Leszek Galarowicz dla "TS": Bojownicy o wolność słowa

Kiedyś kwartet aktorów podjął walkę na łamach tygodnika Tomasza Lisa. Dziś trio asów polskiego dziennikarstwa staje w szranki o wolne media.
Leszek Galarowicz
Jest swoistą ironią, że dziennikarskie elity pod hasłem walki o wolność słowa uprawiają medialne wróżbiarstwo - które bardziej nadaje się do podręcznika antydziennikarstwa - zamiast prowadzić rzetelną debatę nad stanem mediów pod rządami PiS. Rozmowa prowadzona z redaktorami Morozowskim, Żakowskim i redaktor Wielowieyską jest zlepkiem przypuszczeń, spekulacji, przepowiedni dotyczących przyszłości. Składa się z formuł takich jak: "będzie pewnie ustawa", "może wróci", "PiS zniszczy", "wierzę" itd. Ani widu, ani słychu o obecnych działaniach władzy, które odbierają bądź ograniczają wolność mediów. Trudno za takie uznać przejęcie telewizji publicznej, bo to stała praktyka w wolnej Polsce.
Najbardziej dziwią się dziennikarze mainstreamu, choć bliźniaczą sytuację obserwowali pod rządami poprzedniej ekipy. Artykuł "Newsweeka" opatrzony tytułem "Idą po nas" ma charakter groteskowy, bo nawet sami bohaterowie materiału - dziennikarze - muszą zdawać sobie sprawę, że prawdopodobieństwo, że ktoś po nich idzie, jest równe lądowaniu UFO w naszym kraju. Spektakl dziennikarskiego tercetu ma walor poznawczy, ale obrazuje wyłącznie stan umysłu części medialnego establishmentu. Dowiadujemy się z niego, że dziennikarski salon się boi. Najbardziej o własną przyszłość.

Jest swoistą ironią, że dziennikarskie elity pod hasłem walki o wolność słowa uprawiają medialne wróżbiarstwo - które bardziej nadaje się do podręcznika antydziennikarstwa - zamiast prowadzić rzetelną debatę nad stanem mediów pod rządami PiS. Rozmowa prowadzona z redaktorami Morozowskim, Żakowskim i redaktor Wielowieyską jest zlepkiem przypuszczeń, spekulacji, przepowiedni dotyczących przyszłości. Składa się z formuł takich jak: "będzie pewnie ustawa", "może wróci", "PiS zniszczy", "wierzę" itd. Ani widu, ani słychu o obecnych działaniach władzy, które odbierają bądź ograniczają wolność mediów. Trudno za takie uznać przejęcie telewizji publicznej, bo to stała praktyka w wolnej Polsce.
Najbardziej dziwią się dziennikarze mainstreamu, choć bliźniaczą sytuację obserwowali pod rządami poprzedniej ekipy. Artykuł "Newsweeka" opatrzony tytułem "Idą po nas" ma charakter groteskowy, bo nawet sami bohaterowie materiału - dziennikarze - muszą zdawać sobie sprawę, że prawdopodobieństwo, że ktoś po nich idzie, jest równe lądowaniu UFO w naszym kraju. Spektakl dziennikarskiego tercetu ma walor poznawczy, ale obrazuje wyłącznie stan umysłu części medialnego establishmentu. Dowiadujemy się z niego, że dziennikarski salon się boi. Najbardziej o własną przyszłość.


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 26.10.2017 12:00
Komentarze
Nitras "obrońca wolnych mediów" zwyzywał dziennikarza od "gówniarzy"
26.05.2017 13:51

Komentarzy: 0
Sławomir Nitras, który jeszcze w grudniu okupował Sejm, żeby bronić wolności słowa i prasy, chyba już o tym zapomniał, bo wczoraj dziennikarza, który próbował zdobyć od niego komentarz, zwyzywał od gówniarzy. - Zachowuje się pan jak ostatni gówniarz. Nie powinien mieć pan przepustki sejmowej - powiedział do reportera TVP. Ech te zmiany frontu w PO...
Czytaj więcej
Absurdalna decyzja ws. Polski. Zostaliśmy oskarżeni o ograniczanie dyskusji o historii
10.05.2017 19:00
Ewa Zarzycka: Wolność słowa to wolność słowa. Po prostu
18.12.2016 16:48

Komentarzy: 0
I stało się tak, za przyczyną fatalnych pomysłów na usprawnianie pracy dziennikarzy w sejmie, że kolejny raz przyszło wybierać między salonem a antysalonem. Tym razem mam na myśli salony i antysalony dziennikarzy, na które, w uproszczeniu, podzieliły się media w Polsce.
Czytaj więcej
Ukraiński zwrot akcji
03.06.2026 22:50

Komentarzy: 0
Zdarza się w polityce, że decyzje podejmowane z myślą o wewnętrznych korzyściach zaczynają działać w zupełnie odwrotnym kierunku, niż zakładano. Taki efekt przyniosły ostatnie działania prezydenta Ukrainy, który – szukając punktów oparcia w trudnej sytuacji politycznej swojego kraju – zdecydował się na gest, który w Polsce został odebrany jako głęboko nieakceptowalny. W rezultacie zamiast napięć wewnętrznych w Polsce pojawił się rzadki moment zgody i wspólnej reakcji opinii publicznej.
Czytaj więcej
Nowi członkowie KRS działają bez podstawy prawnej? Ekspert wskazuje poważny problem
03.06.2026 12:39

Komentarzy: 0
Czy część nowo wybranych członków Krajowej Rady Sądownictwa działa bez podstawy prawnej? Taką tezę stawia sędzia Kamila Borszowska-Moszowska, komentując wezwanie skierowane do sędziów Piotra Schaba, Przemysława Radzika i Michała Lasoty. Zdaniem eksperta problem nie dotyczy wyłącznie środowiska sędziowskiego, lecz fundamentalnej zasady państwa prawa: organy publiczne mogą działać wyłącznie na podstawie wyraźnie przyznanych im kompetencji. Spór wokół KRS stawia więc pytanie o granice legalizmu i sposób funkcjonowania instytucji państwowych.
Czytaj więcej
