Alina Petrowa: Ku barbarii...

Taki kamyczek został ruszony kilkadziesiąt lat temu we Francji i Niemczech w latach 70. Wówczas znane, bogate i podziwiane kobiety, między innymi Catherine Deneuve, przyznały się do nielegalnej wówczas aborcji. Podtekst ich przekazu był jasny: Skoro my, tak wspaniałe, utalentowane, niezwykłe, TO zrobiłyśmy, to TO nie może być złe. Zaczyna się od uruchomienia kamyczka, a uruchomiona lawina spada na wrażliwość, sumienia, mentalność. Właśnie taki jest cel przedsięwzięcia, rozpoczętego przez panią Przybysz. Chodzi o banalizację zła, odwrócenia znaków, nazwanie zła dobrem
Temperatura w ostatni weekend wzrosła. Z powodu wywiadu p. Natalii Przybysz, która opowiedziała w feministycznym dodatku Gazety Wyborczej o swojej aborcji.
Jest co prawda dorosła, ale przytrafiła jej się wpadka. Nie chciała wracać do pieluch, zaczynać wszystko od początku. I szukać większego mieszkania, bo to obecne ma 60 metrów. Tak więc udała się na Słowację, bo w Polsce prawo nie przewiduje dzieciobójstwa w sytuacji, gdy mieszkanie jest małe. - "Wszystko trwało pięć minut. Czuję wielką ulgę. Nagle cieszysz się wszystkim w swoim życiu, tym, co masz. To najbardziej uskrzydlające przebudzenie. Pięć minut - i masz z powrotem swoje życie" - wyznaje. Tysiąc złotych i po sprawie. W wywiadzie tłumaczy też, że chce dodać odwagi innym kobietom, które dokonały aborcji - to one mają decydować i mówić o tym, bo na razie każda kobieta jest z tym sama i to nie jest dobre. Pani Przybysz odreagowała po swojemu - skomponowała piosenkę "Przez sen" i opatrzyła refrenem: "A w roku miłosierdzia święta w więzieniu spędzam, ciało jest domem, a dusza gościem". Utwór ma być na nowej płycie, ale pani Przybysz przyspieszyła jego premierę żeby wesprzeć "Czarny protest".
Tyle piosenkarka. Reakcja w mediach społecznościowych była jednoznaczna - wynurzenia pani Przybysz zostały potępione. Ale były i inne głosy i warto im się przyjrzeć. Felietonistka "Polityki" w zawoalowany sposób zachęca inne kobiety do dzielenia się doświadczeniem aborcji. "To przełomowe świadectwo, których wciąż w Polsce brakuje. Jej głos - wywiad i piosenka - może stać się zachętą dla innych kobiet, aby zaczęły mówić o swoich doświadczeniach aborcji" - czytamy tytuł i lead felietonu Elżbiety Tulej. Na Fecebooku Aga Dobi stwierdza: "Dziękuję Natalia. Głęboko zakopane tabu ruszone, oby twój kamyczek uruchomił lawinę". Dalej mowa o hipokryzji.
Taki kamyczek został ruszony kilkadziesiąt lat temu we Francji i Niemczech w latach 70. Wówczas znane, bogate i podziwiane kobiety, między innymi Catherine Deneuve, przyznały się do nielegalnej wówczas aborcji. Podtekst ich przekazu był jasny: Skoro my, tak wspaniałe, utalentowane, niezwykłe, TO zrobiłyśmy, to TO nie może być złe. Zaczyna się od uruchomienia kamyczka, a uruchomiona lawina spada na wrażliwość, sumienia, mentalność. Właśnie taki jest cel przedsięwzięcia, rozpoczętego przez panią Przybysz. Chodzi o banalizację zła, odwrócenia znaków, nazwanie zła dobrem (pięć minut, spokój, odzyskujesz własne życie, jesteś znowu panem bogiem swojego losu, nie musisz niczemu i nikomu się podporządkowywać). Chodzi o to, żeby uznać, że to powszechne, robią to wszyscy, więc jest dobre, po prostu błogosławieństwo. Chodzi o masę krytyczną, która wymusi zmiany ustawodawstwa. A gdy wszystkie umysły tymi kliszami nasiąkną ją już, a prawo będzie po stronie silniejszych, obrona najsłabszych będzie przegrana.
Czy można sobie wyobrazić ludzką społeczność, która zamienia się w dżunglę, bo decydują najsilniejsi, a słabi muszą zginąć? Ależ oczywiście, ludzkość zna tysiące takich przykładów ze swojej długiej historii, nawet mamy takie państwa za sąsiadów. Tylko że jest zła wiadomość dla uruchamiających kamyczek: taki świat nie jest przyjazny. Ani przytulny. I jeśli ktoś chce zapewnić sobie przytulność i komfort, zabijając w majestacie prawa najsłabszą istotę na świecie, jaką można sobie wyobrazić - nienarodzonego człowieka - musi liczyć się z tym, że sam kiedyś padnie pod ciosem silniejszego, a silni tylko przyklasną, lub co gorsze - przejdą obojętnie, bo ich wrażliwość będzie już w gruzach. Ten silniejszy na razie tylko mówi o kalekach, bękartach i dzieciach z wadami, tak jak pani malarka Bakuła, ale wprowadzając język pogardy dla najsłabszych tworzy się podwaliny pod nieludzki świat, z którego nie będzie ratunku dla kruchości, bo prawo pięści zapanuje na dobre.
Dlatego cała reszta - niezależnie od tego, czy ktoś jest chrześcijaninem, czy nie, powinna się mobilizować żeby uniemożliwić kolejny zamach na kolejnemu na człowiecze urządzenie świata. Mówić w porę i nie w porę: Możecie protestować, bagatelizować i zakłamywać znaczenia, możecie próbować odwracać oceny: aborcja zawsze jest morderstwem, jest złem.
