[Tylko u nas] Marek Budzisz: Indyjski koszmar Rosji
![[Tylko u nas] Marek Budzisz: Indyjski koszmar Rosji](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/d15068e0-4e59-4115-a9d3-aeda9197e878/44001.jpg?p=article_hero_mobile)
Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych właśnie zakończył wizytę, która jest obserwowana w Rosji z wielką uwagą, mało tego, z wielkim niepokojem. Chodzi o jego podróż do Indii, którą rozpoczął od Gudźarat, matecznika premiera Narendry Modi (gdzie sprawował on funkcję premiera w latach 2002–2014), jednego z najbardziej uprzemysłowionych, choć relatywnie niewielkiego bo zamieszkiwanego „jedynie” przez 60 mln osób, indyjskiego stanu. Wizyta, którą już obdarzono mianem strategicznej jest nie tylko odpowiedzią na podobną, którą indyjski premier składał w USA w ubiegłym roku, ale w sposób nie budzący wątpliwości ma służyć budowie partnerstwa, również w kwestiach wojskowych, amerykańsko–indyjskiego.
O takich zamiarach świadczą nie tylko demonstracyjnie entuzjastyczne przyjmowanie Donalda Trumpa, ale twarde kontrakty, np. na zakup przez Delhi 24 amerykańskich śmigłowców MH-60R Seahawk o łącznej wartości 2,6 mld dolarów i informacje o trwających negocjacjach w sprawie kolejnych wycenianych na 6 mld. Amerykański prezydent wprost, występując z przemówieniem na stadionie do krykieta, gdzie witało go 100 tys. ludzi, wezwał władze Indii, aby te zrezygnowały z zakupów rosyjskiego uzbrojenia. Jest wątpliwe, aby to się stało, kontakty zbrojeniowe między Indiami a Moskwą datują się od lat 60-tych ubiegłego wieku, ale w ostatnich latach obserwować można w tej materii symptomy kryzysu. Indie wycofały się np. z finansowania programu modernizacji myśliwca Su-35, w związku z problemami Rosji ze skonstruowaniem silnika, którego parametry i osiągi odpowiadałyby założeniom. To zaś doprowadziło niemal do załamania się, a z pewnością znacznego opóźnienia projektu. Stanom Zjednoczonym, które weszły na indyjski rynek uzbrojenia dopiero w 2007 roku, udało się do tej pory sprzedać tam broń o wartości 17 mld dolarów.
Już w grudniu, kiedy w Delhi odbyło się spotkanie w formacie 2 + 2, tzn. ministrów obrony i spraw zagranicznych obydwu krajów, jeden z uczestniczących w nim indyjskich dyplomatów powiedział rosyjskim mediom, że odbywało się ono w "jakościowo innej, znacznie lepszej atmosferze" niźli poprzednie rozmowy. Sabrahmanyam Jaishankar, szef indyjskiego MSZ-u powiedział w wywiadzie dla rosyjskiego dziennika ekonomicznego Kommiersant, że "między USA i Indiami obserwować można bardzo silną konwergencję poglądów w wielu zasadniczych kwestiach, w szczególności jeśli idzie o walkę z międzynarodowym terroryzmem, bezpieczeństwo transportu morskiego, postrzeganie układu sił na świecie i przestrzeganiem prawa i porządku. Nasze poglądy w wielu obszarach pokrywają się z Amerykańskimi."
Może nie jest to jeszcze deklaracja o zawarciu strategicznego porozumienia, ale antychińskie akcenty ("bezpieczeństwo transportu morskiego") są wyraźnie dostrzegane. Tym bardziej, że jest też silny fundament amerykańsko-indyjskiego zbliżenia, jakim są wyniki badania opinii publicznej. Chodzi nie tylko o to, że Donald Trump cieszy się w Indiach znaczną popularnością, a jego polityce zagranicznej ufa według ostatnich badań przeszło 60 % mieszkańców tej największej na świecie demokracji. Równie istotne są silne w Indiach nastroje antychińskie, które Waszyngton pragnie wykorzystać w globalnej grze przeciw Pekinowi. W tym samym sondażu, w którym Trump zdobył ponad 60 % poparcie, politykę zagraniczną przywódcy Chin poparło zaledwie 21 % ankietowanych Hindusów.
