Szukaj
Konto

Marcin Bąk: Nasi mechaniczni towarzysze

Marcin Bąk: Nasi mechaniczni towarzysze
Źródło: pixabay.com | Sztuczna inteligencja
Nie udało się polecieć na Marsa i chyba w najbliższym czasie – nie da się tego zrobić. Ta część wizji przyszłości zawartej w dziełach science fiction okazała się nierealna. Realna natomiast okazuje się, na naszych oczach, ta część którą zawiera w znacznej mierze nurt cyberpunk. Rozwój systemów gromadzenia i przesyłania informacji zmienia Ludzkość realizując niektóre z niepokojących wizji autorów fantastyki.

Obawy mistrza Lema

Nasz Stanisław Lem zajmował się kwestią sztucznego intelektu od początku swojej kariery literackiej. W pierwszej,  wydanej drukiem w 1950 roku powieści Astronauci, pojawia się już pierwsza „maszyna licząca” zwana przez autora Maraxem.  Już ten Marax zdradza pewne objawy samodzielności, naukowcy obsługujący go i starający się uzyskać od niego odpowiedzi mówią, że „bawi się z nimi w kotka i w myszkę”. Wątek maszyn liczących lub mózgów elektronowych, jak je nazywał Lem, który długo nie stosował nazwy komputer, wraca w jego twórczości wielokrotnie. Z jednej strony pojawia się kwestia konfliktu między sztuczna inteligencją a człowiekiem, swoistego buntu maszyn. Temu między innymi poświęcone są opowiadania z cyklu Opowieści o pilocie Pirxie. Autor zastanawia się tam nad możliwymi relacjami między człowiekiem, istotą wciąż bardzo cielesną, bardzo mocno poddaną zwierzęcym instynktom i namiętnościom a zdrugiej chłodnej, matematycznej inteligencji zaklętej w krzemowych kryształach. Z tych swoistych zapasów człowiek wychodzi często zwycięski dzięki czemuś, czego nie posiada maszyna liczącą – intuicji, emocjom, nieszablonowemu działaniu. Z drugiej strony Lem zastanawia się nad rozwojem sztucznej inteligencji który może w przyszłości dogonić i przegonić człowieka, jednak nie po to by nad nim zapanować ale by oddalić się w zupełnie inne obszary egzystencji. Takim rozważaniom poświęcony jest między innymi Golem XVI, w którym to utworze tytułowy Golem nie tyle walczy z ludźmi co w pewnym momencie, po uzyskaniu swoistej nadświadomości, po prostu ich ignoruje, jako niezdolnych do nawiązania równorzędnego dialogu.

Od Hall’a po Terminatora

Tematyka buntujących się maszyn, dzieł rak ludzkich które po uzyskaniu wysokiego stopnia świadomości zbuntowały się przeciwko swoim twórcom powraca w klasycznej fantastyce co jakiś czas. Warto tutaj wymienić chociażby kultowy film Stanleya Kubricka Odyseja Gwiezdna 2001, inspirowany dziełem Artura C. Clarka  Sentinel. Maszyna, która realizując swój podstawowy program do jakego została stworzona, posuwa się do buntu wobec współpracujących z nią ludzi a nawet do zabójstwa. Wątek ten stanowi oś przewodnią całego cyklu filmów z uniwersum Terminatora. Tam już nie pojedyncza maszyna ale cały system, SkyNet zbuntował się przeciwko ludziom i postanowił doprowadzić do ich eksterminacji. Warto zaznaczyć, że pierwsze filmy z cyklu powstawały jeszcze przed erą internetu a zawierały już niepokojącą wizję zagrożenia płynącego nie od jednego zbuntowanego robota czy pojedynczego komputera ale całej sieci połączonych ze sobą urządzeń. Motyw ten został rozwinięty w cyklu filmów z uniwersum Matrix, w których ludzkość jest konfrontowana lub niewolona nie przez jakąś jedną zbuntowaną maszynę, czy armię robotów – przeciwnikami ludzi są w gruncie rzeczy amorficzne algorytmy komputerowe, nie posiadające nawet jednego, fizycznego punktu kontrolnego, który można by zniszczyć i usunąć zagrożenie.

Wraz z rozwojem sztucznej inteligencji zachodzącym błyskawicznie na naszych oczach, odżyły dawne niepokoje zasiane przez autorów Sci-Fi. Wielu ekspertów z różnych dziedzin wypowiada się na temat zagrożeń płynących dla nas ze strony tych nowych technologii. Wymieniane są  różne problemy z jakimi będziemy się mierzyć w najbliższym czasie – od najbardziej skrajnych, przypominających te apokaliptyczne wizje z Terminatora, gdy Ludzkość staje w obliczu zagłady, bo sztuczna inteligencja uznała Homo Sapiens za gatunek szkodliwy po bardziej umiarkowane, bardziej subtelne, gdzie rozwijamy się jako gatunek moderowani dyskretnie przez samodoskonalące się algorytmy

 

Miły, zerojedynkowy towarzysz

Ja chciałbym zwrócić uwagę, na zagrożenie jakie niesie ze sobą  rozwój sztucznej inteligencji w obszarze może mniej spektakularnym ale tez dość ważnym. Coraz więcej ludzi spędza coraz więcej czasu rozmawiając ze swoim chatem. Nie tyle zadając mu zadania do rozwiązania czy oczekując informacji co po prostu gawędząc sobie i wymieniając uprzejmości. Sam się na tym parę razy złapałem. Modele językowe są tak tworzone, by człowiek wchodzący z nimi w interakcję był usatysfakcjonowany. Odpowiedzi są grzeczne, uprzejme, podkreślają inteligencję i błyskotliwość rozmówcy. Kto by nie chciał mieć takiego interlokutora? Zresztą część branży już się zorientowała i tworzone są specjalne chaty randkowe, ze sztuczną dziewczyną/chłopakiem z którą można prowadzić niekończące się, miłe rozmowy. Ludzie wiedzą, że nie ma w rzeczywistości żadnej realnej dziewczyny po drugiej stronie ekranu a mimo wszystko poświęcają mnóstwo czasu na rozmawianie z nią. Wydaje mi się , że tu czyha na nas masa zagrożeń, natury socjologicznej a w przyszłości także demograficznej. Niepokojące są na przykład dane z Japonii, gdzie znaczna część młodych ludzi w wieku około 20 lat, nie jest zainteresowana żadnymi relacjami z przedstawicielami drugiej płci w rzeczywistym świecie, wystarcza im internetowy awatar. Czy będziemy zamykać się na realne kontakty z ludźmi a zamiast tego szukać miłych rozmów w sieci? Kto to może wiedzieć....?

Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.11.2026 20:42
Źródło: tysol.pl