Szukaj
Konto

Minister zdrowia alarmuje: „Do ściany dochodzimy w tym roku, w przyszłym do niej dojdziemy”

05.11.2025 11:19
Jolanta Sobierańska-Grenda
Źródło: PAP/Radek Pietruszka
Komentarzy: 0
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda ostrzega, że system ochrony zdrowia znalazł się w dramatycznym położeniu. Mimo rekordowych dotacji dla NFZ i ogromnych wydatków pieniędzy wciąż brakuje.– Do ściany dochodzimy w tym roku, a w przyszłym na pewno już dojdziemy – przyznała w rozmowie z money.pl.
Co musisz wiedzieć
  • Brakuje 4 mld zł, mimo że NFZ dostał już rekordowe 31 mld zł dotacji.
  • Szpitale przekładają planowe zabiegi, by nie przekroczyć limitów.
  • Minister zapowiada przegląd wycen, ograniczenie kosztów i możliwe zamrożenie podwyżek.

 

System zdrowia na krawędzi finansowej

Minister Sobierańska-Grenda przyznała, że choć resort zdrowia początkowo wnioskował o 14 mld zł dodatkowych środków, sytuacja zmieniła się po interwencji Ministerstwa Finansów.

Dzisiaj najbardziej newralgiczne są jeszcze 4 mld zł. Minister finansów dołożył bowiem 3,4 mld zł, do tego dochodzi jeszcze ok. 1 mld z przekazanych obligacji

- wyjaśniła.

Zapewniła, że resort prowadzi rozmowy z Ministerstwem Finansów o dalszym zwiększeniu dotacji, ale zaznaczyła, że nawet rekordowe wsparcie nie rozwiązuje problemu. Jak dodała, "w przyszłym roku, pomimo zwiększenia o 26 mld zł finansowania zdrowia, nadal będzie nam brakowało 23 mld zł".

Przekładane operacje i wstrzymane przyjęcia

Minister przyznała, że część szpitali ogranicza zabiegi z powodu braku środków. Choć NFZ - jak podkreśliła - na bieżąco płaci za świadczenia zgodnie z umowami, niektóre placówki przesuwają planowe operacje.

W przypadku planowych zabiegów mogą występować przesunięcia ich terminów, co zdarzało się również w poprzednich latach

- powiedziała.

Resort utrzymuje, że każda decyzja o przesunięciu zabiegu zapada w szpitalu z zachowaniem bezpieczeństwa pacjentów i ciągłości leczenia. Jednak dane i sygnały z placówek wskazują, że sytuacja staje się coraz bardziej napięta.

Rosną koszty, rosną pensje, a pieniędzy brak

Minister Sobierańska-Grenda wskazała, że mimo spełniania ustawowych kryteriów dotyczących wzrostu nakładów na zdrowie pieniędzy wciąż brakuje.

Powodem mają być nielimitowane świadczenia, przejęcie przez NFZ nowych zadań - takich jak ratownictwo medyczne i programy lekowe - oraz rosnące koszty wynagrodzeń.

Podwyżki wyceny świadczeń i zaszyte podwyżki wynagrodzeń idą przez NFZ, więc to jest duże obciążenie, obecnie ponad jedna czwarta całego budżetu Funduszu

- podkreśliła.

Minister nie ukrywa, że rząd dochodzi do granic możliwości finansowych.

Do ściany dochodzimy w tym roku, a w przyszłym na pewno już dojdziemy. Podwojona jest dotacja do budżetu NFZ i to ciągle za mało. Kroczący wzrost kosztów jest nie do udźwignięcia. Skoro nie chcemy zwiększać składki zdrowotnej - bo deklaracje polityków są tu jednoznaczne - musimy liczyć na pieniądze z budżetu państwa

- powiedziała. Jednocześnie przypomniała, że politycy nie chcą zwiększać składki zdrowotnej, więc jedynym wyjściem pozostają kolejne dotacje z budżetu państwa.

"Musimy przeszacować procedury w NFZ"

Szefowa resortu zapowiedziała, że NFZ i ministerstwo prowadzą przegląd wszystkich koszyków i procedur.

Musimy przeszacować procedury w NFZ, bo niektóre są wycenione na bardzo wysokim poziomie

- przyznała. Jednocześnie zwróciła uwagę, że okres pandemii "utwierdził nas w przekonaniu, że zawsze znajdą się środki", ale teraz - w obliczu zagrożeń za wschodnią granicą - priorytety państwa są inne.

Według minister potrzebne są głębokie reformy, które ograniczą koszty, zwiększą efektywność i uporządkują system. Wspomniała o planach dotyczących zamrożenia podwyżek płac medyków, zmian w wycenach procedur oraz możliwych cięciach w niektórych świadczeniach wysokospecjalistycznych.

Reformy i trudne decyzje

Resort zdrowia rozważa także zmiany w systemie wynagrodzeń dla personelu medycznego. Jedną z opcji jest zamrożenie ustawy o wynagrodzeniach na dwa lata lub przesunięcie kolejnych podwyżek z lipca 2026 r. na styczeń 2027 r.

To ponad 4 mld zł więcej w przyszłorocznym budżecie

- tłumaczyła Sobierańska-Grenda.

Nie wyklucza również ustalenia górnych limitów wynagrodzeń lekarzy-kontraktowców.

Wybrzmiała kwota 200-230 zł na godzinę, co daje 40-48 tysięcy złotych miesięcznie limitu. Pada propozycja, żeby określić widełki albo górną granicę wynagrodzenia

- powiedziała.

Potrzeba głębokich reform

Minister zdrowia zapowiedziała, że rząd przygotowuje się do "trudnych, ale koniecznych decyzji". Prowadzone są rozmowy z otoczeniem prezydenta, by wypracować rozwiązania możliwe do zaakceptowania. - Potrzebujemy głębokich reform jak najszybciej - zaznaczyła.

Jej słowa nie pozostawiają złudzeń: system zdrowia stoi na krawędzi. Jeśli nie zostaną podjęte zdecydowane działania, pacjenci i lekarze już wkrótce mogą stanąć wobec najpoważniejszego kryzysu w historii polskiej ochrony zdrowia.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 05.11.2025 11:19
Źródło: money.pl