A jeśli dręczy was sumienie, jest nadzieja, o czym pani Przybysz być może nie wie, choć wie, że rzeczywiście trwa Rok Miłosierdzia: w tym Roku w każdym konfesjonale kobieta, która dokonała aborcji, uzyska rozgrzeszenie. I to będzie odzyskanie przez nią prawdziwej wolności i spokoju. W przeciwnym razie nieustająco będzie powracać fala, którą albo odeprzemy nazywając istotę aborcji po imieniu, albo stoczymy się tam, gdzie nienarodzone dzieci nazywa się "zlepkiem komórek", a niepełnosprawnych "kalekami". Sprawa jest śmiertelnie poważna: to nie jest dobre miejsce, więc stawka jest bardzo wysoka.
Jest co prawda dorosła, ale przytrafiła jej się wpadka. Nie chciała wracać do pieluch, zaczynać wszystko od początku. I szukać większego mieszkania, bo to obecne ma 60 metrów. Tak więc udała się na Słowację, bo w Polsce prawo nie przewiduje dzieciobójstwa w sytuacji, gdy mieszkanie jest małe. - "Wszystko trwało pięć minut. Czuję wielką ulgę. Nagle cieszysz się wszystkim w swoim życiu, tym, co masz. To najbardziej uskrzydlające przebudzenie. Pięć minut - i masz z powrotem swoje życie" - wyznaje. Tysiąc złotych i po sprawie. W wywiadzie tłumaczy też, że chce dodać odwagi innym kobietom, które dokonały aborcji - to one mają decydować i mówić o tym, bo na razie każda kobieta jest z tym sama i to nie jest dobre. Pani Przybysz odreagowała po swojemu - skomponowała piosenkę "Przez sen" i opatrzyła refrenem: "A w roku miłosierdzia święta w więzieniu spędzam, ciało jest domem, a dusza gościem". Utwór ma być na nowej płycie, ale pani Przybysz przyspieszyła jego premierę żeby wesprzeć "Czarny protest".
Tyle piosenkarka. Reakcja w mediach społecznościowych była jednoznaczna - wynurzenia pani Przybysz zostały potępione. Ale były i inne głosy i warto im się przyjrzeć. Felietonistka "Polityki" w zawoalowany sposób zachęca inne kobiety do dzielenia się doświadczeniem aborcji. "To przełomowe świadectwo, których wciąż w Polsce brakuje. Jej głos - wywiad i piosenka - może stać się zachętą dla innych kobiet, aby zaczęły mówić o swoich doświadczeniach aborcji" - czytamy tytuł i lead felietonu Elżbiety Tulej. Na Fecebooku Aga Dobi stwierdza: "Dziękuję Natalia. Głęboko zakopane tabu ruszone, oby twój kamyczek uruchomił lawinę". Dalej mowa o hipokryzji.
Taki kamyczek został ruszony kilkadziesiąt lat temu we Francji i Niemczech w latach 70. Wówczas znane, bogate i podziwiane kobiety, między innymi Catherine Deneuve, przyznały się do nielegalnej wówczas aborcji. Podtekst ich przekazu był jasny: Skoro my, tak wspaniałe, utalentowane, niezwykłe, TO zrobiłyśmy, to TO nie może być złe. Zaczyna się od uruchomienia kamyczka, a uruchomiona lawina spada na wrażliwość, sumienia, mentalność. Właśnie taki jest cel przedsięwzięcia, rozpoczętego przez panią Przybysz. Chodzi o banalizację zła, odwrócenia znaków, nazwanie zła dobrem (pięć minut, spokój, odzyskujesz własne życie, jesteś znowu panem bogiem swojego losu, nie musisz niczemu i nikomu się podporządkowywać). Chodzi o to, żeby uznać, że to powszechne, robią to wszyscy, więc jest dobre, po prostu błogosławieństwo. Chodzi o masę krytyczną, która wymusi zmiany ustawodawstwa. A gdy wszystkie umysły tymi kliszami nasiąkną ją już, a prawo będzie po stronie silniejszych, obrona najsłabszych będzie przegrana.
Czy można sobie wyobrazić ludzką społeczność, która zamienia się w dżunglę, bo decydują najsilniejsi, a słabi muszą zginąć? Ależ oczywiście, ludzkość zna tysiące takich przykładów ze swojej długiej historii, nawet mamy takie państwa za sąsiadów. Tylko że jest zła wiadomość dla uruchamiających kamyczek: taki świat nie jest przyjazny. Ani przytulny. I jeśli ktoś chce zapewnić sobie przytulność i komfort, zabijając w majestacie prawa najsłabszą istotę na świecie, jaką można sobie wyobrazić - nienarodzonego człowieka - musi liczyć się z tym, że sam kiedyś padnie pod ciosem silniejszego, a silni tylko przyklasną, lub co gorsze - przejdą obojętnie, bo ich wrażliwość będzie już w gruzach. Ten silniejszy na razie tylko mówi o kalekach, bękartach i dzieciach z wadami, tak jak pani malarka Bakuła, ale wprowadzając język pogardy dla najsłabszych tworzy się podwaliny pod nieludzki świat, z którego nie będzie ratunku dla kruchości, bo prawo pięści zapanuje na dobre.
Dlatego cała reszta - niezależnie od tego, czy ktoś jest chrześcijaninem, czy nie, powinna się mobilizować żeby uniemożliwić kolejny zamach na kolejnemu na człowiecze urządzenie świata. Mówić w porę i nie w porę: Możecie protestować, bagatelizować i zakłamywać znaczenia, możecie próbować odwracać oceny: aborcja zawsze jest morderstwem, jest złem.
A jeśli dręczy was sumienie, jest nadzieja, o czym pani Przybysz być może nie wie, choć wie, że rzeczywiście trwa Rok Miłosierdzia: w tym Roku w każdym konfesjonale kobieta, która dokonała aborcji, uzyska rozgrzeszenie. I to będzie odzyskanie przez nią prawdziwej wolności i spokoju. W przeciwnym razie nieustająco będzie powracać fala, którą albo odeprzemy nazywając istotę aborcji po imieniu, albo stoczymy się tam, gdzie nienarodzone dzieci nazywa się "zlepkiem komórek", a niepełnosprawnych "kalekami". Sprawa jest śmiertelnie poważna: to nie jest dobre miejsce, więc stawka jest bardzo wysoka.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 24.10.2016 04:24
Komentarze
Polskie dzieci zabijane w sposób bardziej okrutny niż psy
06.10.2026 06:00