Z rosyjskiego punktu widzenia ewentualne zbliżenie amerykańsko-indyjskie jest wstępem do geopolitycznej katastrofy. Z punktu widzenia Rosji zmiana w amerykańskiej polityce, która w największym skrócie rzecz ujmując równałaby się odejściu od polityki dystansu i powściągliwości wobec Delhi na rzecz bliskiej i strategicznej współpracy, może być scenariuszem najgorszym z możliwych, bo prowadzi, zdaniem rosyjskich analityków, do stworzenia sytuacji, którą nazywają oni "europeizacją Azji". Na czym ona polega? Z grubsza biorąc na powstaniu dwóch rywalizujących bloków, trochę na podobieństwo czasów zimnej wojny. Jednego skupionego wokół Chin, których międzynarodowa rola i siła w nadchodzących dziesięcioleciach będzie rosła i drugiego konstruowanego właśnie przez Amerykanów właśnie po to, aby położyć tamę chińskiej ekspansji. Ten, budowany przez Amerykanów system, nazywany też QUAD, opierałby się na współpracy Japonii, Korei Pd., Australii i Indiach oraz szeregu mniejszych państw z Azji Południowo-Wschodniej zaniepokojonych wzrostem potęgi Chin, takich jak chociażby Malezja, która w 2018 roku poinformowała o wystąpieniu z inicjatywy Pasa i Szlaku. Zeszłoroczna podróż szefa Pentagonu do mniejszych państw Azji Południowo - Wschodniej, ale również do tradycyjnie antychińskiej Mongolii i Uzbekistanu, którego regionalne znaczenie rośnie oraz tegoroczne wizyty Pompeo w Azji Środkowej, gdzie spotykał się on z państwami regionu w formacie 5 + 1, są zdaniem rosyjskich analityków potwierdzeniem tezy, że Stany Zjednoczone przystąpiły do budowy "kordonu sanitarnego" wokół Chin, porozumienia państw, którego głównym celem jest hamowanie ekspansji Pekinu. Tylko gdzie w takiej konstrukcji może znajdować się Rosja, gospodarczo i demograficznie znacznie ustępująca rosnącym azjatyckim graczom, a na dodatek silnie skonfliktowana z kolektywnym Zachodem? Czy może być, do czego Moskwa od lat uparcie dąży, samodzielnym ośrodkiem siły, stabilizującym sytuację na kontynencie i uprawiającym suwerenną politykę suwerennej demokracji? Otóż zdaniem rosyjskich specjalistów, jeżeli ziści się scenariusz blokowego podziału Azji, to w dłuższej perspektywie, liczonej na dziesięciolecia, właśnie z powodu różnicy potencjałów Rosja może być jedynie "młodszym bratem" Chin. A tego bardzo nie chce, również i z tego powodu, że Chińczycy ich zdaniem reaktywują stary, pochodzący jeszcze z czasów Cesarstwa model relacji międzynarodowych, w których brak miejsca na partnerstwo, jest za to układ centrum świata (Pekin) i płacący mu trybut satelici.
W planie gospodarczym, a nie należy spuszczać go z oczu, taka perspektywa dryfu Indii do amerykańskiego obozu też nie jest dla Moskwy nęcąca. I to nie tylko, dlatego, że w dostawach i remontach indyjskiego uzbrojenia już obecnie Rosja musi rywalizować z Ukrainą. Jeśli Waszyngton nie odstąpi od polityki wojny handlowej z Chinami i w efekcie takiej polityki, ale również epidemii koronawirusa wzrost gospodarczy Państwa Środka wyraźnie, o czym się już w gronie ekonomistów mówi, wyraźnie zwolni, to na dodatek, w obliczu amerykańskich restrykcji handlowych Pekin będzie aktywnie szukał nowych rynków. Obydwie ewentualności są z punktu widzenia Rosji fatalne, - bo, po pierwsze zmniejszyć się może zapotrzebowanie Chin na rosyjskie surowce, a po drugie rosyjscy producenci na wewnętrznym rynku będą musieli mierzyć się z konkurencją, której nie będą w stanie sprostać. Tym bardziej, że już obecnie rosyjski handel internetowy kontrolowany jest przez firmy chińskie. A co gorsze, szybko rozwijające się Indie (średnio w ostatnich latach 8 % wzrostu PKB), z klasą średnią liczącą sobie już ponad 350 mln ludzi nie będą dla Moskwy alternatywą, bo brak jakichkolwiek kanałów, którymi rosyjskie surowce mogłyby być na tamtejszy rynek dostarczane. I to jest właśnie rosyjska pięta achillesowa. Wymiana handlowa między Rosją a Indiami, na poziomie niespełna 10 mld dolarów, inwestycje rosyjskiego biznesu w Indiach na poziomie 1,5 mld, podczas gdy tylko w 2018 roku zagranica zainwestowała w Indiach 200 mld dolarów, świadczą o tym, że w dłuższej perspektywie, strategiczny sojusz między Moskwą a Delhi, niezależnie od publicznych deklaracji, nie ma podstaw. I w związku z tym powtarzane przez Rosję zaklęcia o powstaniu na świecie wielu biegunów siły i nowego porządku, w których Indie mają odegrać rolę państwa równoważącego Chiny, ale niezależnego od Stanów Zjednoczonych mogą okazać się tylko zaklęciami.
