrzebne jakieś gwałtowne protesty, narzekania i zrzędzenie, że tak nie można, tylko konsekwentne działania na rzecz naprawy Rzeczypospolitej. Ponad tymi małymi, czasami zgubionymi ludźmi, a niekiedy i świadomie torpedującymi polski głos w Europie. Żeby był on skuteczny, konieczne jest dziś całkowite odrzucenie podziałów wewnątrz obozu patriotycznego. Nie ma w nim przecież żadnych zasadniczych różnic co do wizji Polski, więc niech nikt nie tłumaczy pokrętnie, że są jakieś dwie wizje - ta reprezentowana przez PiS, i ta druga, którą jakoby miał już Prezydent Andrzej Duda. Tak to widzi przynajmniej publicysta Rafał Ziemkiewicz.
Po co te dwie wizje, jaki sens miałoby teraz ich zderzenie? Chyba tylko taki, żeby pogrążyć się na długie lata w wewnętrznym sporze, jaka Polska ma się wyłonić z III RP. Po raz kolejny, sięga się przy okazji, po zupełnie oderwane od rzeczywistości, stare podziały polityczne rodem z II RP. Wtedy jednak, dla ścisłości, nie było obozu zdrady, przeciwko Polsce działała zaledwie grupka komunistów z KPP. Dziś przeciwko polskim aspiracjom w Europie, występuje silny obóz polityczny, mający znaczące społeczne poparcie. Im skuteczniej rządzący będą tworzyć zręby nowej Rzeczypospolitej, tym więcej ludzi - dziś tak ochoczo powtarzających brednie opozycji - zamilknie, albo (oby tak się stało) przejrzy na oczy. Nie wszyscy. Dla wielu wizja politycznie poprawnej Polski, ze wszystkimi tego konsekwencjami politycznymi i kulturowymi wydaje się być atrakcyjna. Połączenie konserwatyzmu i nowoczesności jest dla nich natomiast fikcją, kojarzy się z Ciemnogrodem i zaściankiem, wzbudza w nich ten osławiony już wstyd przed Zachodem. Nic bardziej mylnego. Trzeba jednak, do tej realnej wizji Polski przekonywać wątpiących faktami, dzień po dniu, rok po roku. Polskie wartości, takie jak wolność czy duma narodowa, nie stoją w sprzeczności z tym, co niesie nam XXI wiek. Nie ma żadnej cudownej ideologii, która uszczęśliwi wszystkie narody Europy. Mamy teraz najprawdopodobniej, swoje długo wyczekiwane pięć minut w historii, więc skupmy się na jednej wizji Polski. Jest ona bardzo prosta: nowoczesne, dumne i silne państwo demokratyczne, które realizuje w Unii Europejskiej swoje strategiczne interesy narodowe. Tak jak od jej zarania robią to Niemcy i Francuzi, inne narody. Nie ma żadnych przeciwwskazań, byśmy nie podążali podobną drogą.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 15.08.2017 20:19
Komentarze
Poseł Rozwoju Plus Mateusza Morawieckiego wraca do PiS
18.09.2026 12:56

Komentarzy: 0
Sławomir Skwarek opuszcza klub parlamentarny Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego i wraca do klubu Prawa i Sprawiedliwości. Decyzję ogłosił podczas konferencji prasowej Jarosław Kaczyński. Prezes PiS odniósł się przy tej okazji do piątkowego wyboru wicemarszałka Sejmu i postawy polityków Rozwoju Plus.
Czytaj więcej
Wrzesień zaczyna się we wrześniu
15.09.2026 06:00

Komentarzy: 0
Polityka i historia rozgrywają się na pewnej osi czasu, na której często trudno znaleźć początek pewnych zjawisk. Do wielkich trzęsień ziemi doprowadzić mogą wydarzenia tak drobne, że trudno je później odnaleźć w nawałnicy dziejów.
Czytaj więcej
Czterech lubelskich radnych wykluczonych z PiS. Czarnek wyjaśnia swoją decyzję
12.09.2026 19:02

Komentarzy: 0
Czterech radnych PiS z Lublina zostało usuniętych z partii po tym, jak utworzyli w Radzie Miasta klub Rozwój Plus. Jeszcze w środę deklarowali, że nie zamierzają opuszczać Prawa i Sprawiedliwości. Dwa dni później zapadła jednak decyzja o ich wykluczeniu, a pod uchwałą podpisał się prezes okręgu PiS Przemysław Czarnek. W rozmowie z Tysol.pl Przemysław Czarnek wyjaśnia, dlaczego lokalne władze PiS zdecydowały o usunięciu radnych z partii, i komentuje ich związki ze środowiskiem Mateusza Morawieckiego.
Czytaj więcej
Kaczyński o polskiej wsi: „Przywrócimy tę siłę”
12.09.2026 16:55

Komentarzy: 0
Prawo i Sprawiedliwość przywróci siłę polskiego rolnictwa – powiedział w sobotę prezes partii Jarosław Kaczyński na konwencji programowej dotyczącej rolnictwa. Przemysław Czarnek zapowiedział deregulację przepisów, co – jak mówił – ma uwolnić polskie rolnictwo.
Czytaj więcej
Konfederacja gotowa na współpracę z Tuskiem? „Wyobrażam sobie każdy scenariusz”
11.09.2026 22:52

Komentarzy: 0
Konfederacja nie zamierza z góry wykluczać głosowania z innymi ugrupowaniami nad konkretnymi projektami ustaw. Rzecznik partii Wojciech Machulski, pytany również o możliwość współpracy z politykami KO, odpowiedział, że wyobraża sobie „każdy scenariusz”. Jednocześnie jego wypowiedź nie była deklaracją gotowości do stworzenia koalicji rządowej z Koalicją Obywatelską.
Czytaj więcej