Szukaj
Konto

CZAS PRACUJE DLA TRUMPA

07.07.2024 08:07
Komentarzy: 0
CZAS PRACUJE DLA TRUMPA

Brytyjski "The Economist" na okładce przedstawia chodzik pomocny przy poruszaniu się starszych, częściowo już niedołężnych ludzi, a na nim umieszcza okrągłe godło - symbol prezydenta USA! Nawet wielu zwolenników Trumpa obeszło się z urzędującym lokatorem Białego Domu łagodniej. Jednak tygodnik wydawany w Londynie, będący częścią europejskiego i światowego establiszmentu, ową morderczą dla Josepha Robinette’a Bidena okładkę użył nie dla pokazania gwałtownej zmiany sympatii i przejścia do obozu Donalda Johna Trumpa, ale w ten sposób zaśpiewał w chórze tych, którzy chcą wymusić na 46 w dziejach USA prezydencie wycofanie się z wyścigu do Białego Domu. Takich głosów jest coraz więcej. Opowiedzieli się za tym publicyści najbardziej wpływowych amerykańskich gazet: "New Jork Times" i "The Wall Street Journal", ale także, co prawda na razie pojedynczy, kongresmeni Partii Demokratycznej. Biden, a także jego otoczenie nie przyjmuje tych sugestii, przynajmniejna razie, do wiadomości. Sam prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki przyznaje wprost w kontekście telewizyjnej debaty z D. J. Trumpem: "sp…m", ale podkreśla cały czas, że będzie walczył. Tymczasem czas pracuje na kandydata Republikanów. Jeszcze nigdy tak bardzo nie wyprzedzał Bidena w sondażach. Co prawda mają one i tak znaczenie pomocnicze, bo przecież nie liczba głosów amerykańskich wyborców decyduje o wyniku wyborów prezydenckich w USA, tylko liczba elektorów. Przypomnę, że w wyborach Anno Domini 2016 Trump uzyskał mniej głosów niż Hillary Diane Rodham Clinton, ale wygrał, bo miał więcej właśnie głosów elektorskich.

Kluczowe dla obu kandydatów są wygrane w tzw. "swing states", czyli w stanach, w których raz wygrywają Demokraci, a raz Republikanie. I właśnie w tych stanach Trump również wyraźnie zwiększa dystans dzielący go od Bidena.

Powtarzam: czas pracuje dla kandydata amerykańskiej prawicy. Każdy dzień kolejnych deliberacji o tym, czy Biden ma się wycofać, a jeśli już, to kto ma go zastąpić, jest dla amerykańskiej lewicy/liberałów dniem straconym.

Chyba że stanie się to, co przewidywałem na łamach miesięcznika "Nowe Państwo" w grudniu 2020 roku: że w następnych wyborach prezydenckich w roku 2024 kandydatem Demokratów będzie Michelle Obama, żona prezydenta USA w latach 2011-2017 Baracka Husseina Obamy. Wtedy Trump może przestać być faworytem...

*tekst ukazał się na portalu niezalezna.pl (04.07.2024)

Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.07.2024 08:07
Źródło: tysol.pl