Komentarzy: 0
Jedną z metod usypiania zwierząt domowych jest wstrzyknięcie w serce chlorku potasu, czyli potocznie soli. Prowadzi to do zatrzymania krążenia, ale jest też bardzo bolesne. Dlatego, z powodów humanitarnych, weterynarze dbają o to, by zwierzę było znieczulone czy uśpione.
Czytaj więcej
Sławomir Jastrzębowski: Przyzwolenie na świństwo
06.10.2026 06:00

Komentarzy: 0
Nie podoba mi się ten tytuł, to słowo „świństwo”, to słowo „przyzwolenie”. „Świństwo” – takie nieeleganckie, odrzucające, brudne, nieestetyczne, aż nie chce się czytać. To słowo „przyzwolenie” z tą podskórną pretensją, problemem, jakby żądaniem zajęcia zdecydowanego stanowiska. A przecież i mnie obezwładniło i wcisnęło w fotel, a przecież i ja, widząc to, pomyślałem: nie, to niemożliwe, one nie mogą tego mówić, one nie mogą tak się zachowywać. To niemożliwe. Mowa tu będzie nie tylko o aborcji, a ten tytuł jest zbyt delikatny.
Czytaj więcej
Katolik w świecie pogan, czyli jak żyć wiarą w trudnych czasach
08.09.2026 06:00
Aborcja nawet w 9. miesiącu ciąży. Gubernator podpisała ustawę
11.08.2026 12:06

Komentarzy: 0
Aborcja nawet w dziewiątym miesiącu ciąży będzie prawnie możliwa w stanie Massachusetts. Demokratyczna gubernator Maura Healey podpisała budzącą sprzeciw ustawę.
Czytaj więcej
Bezprecedensowy proces: surogatka walczy o dziecko, którego aborcji chcą rodzice
10.08.2026 17:10

Komentarzy: 0
Przed amerykańskim sądem toczy się bezprecedensowy proces, odsłaniający ciemną stronę surogacji, która wiąże się z traktowaniem ludzi jako towaru na zamówienie. Biologiczni rodzice domagali się aborcji dziecka, u którego wykryto uleczalną wadę serca, czego stanowczo odmówiła matka zastępcza, deklarując, że przejmie nad nim opiekę i zapewni mu odpowiednie leczenie kardiologiczne.
Czytaj więcej

