Edukacja spersonalizowana - edukacja przyszłości?
07.09.2017 11:15

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Kiedy wchodzimy do nowoczesnego budynku w krakowskiej szkole, która realizuje model edukacji spersonalizowanej, pierwszą rzeczą, która się rzuca w oczy, jest obecność samych mężczyzn i chłopców. Mamy, siostry i babcie można spotkać na szkolnym korytarzu wyłącznie na chwilę, gdy przyprowadzają uczniów lub ich odbierają.
Leszek Galarowicz
Szkoły męskie czy żeńskie budzą dziś mieszane uczucia. Część rodziców traktuje je z podziwem, jak szkoły elitarne, ale bywają reakcje zgoła odmienne: niezrozumienie, niedowierzanie, dystans. W dobie koedukacji szkoły mieszane bywają postrzegane jako coś anachronicznego, fanaberia, szalony pomysł grupy zapaleńców. Niemałą sieć takich placówek prowadzi w naszym kraju Stowarzyszenie Sternik. Szkoły te, oparte na modelu edukacji spersonalizowanej, działają m.in. w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu, Szczecinie czy Katowicach. Pierwsza tego typu placówka została uruchomiona jeszcze w 2004 r. Nie jest to pomysł polski. Edukacja spersonalizowana to model, który wywodzi się z Hiszpanii. Na świecie istnieje już ponad 500 takich szkół, które funkcjonują przeszło 50 lat.
Różnice między płciami
W dobie koedukacji, która jest dziś normą, można mieć wątpliwości dotyczące sensu powstawania szkół jednopłciowych. Co przemawia za modelem edukacji zróżnicowanej? W świecie, w którym coraz modniejsze staje się zacieranie różnic między płciami, nie brakuje głosów, które bronią tezy, że te różnice są istotne. Z obserwacji wynika, że chłopcy (w zdecydowanej większości) mają lepiej rozwinięte umiejętności przestrzenno-poznawcze, częściej podejmują działania ryzykowne, lubią zajęcia, w których jest dużo akcji, głośne i gwałtowne zabawy z elementami współzawodnictwa. Dziewczynki zaś (także nie wszystkie) mają bardziej wykształcone umiejętności słowno-językowe, są bardziej opiekuńcze. Zabawy chłopców można określić jako "siłowanie i kotłowanie", co w praktyce oznacza ciągłe bieganie, uciekanie, siłowanie się. Dziewczynki preferują spokojniejszy typ aktywności.

Szkoły męskie czy żeńskie budzą dziś mieszane uczucia. Część rodziców traktuje je z podziwem, jak szkoły elitarne, ale bywają reakcje zgoła odmienne: niezrozumienie, niedowierzanie, dystans. W dobie koedukacji szkoły mieszane bywają postrzegane jako coś anachronicznego, fanaberia, szalony pomysł grupy zapaleńców. Niemałą sieć takich placówek prowadzi w naszym kraju Stowarzyszenie Sternik. Szkoły te, oparte na modelu edukacji spersonalizowanej, działają m.in. w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu, Szczecinie czy Katowicach. Pierwsza tego typu placówka została uruchomiona jeszcze w 2004 r. Nie jest to pomysł polski. Edukacja spersonalizowana to model, który wywodzi się z Hiszpanii. Na świecie istnieje już ponad 500 takich szkół, które funkcjonują przeszło 50 lat.
Różnice między płciami
W dobie koedukacji, która jest dziś normą, można mieć wątpliwości dotyczące sensu powstawania szkół jednopłciowych. Co przemawia za modelem edukacji zróżnicowanej? W świecie, w którym coraz modniejsze staje się zacieranie różnic między płciami, nie brakuje głosów, które bronią tezy, że te różnice są istotne. Z obserwacji wynika, że chłopcy (w zdecydowanej większości) mają lepiej rozwinięte umiejętności przestrzenno-poznawcze, częściej podejmują działania ryzykowne, lubią zajęcia, w których jest dużo akcji, głośne i gwałtowne zabawy z elementami współzawodnictwa. Dziewczynki zaś (także nie wszystkie) mają bardziej wykształcone umiejętności słowno-językowe, są bardziej opiekuńcze. Zabawy chłopców można określić jako "siłowanie i kotłowanie", co w praktyce oznacza ciągłe bieganie, uciekanie, siłowanie się. Dziewczynki preferują spokojniejszy typ aktywności.


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.09.2017 11:15
Miliony satelitów nad Ziemią? Naukowcy ostrzegają przed katastrofą
04.04.2026 15:00
1,6 tys. turystów utknęło za granicą. Śledztwo umorzone
04.04.2026 14:38

Komentarzy: 0
Po ponad 10 latach od upadku biura podroży Alfa Star, gdy za granicą utknęło 1,6 tys. jego klientów, prokuratura w Radomiu umorzyła prowadzone w tej sprawie śledztwo. Śledczy, badając kilka wątków, nie dopatrzyli się popełnienia przestępstwa lub nie znaleźli wystarczających dowodów, żeby komuś postawić zarzuty.
Czytaj więcej
Brutalny atak na kontrolerkę biletów we Wrocławiu
04.04.2026 14:07
Niepokojące wieści o Magdzie Gessler. Restauratorka trafiła do szpitala
04.04.2026 13:53
Zełenski przybył do Turcji. Będzie rozmawiać z Erdoganem
04.04.2026 13:18



