Szukaj
Konto

Andrzej Kołodziejski: Dziwny ten świat...

06.10.2016 18:46
Andrzej Kołodziejski: Dziwny ten świat...
Źródło: grafika modyfikowana
Komentarzy: 0
W trakcie odbywającego się sporu o zaostrzenie prawa aborcyjnego najwięcej ofiar jest po stronie, która nie może zabrać głosu...
Przyglądając się debacie publicznej dotyczącej zaostrzenia prawa aborcyjnego, można zauważyć ogromne napięcie między stronami pro-life a pro-death. Kompromis, który wypracowano w latach dziewięćdziesiątych wydaje się być najlepszym środkiem obniżającym obecne napięcie. Dzisiaj ostatecznie został odrzucony projekt zaostrzający prawo aborcyjne w Polsce, czy dobrze się stało?

Jeżeli środowiska lewicowe, które tak gardłują za liberalizacja prawa do zabijania źle się czują tutaj, to przecież droga wolna! Wiele krajów zachodniej Europy gwarantuje dostęp do legalnej aborcji czy eutanazji. Jedno i drugie jest zabijaniem i to jest największy problem całego lewico-liberalnego środowiska, otóż źle się czują z takimi słowami wymierzonymi w ich stronę, przez obrońców życia. Można powiedzieć, że jest zakłócony pewien błogi stan świadomości cywilizacji lekkoduchów i lekkiej strawy. Najlepiej wyraża ten stan ducha powiedzenie "róbta, co chceta". Wedle tej logiki ludzie, którzy nabywają w trakcie życia niepełnosprawność, powinni być poddani eutanazji, całe szczęście, że obecnie zakazanej.

Ta zaraza przyszła do nas z Europy zachodniej, która jest owładnięta lewicowymi ideami a do tego wszędobylska polityczna poprawność, zabicie dziecka zastąpiono słowem aborcja z kolei zabicie starszej niedołężnej osoby, zastąpiono określeniem eutanazja.
Biorąc pod uwagę to, jak w Europie przykłada się należytą staranność do humanitarnego odbywania kary przez osadzonych w zakładach karnych, można jednoznacznie stwierdzić, że niewinne istoty są odarte z jakiegokolwiek humanitaryzmu, w imię wygody cywilizacji wiecznej beztroski.

A walka powinna toczy się o każde życie ludzkie...
Komentarzy: 0
Data publikacji: 06.10.2016 18:46