Karol Nawrocki: Co jest alternatywą, jeśli ja nie zostanę prezydentem, a zostanie nim zielony Rafał?

- Obniżenie wieku emerytalnego, wolne niedziele w handlu - to były filary współpracy programowej prezydenta Andrzeja Dudy z Solidarnością. Czy można liczyć na to, że prezydent Karol Nawrocki będzie bronił tych zdobyczy, kiedy będą one atakowane w przyszłości?
- Tak, to jest istota współpracy z Solidarnością, mojej współpracy jako kandydata na urząd Prezydenta RP i poparcia mojej kandydatury przez Solidarność. Będę prezydentem, który będzie bronił zdobyczy socjalnych rządu Zjednoczonej Prawicy. Część tych reform socjalnych wynikała właśnie z inicjatywy Solidarności lub z inspiracji Solidarności.
Dla mnie więc podwyższenie wieku emerytalnego dla kobiet i dla mężczyzn oczywiście nie wchodzi w grę. Jako prezydent będę tego pilnował. Będę się bił o trzynaste i czternaste emerytury. Cały ten zakres społecznej odpowiedzialności państwa musi zostać utrzymany w państwie polskim.
"Będę bronił wolności słowa"
- Tematem ostatnich dni jest kwestia obniżenia składki zdrowotnej. Solidarność apeluje do prezydenta Dudy, żeby to rozwiązanie zawetował. Czy gdyby Karol Nawrocki był prezydentem, to moglibyśmy na takie weto liczyć?
- Tak, oczywiście ja bym w tej konstrukcji, w tym kształcie taką ustawę zawetował. Ona po pierwsze nie jest spełnieniem obietnic rządu Donalda Tuska. Zupełnie inaczej wygląda to prawo niż ta obietnica.
Jak wiemy, jest to rząd, który regularnie nie realizuje swoich obietnic. To rozwiązanie zostawia też całą grupę przedsiębiorców na marginesie tych rozwiązań. Ale przede wszystkim to, co jest najważniejsze, to kryzys w polskiej służbie zdrowia jest już tak widoczny, że wyciąganie kolejnych blisko sześciu miliardów złotych z polskiego systemu zdrowia bez szukania alternatywy jest zagrożeniem dla polskiej służby zdrowia, dla komfortu pacjentów.
Dla mnie najważniejszy jest los pacjentów. Niestety, to jest kolejny dowód na to, że dzisiejszy rząd, a potrzebuje do tego tylko Rafała Trzaskowskiego w Pałacu Prezydenckim, będzie dążył do prywatyzacji polskiej służby zdrowia. Dlatego takiej ustawy w tym kształcie bym nie podpisał.
Choć uznaję, że jeśli chodzi o składkę zdrowotną trzeba zająć się innymi rozwiązaniami, które przywrócą stan sprzed tych reform. To nie jest rzecz, która będzie załatwiona. Tamta sprawa została skomplikowana, a decyzje rządu Donalda Tuska nie rozwiązują tych problemów.
- Prezydent Andrzej Duda, ale inne osoby na Zjeździe Solidarności również, bardzo mocno akcentowali kwestię obrony wolności słowa. Widziałem, jak ludzie reagują na Republikę. Wszyscy pytają, czy będzie się dalej nadawać. My jesteśmy w takiej sytuacji, że stajemy się trochę ofiarą tej kampanii, bo procesy destabilizacji rynku medialnego, zenzurowania go przyspieszyły. Ta debata Republiki, na którą nie stawił się jeden z kandydatów, spowodowała, że jakieś złe zamiary wyszły ze wszystkich kątów. Jak bronić dzisiaj wolności słowa i co zrobić, jeżeli Karol Nawrocki wygra? Będzie dalej miał przeciwko sobie większość rządową, większość sejmową, która wolność słowa uważa za podstawowe zagrożenie dla swojego obiektu politycznego.
- Przede wszystkim chciałem podziękować Telewizji Republika, że jesteście i że walczycie. To jest bardzo ważne, bo jesteście rzeczywiście domem wolnego słowa. I gdyby nie Telewizja Republika, "Tygodnik Solidarność", Telewizja wPolsce24 - wolne telewizje i wolna prasa, to dzisiaj widzimy przy tych dyktatorskich zapędach rządu Donalda Tuska, moglibyśmy być kształtowani czy modelowani przez propagandę telewizji rządowej albo innych telewizji komercyjnych. Wolność słowa jest bardzo ważna, choćby dlatego, aby kandydaci na urząd Prezydenta mogli ze sobą rozmawiać, debatować, aby mogli prezentować swoje poglądy.
Oczywiście jako prezydent będę bronił wolności słowa, będę bronił wolnych telewizji. Sam poszedłem przecież na debatę do telewizji rządowej, do telewizji komercyjnych.
