Szukaj
Konto

Już dziś pikieta przed PG Silesia. Szef zakładowej "S": Jest silna nagonka na Solidarność

10.02.2026 09:00
Grzegorz Babij
Źródło: fot. screen/tysol.pl
Komentarzy: 0
- Jest silna nagonka na Solidarność i próby wymuszania, by pracownicy wypisywali się ze związku, jeśli chcą dalej pracować - mówi nam Grzegorz Babij, przewodniczący NSZZ "Solidarność" w PG Silesia.
Co musisz wiedzieć
  • Pod koniec grudnia 2025 roku zakończył się ośmiodniowy protest górników z PG Silesia. Pracownicy kopalni strajkowali pod ziemią w okresie Bożego Narodzenia w obronie swoich miejsc pracy.
  • Stronie społecznej udało się wtedy doprowadzić do podpisania porozumienia, którego stroną było Ministerstwo Energii oraz właściciel kopalni, spółka Bumech.
  • W styczniu 2026 roku Solidarność postanowiła ogłosić Pogotowie Strajkowe w przedsiębiorstwie. Była to reakcja związkowców na wypowiedzenia, jakie otrzymała część pracowników PG Silesia.
  • Zdaniem Solidarności doszło do złamania grudniowego porozumienia, dlatego związkowcy organizują dziś pikietę przed swoim zakładem.

 

"Trudno mówić o dialogu"

Po ubiegłotygodniowych rozmowach w Katowicach, przewodniczący NSZZ "S" w PG Silesia Grzegorz Babij relacjonował w rozmowie z tysol.pl:

Te rozmowy niewiele dały. Były też swego rodzaju "badaniem" z obu stron - zarówno ze strony Solidarności, jak i ministerstwa - co druga strona właściwie powie i jak się zachowa. Chcę przypomnieć, że w obecnej sytuacji to tak naprawdę strona pracodawcy nie realizuje porozumienia. Nie dotrzymują postanowień, które sami podpisali. Tłumaczenia w stylu "byłem zmęczony i nie wiedziałem, co podpisuję" są całkowicie nie na miejscu. To brak szacunku wobec górników.

Przewodniczący mówił także o tym, że Solidarność nadal jest otwarta na dialog, choć jest on w obecnej sytuacji bardzo trudny:

Ja jestem człowiekiem dialogu i zawsze byłem na dialog otwarty. Ale jeśli rozmów nie ma albo jeśli w ich trakcie dochodzi do obrażania strony społecznej, a szczególnie ludzi Solidarności, to trudno mówić o dialogu. Mimo wszystko deklaruję otwartość, choć to, co usłyszałem od niektórych przedstawicieli innych związków, delikatnie mówiąc, nie zachęca. Jednak dla dobra kopalni i pracowników podejmę ten wysiłek.

"Powrót do czasów komuny"

Grzegorz Babij opisywał także, co dzieje się w samym zakładzie pracy:

Dla mnie to jest powrót do czasów komuny. Wyłączanie telefonów, izolowanie - dokładnie tak to wygląda. Jako Solidarność jesteśmy izolowani. Do pracowników przychodzą SMS-y z nieznanych numerów. Nie wiemy, kto je wysyła, dlatego wystąpiliśmy do pracodawcy z pismem, pytając, czy to on jest ich autorem. Te wiadomości realnie wpływają na świadomość ludzi - straszą konsekwencjami, ciągle sieją lęk. Po konsultacjach z prawnikami najprawdopodobniej skierujemy sprawę do prokuratury.

Dodał także, że atmosfera wokół związków zawodowych jest trudna.

Jest silna nagonka na Solidarność i próby wymuszania, by pracownicy wypisywali się ze związku, jeśli chcą dalej pracować.

Na pytanie, jak reagują pracownicy, opowiedział:

Zapisują się do nas.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 10.02.2026 09:00
Źródło: tysol.pl