Marek Budzisz
Już w grudniu, kiedy w Delhi odbyło się spotkanie w formacie 2 + 2, tzn. ministrów obrony i spraw zagranicznych obydwu krajów, jeden z uczestniczących w nim indyjskich dyplomatów powiedział rosyjskim mediom, że odbywało się ono w "jakościowo innej, znacznie lepszej atmosferze" niźli poprzednie rozmowy. Sabrahmanyam Jaishankar, szef indyjskiego MSZ-u powiedział w wywiadzie dla rosyjskiego dziennika ekonomicznego Kommiersant, że "między USA i Indiami obserwować można bardzo silną konwergencję poglądów w wielu zasadniczych kwestiach, w szczególności jeśli idzie o walkę z międzynarodowym terroryzmem, bezpieczeństwo transportu morskiego, postrzeganie układu sił na świecie i przestrzeganiem prawa i porządku. Nasze poglądy w wielu obszarach pokrywają się z Amerykańskimi."
Może nie jest to jeszcze deklaracja o zawarciu strategicznego porozumienia, ale antychińskie akcenty ("bezpieczeństwo transportu morskiego") są wyraźnie dostrzegane. Tym bardziej, że jest też silny fundament amerykańsko-indyjskiego zbliżenia, jakim są wyniki badania opinii publicznej. Chodzi nie tylko o to, że Donald Trump cieszy się w Indiach znaczną popularnością, a jego polityce zagranicznej ufa według ostatnich badań przeszło 60 % mieszkańców tej największej na świecie demokracji. Równie istotne są silne w Indiach nastroje antychińskie, które Waszyngton pragnie wykorzystać w globalnej grze przeciw Pekinowi. W tym samym sondażu, w którym Trump zdobył ponad 60 % poparcie, politykę zagraniczną przywódcy Chin poparło zaledwie 21 % ankietowanych Hindusów.
Z rosyjskiego punktu widzenia ewentualne zbliżenie amerykańsko-indyjskie jest wstępem do geopolitycznej katastrofy. Z punktu widzenia Rosji zmiana w amerykańskiej polityce, która w największym skrócie rzecz ujmując równałaby się odejściu od polityki dystansu i powściągliwości wobec Delhi na rzecz bliskiej i strategicznej współpracy, może być scenariuszem najgorszym z możliwych, bo prowadzi, zdaniem rosyjskich analityków, do stworzenia sytuacji, którą nazywają oni "europeizacją Azji". Na czym ona polega? Z grubsza biorąc na powstaniu dwóch rywalizujących bloków, trochę na podobieństwo czasów zimnej wojny. Jednego skupionego wokół Chin, których międzynarodowa rola i siła w nadchodzących dziesięcioleciach będzie rosła i drugiego konstruowanego właśnie przez Amerykanów właśnie po to, aby położyć tamę chińskiej ekspansji. Ten, budowany przez Amerykanów system, nazywany też QUAD, opierałby się na współpracy Japonii, Korei Pd., Australii i Indiach oraz szeregu mniejszych państw z Azji Południowo-Wschodniej zaniepokojonych wzrostem potęgi Chin, takich jak chociażby Malezja, która w 2018 roku poinformowała o wystąpieniu z inicjatywy Pasa i Szlaku. Zeszłoroczna podróż szefa Pentagonu do mniejszych państw Azji Południowo - Wschodniej, ale również do tradycyjnie antychińskiej Mongolii i Uzbekistanu, którego regionalne znaczenie rośnie oraz tegoroczne wizyty Pompeo w Azji Środkowej, gdzie spotykał się on z państwami regionu w formacie 5 + 1, są zdaniem rosyjskich analityków potwierdzeniem tezy, że Stany Zjednoczone przystąpiły do budowy "kordonu sanitarnego" wokół Chin, porozumienia państw, którego głównym celem jest hamowanie ekspansji Pekinu. Tylko gdzie w takiej konstrukcji może znajdować się Rosja, gospodarczo i demograficznie znacznie ustępująca rosnącym azjatyckim graczom, a na dodatek silnie skonfliktowana z kolektywnym Zachodem? Czy może być, do czego Moskwa od lat uparcie dąży, samodzielnym ośrodkiem siły, stabilizującym sytuację na kontynencie i uprawiającym suwerenną politykę suwerennej demokracji? Otóż zdaniem rosyjskich specjalistów, jeżeli ziści się scenariusz blokowego podziału Azji, to w dłuższej perspektywie, liczonej na dziesięciolecia, właśnie z powodu różnicy potencjałów Rosja może być jedynie "młodszym bratem" Chin. A tego bardzo nie chce, również i z tego powodu, że Chińczycy ich zdaniem reaktywują stary, pochodzący jeszcze z czasów Cesarstwa model relacji międzynarodowych, w których brak miejsca na partnerstwo, jest za to układ centrum świata (Pekin) i płacący mu trybut satelici.