- Był Pan zaskoczony, że Rafał Trzaskowski nie przyszedł do Republiki?
- Nie, nie byłem zaskoczony, bo jest to polityk, który jest wytworem laboratorium politycznego. Ale w jego interesie było zatrzymać katastrofę sondażową. Gdyby przyszedł, straty byłyby mniejsze.
- Też tak myślę, tylko wiem, że jest to polityk, dla którego stworzona jest pewna strefa komfortu. To widać także na spotkaniach podczas reakcji Rafała Trzaskowskiego na to, jak spotyka się nawet ze swoimi wyborcami.
- Mamy do czynienia z politykiem oderwanym od społecznej rzeczywistości. Gotowy jest tylko do tego, aby uczestniczyć w cieplarnianych warunkach. Jak ma sztab w formie telewizji publicznej, w formie TVN-u, innych mediów, to jest gotowy.
To jest pytanie, które największość Polaków już zadaje pokątnie, ale widzimy, że coś złego się dzieje z Rafałem Trzaskowskim. Ja wiem, że jest niezręcznie mówić, ale pytanie o zdrowie kandydatów jest zasadne. Ja bym chciał wiedzieć, czy prezydent świadomie podejmuje kluczowe dla bezpieczeństwa decyzje.
- Czy nie jest tak, że trzeba powiedzieć, w jakim stanie zdrowia i różnych problemów z tym zdrowiem są kandydaci?
- Ja Panu Redaktorowi powiem tak, ja z całą pewnością jestem zdrowy, przeszedłem kompleksowe badania całkiem niedawno. Jestem gotowy do wykonywania funkcji prezydenta i do ciężkich treningów też jednocześnie fizycznych. A Rafałowi Trzaskowskiemu w obliczu tego, co się zdarzyło ostatnio, życzę zdrowia.
Ale chciałbym też, żeby mój główny kontrkandydat był gotowy do tego, aby rozmawiać w różnych telewizjach o tym, jak ma wyglądać przyszłość Polski. Myślę, że tak powinna wyglądać demokracja, że spieramy się i dyskutujemy nawet na nieprzychylnym czasem polu.
Czy Pan pamięta, że Rafał Trzaskowski podczas poprzedniej kampanii już groził, że wybory są po to, żeby nie zadawać pewnych pytań?
- I to się dzieje. Nasi dziennikarze nie są wpuszczani na konferencje prasowe Donalda Tuska, odłączono sygnały mediów publicznych, a teraz kombinują, jak odłączyć Republikę. Rafał Trzaskowski jest z tego samego sposobu myślenia o polityce, czyli trzeba ograniczać wolność słowa maksymalnie, żeby nie było niewygodnych pytań cytujących.
- Ogień kampanii wyborczej wymaga od nas wszystkich tego, aby spotykać się z ludźmi z różnych telewizji, także telewizji i tygodników regionalnych. Polacy mają prawo poznać swojego przyszłego prezydenta, więc ja oczywiście nie pochwalam tego, jak zachowuje się mój kontrkandydat. Sam jestem gotowy do tego, udowodniłem to w Końskich, żeby debatować nawet na nieprzychylnym terenie. Cieszę się, że tam poszedłem, bo widzowie telewizji rządowej też mieli okazję mnie poznać, chociaż w ograniczonym zakresie tych minutowych wypowiedzi, chociaż takiego, jakim jestem, a nie jako propagandowe zjawisko w tej telewizji.
Precz z Zielonym Ładem
- Jeśli możemy jeszcze na chwilę zostawić kampanię wyborczą i wrócić do tematów dla Solidarności ważnych, Zielony Ład, polityki klimatyczne Unii Europejskiej, to jest taki temat, którym Solidarność zajmowała się. Jest tak, że Solidarność była tym środowiskiem, które od bardzo dawna mówiło, jak bardzo niebezpieczne są unijne polityki klimatyczne dla polskiej wytwórczości, a co za tym idzie dla polskich pracowników. Wtedy to było bardzo niemodne. Wszyscy byli wtedy eko. Teraz sytuacja się trochę zmienia. Teraz nawet ci, którzy byli kreatorami unijnych polityk klimatycznych mówią, że tutaj trzeba coś z tym problemem zrobić. Jednocześnie kolejne transze polityk klimatycznych wchodzą w życie i wpływają na polską gospodarkę, wpływają na sytuację polskiego pracownika. Czy prezydent w Polsce, w polskim systemie politycznym jest w stanie coś zrobić w tym temacie i co może tutaj zrobić i co zrobi Karol Nawrocki, jeśli wygra, jeśli zostanie prezydentem?
- Prezydent przede wszystkim ze swoją wolą zatrzymania jako szaleństwa i jako terroru może podjąć decyzję i wysłać do Senatu wniosek zgodnie z artykułem 125 Konstytucji o narodowe referendum w sprawie Zielonego Ładu. Prezydent może w Europie, w Unii Europejskiej znaleźć państwa, a są takie państwa, które są równie krytyczne do Zielonego Ładu i zorganizować specjalny szczyt przeciwko ekoszaleństwu.
Tak, prezydent ma takie narzędzia, które mogą doprowadzić do tego, że złe skutki Zielonego Ładu dla polskiego rolnictwa, dla polskiego leśnictwa, dla cen energii elektrycznej oczywiście w jakiejś perspektywie czasowej zostaną powstrzymane. Ja zawsze na to pytanie odpowiadam na zasadzie alternatywy, no bo co jest alternatywą, jeśli ja nie zostanę prezydentem państwa polskiego, a zostanie prezydentem Polski zielony Rafał, bo tak mówi się o Rafale Trzaskowskim, tak nawet jeden z tygodników napisał na swojej okładce, że to jest zielony Rafał.
Solidarność zbiera podpisy pod inicjatywą w sprawie referendum. Tutaj ta akcja wciąż trwa, więc zachęcamy do przyłączenia się do tej inicjatywy. Ja również zachęcam, oczywiście. Natomiast jeśli ta inicjatywa nie skończy się referendum, a ja zostanę prezydentem, to skorzystam ze swoich prerogatyw i takie referendum do Senatu zgłoszę. Solidarność rzeczywiście już dawno sygnalizowała o zagrożeniach płynących z polityki klimatycznej. Szacunek dla Solidarności za to, że już przewidywała to, co się wydarzy.
Dzisiaj jesteśmy w momencie, w którym widzimy, jak polityka klimatyczna niszczy polską gospodarkę społeczną. Trzeba tu zachować zdrowy rozsądek. Ja jestem zwolennikiem oczywiście ochrony środowiska, ale nie ekoszaleństwa wbrew interesowi państwa polskiego.
- Właśnie, bo ta fala zwolnień grupowych, która przetacza się od jakiegoś czasu przez Polskę, ona mam wrażenie jest ignorowana przez obecny rząd, przez Donalda Tuska. Oni możliwie nie podają tych informacji. To prawie nie istnieje w statystykach. Ten problem jest ewidentnie zamiatany pod dywan. Co może zrobić prezydent i co zrobi Karol Nawrocki, jeśli prezydentem będzie?
- Nie dziwię się, że tak zachowuje się rząd Donalda Tuska, bo jest to rząd z nieczulicy społecznej i wyborcy nie mogą być zaskoczeni. Przecież to jest to samo środowisko, które doprowadziło do kształtu transformacji ustrojowej w latach 90-tych, do takiej brutalnej prywatyzacji. To jest środowisko polityczne, które w latach 2007-2015 sprywatyzowało około 600 polskich spółek państwowych, polskich zakładów pracy. Takie środowisko zostało wybrane do polskiego rządu, dla nich nawet sytuacja w polskiej służbie zdrowia wynika z excela, z wyliczeń, ze statystyk. Rząd z nieczulicy społecznej realizuje swoje założenia.
Gdy zostanę prezydentem państwa polskiego, będę oczywiście miał z jednej strony tą możliwość korzystania z veta przy kolejnych rozstrzygnięciach legislacyjnych, przy kolejnych ustawach. Będę miał inicjatywę ustawodawczą. Ale coś, co warto podkreślić, gdy uda wygrać się wybory prezydenckie, to jestem przekonany, że zmieni się też dynamika polityczna w Polsce.
Być może koalicja rządowa będzie inaczej skonstruowana. Trzeba założyć, że w tym sejmie i w tym parlamencie, a ja mam takie doświadczenie, gdy zostawałem prezesem Instytutu Pamięci Narodowej nie mającym szans na przejście przez polski Senat, znaleźli się ludzie przyzwoici i w Platformie Obywatelskiej, i Antoni Mężydło, działacz opozycji antykomunistycznej, i w PSL-u, i w Konfederacji w Polskim Sejmie, którzy powiedzieli: tak, to jest dobry kandydat na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.
Od tej pory czasami taka koalicja gdzieś się przebija. Ja oczywiście nie jestem komentatorem politycznym, ale odpowiadając na pytanie Pana Redaktora, mając wyobraźnię polityczną, społeczną, historyczną, wiem, że dynamika procesów politycznych, gdy zostanę prezydentem, z całą pewnością się zmieni i myślę, że łatwiej będzie poszukiwać posłów, którzy będą popierali jednak odrzucenie Zielonego Ładu z jednej strony, którym będzie zależało, żeby Polacy mniej płacili za rachunki energii elektrycznej.