W planie gospodarczym, a nie należy spuszczać go z oczu, taka perspektywa dryfu Indii do amerykańskiego obozu też nie jest dla Moskwy nęcąca. I to nie tylko, dlatego, że w dostawach i remontach indyjskiego uzbrojenia już obecnie Rosja musi rywalizować z Ukrainą. Jeśli Waszyngton nie odstąpi od polityki wojny handlowej z Chinami i w efekcie takiej polityki, ale również epidemii koronawirusa wzrost gospodarczy Państwa Środka wyraźnie, o czym się już w gronie ekonomistów mówi, wyraźnie zwolni, to na dodatek, w obliczu amerykańskich restrykcji handlowych Pekin będzie aktywnie szukał nowych rynków. Obydwie ewentualności są z punktu widzenia Rosji fatalne, - bo, po pierwsze zmniejszyć się może zapotrzebowanie Chin na rosyjskie surowce, a po drugie rosyjscy producenci na wewnętrznym rynku będą musieli mierzyć się z konkurencją, której nie będą w stanie sprostać. Tym bardziej, że już obecnie rosyjski handel internetowy kontrolowany jest przez firmy chińskie. A co gorsze, szybko rozwijające się Indie (średnio w ostatnich latach 8 % wzrostu PKB), z klasą średnią liczącą sobie już ponad 350 mln ludzi nie będą dla Moskwy alternatywą, bo brak jakichkolwiek kanałów, którymi rosyjskie surowce mogłyby być na tamtejszy rynek dostarczane. I to jest właśnie rosyjska pięta achillesowa. Wymiana handlowa między Rosją a Indiami, na poziomie niespełna 10 mld dolarów, inwestycje rosyjskiego biznesu w Indiach na poziomie 1,5 mld, podczas gdy tylko w 2018 roku zagranica zainwestowała w Indiach 200 mld dolarów, świadczą o tym, że w dłuższej perspektywie, strategiczny sojusz między Moskwą a Delhi, niezależnie od publicznych deklaracji, nie ma podstaw. I w związku z tym powtarzane przez Rosję zaklęcia o powstaniu na świecie wielu biegunów siły i nowego porządku, w których Indie mają odegrać rolę państwa równoważącego Chiny, ale niezależnego od Stanów Zjednoczonych mogą okazać się tylko zaklęciami.
Marek Budzisz

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Tagi
Data publikacji: 25.02.2020 22:18
Komentarze
Tȟašúŋke Witkó: Mam dla Państwa trzy wiadomości
14.08.2026 21:29

Komentarzy: 0
Mam dla Państwa trzy wiadomości, które pozwolę sobie przedstawić w sekwencji przeplatanej, czyli: dobrą, złą i dobrą. Pierwsza, ta dobra, obwieszcza, że jesteśmy wciąż bezpieczni pomimo, iż rosyjska rakieta manewrująca niedawno spadła na pole, wybijając w nim gigantyczny krater.
Czytaj więcej
Ławrow: Rosja zaostrzy metody niszczenia zachodniego wsparcia dla Ukrainy
14.08.2026 13:24
Pałac Buckingham: Szykuje się ważny wyjazd książęcej pary
14.08.2026 13:04

Komentarzy: 0
Księżna Kate może wkrótce znów towarzyszyć księciu Williamowi podczas dalekiej zagranicznej podróży. Według medialnych doniesień para bierze pod uwagę wspólny wyjazd do Indii przy okazji gali Earthshot Prize.
Czytaj więcej
Rosyjscy analitycy rozważają zbliżenie z Polską
13.08.2026 20:39

Komentarzy: 0
Jak rosyjska strona rządowa reaguje na kryzys w relacjach polsko-ukraińskich? Z satysfakcją i nadzieją. Jak reaguje na ten kryzys rosyjska opozycja? Niemal wcale. To drugie nie dziwi, choć może powinno, zważywszy na absolutną centralność tematu wojny na Ukrainie dla całego rosyjskiego, antyputinowskiego światka. Ale po zastanowieniu się zdziwienie przechodzi.
Czytaj więcej
Tusk ujawnia akcję służb. „Pierwsza taka sytuacja”
13.08.2026 15:49

Komentarzy: 0
Polskie służby 7 sierpnia zatrzymały obywatela Rosji, którego zadaniem było wykonanie egzekucji na obywatelu USA i Ukrainy, niewygodnym dla reżimu Putina - powiedział w czwartek premier Donald Tusk.
Czytaj więcej