"Nie nasycam się sondażami"
- Nie sposób nie spytać o sondaże. Nie wiem, czy Pan pamięta, że jak były pierwsze wyniki ekonomiczne takie niekorzystne dla tej władzy, to zmienił się prezes GUS, a teraz CBOS podaje, że Polacy generalnie nie lubią tego rządu, są niezadowoleni z niego. Pana sondaże są obecnie bardzo łaskawe. Potrzebuje Pan więcej?
- Panie Redaktorze, ja nie będę wchodził teraz w analizy sondażowe. Tutaj jest Pan redaktor w głębokim błędzie, bo jeśli przyglądamy się poparciu członków Prawa i Sprawiedliwości dla mojej kandydatury, to one przewyższają według badań nawet poparcie przez Prawo i Sprawiedliwość prezydenta Andrzeja Dudy w roku 2015, bo to jest poziom 90%, ale to nie jest zadanie dla mnie, żeby komentować sondaże i statystyki, tylko często dziennikarze, niezależnie od stacji, pozostają w jakimś takim błędzie sondażowym.
Jedna prawda na sam koniec, sondaże są od tego, aby kreować rzeczywistość, a nie aby ją oddawać.
- Ale one teraz kreują Pana, tak?
- Jestem na to obojętny. Ja ich nie krytykuję, tylko mam do nich ambiwalentny stosunek. Każdego dnia wykonuję swoją pracę jako kandydat na urząd Prezydenta. Ani nie wpadałem w taką nerwowość, którą można było śledzić w niektórych mediach w lutym, gdzie te fejkowe, można tak powiedzieć, sondaże mówiły o jakichś zmianach, mijankach. Ani nie nasycam się tym, że dzisiaj jest lepiej.
To jest to, o czym tutaj jednak warto powiedzieć, bo część ludzi, i to jest zjawisko bardzo niebezpieczne społecznie, boi się ujawnienia swoich poglądów. A to jest prawda. My też przeprowadzamy swoje sondaże i jest pewna grupa ludzi, która albo odmawia ze względu na lęk, ale ona zawsze była, tylko teraz się zwiększyła albo po prostu nie ujawnia pewnych poglądów, bo boi się, że ktoś się dowie, że on na przykład popiera Karola Nowockiego, a wszyscy widzieli, jak policja potrafi wjechać o 6 rano, skłócić, wywieźć, jak już księdza ostatnio aresztowali. To prawda, część ludzi na spotkaniach ze mną wyraża mi poparcie, mówi, żebym zwyciężył. Często to są funkcjonariusze różnych polskich służb, nie robiąc sobie zdjęcia, mówiąc jesteśmy z panem.
Zawsze jest takie zjawisko, natomiast jeśli chodzi o rozmowy o sondażach, to musicie mnie panowie redaktorzy zwolnić z niej, bo to nie moja praca.
- Czy jest jakieś przesłanie, które szykuje pan do nie swoich wyborców przed decydującym starciem, do tych nawet, których już absencja w drugiej turze mogłaby być właśnie tym kluczem do sukcesu? No bo wiadomo, swój obóz jest zenergetyzowany i tutaj mniej więcej wiadomo, czego się spodziewać, ale czy jest jakieś przesłanie, którym chce pan przekonać do tego, żeby przynajmniej z sympatią spojrzeli na Karola Nawrockiego wyborcy, już nawet nie koalicji obywatelskiej, ale trzeciej drogi czy lewicy?
- Ja formułuję tego typu postulaty, one nie wynikają z pragmatyki kampanijnej, ale ze świadomości, czy z mojego programu i ze świadomości tego, że gdy będę prezydentem, to będę prezydentem wszystkich Polaków, także tych, którzy czy w pierwszej turze nie będą chcieli na mnie zagłosować, czy nawet w drugiej turze nie oddadzą na mnie swojego głosu, więc w planie 21, w moim programie i w moich kolejnych spotkaniach z wyborcami są różne postulaty, które przechodzą przez linię politycznego podziału i myślę, że będzie ich jeszcze co najmniej kilka.
- Ogromne złoża gazu na Bałtyku. Niemcy pozwą Polskę?
- Kompromitujące zachowanie Hołowni na pogrzebie papieża Franciszka. Zdjęcia obiegły sieć
- Hołownia odpowiada na krytyczne komentarze: "Trzeba wstydu nie mieć"
- RKW: Uchwała PKW otwiera szeroko drzwi fałszerstwom wyborczym
- Marcin Romanowski: Gdyby liberałowie wygrali wybory na Węgrzech, uderzyliby jeszcze brutalniej niż w Polsce
Tagi
Wielka konferencja konserwatystów w USA. Wśród gości prezydent Karol Nawrocki

Prawo łaski dla Adama Borowskiego? Prezydent podjął pierwszy krok
Adam Borowski trafi do więzienia. Jest reakcja prezydenta Karola Nawrockiego


