Szukaj
Konto

Artykuł 52 nie może stać się narzędziem nacisku na związkowca

Artykuł 52 nie może stać się narzędziem nacisku na związkowca
Źródło: Pixabay | Autor: MasterTux | Licencja: Pixabay | Zdjęcie symboliczne - paragraf
Solidarność domaga się wyjaśnień w sprawie Marcina Lesiaka, zastępcy Organizacji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w ENERIS Surowce Tomaszów Mazowiecki. Wobec związkowca zastosowano procedurę prowadzącą do rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika w trybie art. 52 Kodeksu Pracy. "Są sytuacje, w których związek zawodowy nie może milczeć" - podkreślają działacze "S", stwierdzając, że art. 52 nie może stać się narzędziem nacisku na związkowca.
Co musisz wiedzieć:
  • Solidarność domaga się wyjaśnień w sprawie Marcina Lesiaka, zastępcy Organizacji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w ENERIS Surowce Tomaszów Mazowiecki
  • Wobec związkowca zastosowano procedurę prowadzącą do rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika w trybie art. 52 Kodeksu pracy.
  • "Są sytuacje, w których związek zawodowy nie może milczeć" - podkreślają działacze "S", stwierdzając, że art. 52 nie może stać się narzędziem nacisku na związkowca.

Sprawa Marcina Lesiaka

Są sytuacje, w których związek zawodowy nie może milczeć. Sprawa Marcina Lesiaka jest właśnie taką sytuacją

-zaznaczają działacze zakładowej "Solidarności". 

Marcin Lesiak pełnił funkcję Zastępcy Przewodniczącego Organizacji Zakładowej NSZZ „Solidarność”
w ENERIS Surowce Tomaszów Mazowiecki. Zastosowano wobec niego procedurę prowadzącą do rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika w trybie art. 52 Kodeksu pracy.
Pracodawca przedstawił zarzuty dotyczące m.in. rzekomego działania na szkodę pracodawcy,
uzyskiwania nienależnych korzyści, fałszowania dokumentacji oraz wywierania presji na innych
pracowników.

To są zarzuty bardzo poważne. I właśnie dlatego wymagają bardzo poważnych dowodów

-wskazują związkowcy.

Gdzie są dowody?

Organizacja Zakładowa NSZZ „Solidarność” zwróciła uwagę, że w przekazanym jej zawiadomieniu nie
przedstawiono materiału pozwalającego na zweryfikowanie wszystkich tych twierdzeń. Związek zażądał m.in. wskazania konkretnych dokumentów, osób, dat, miejsc, kwot oraz dowodów osobistego udziału Marcina Lesiaka w zarzucanych działaniach.

To jest elementarna zasada. Im cięższy zarzut, tym mocniejszy powinien być dowód

-podkreślają członkowie "S".

Związkowcy wskazują także na niezwykle istotny w ich opinii problem dotyczący terminu z art. 52 § 2 Kodeksu pracy.

Pracodawca powołuje się na notatkę z 6 lipca 2026 r. Następnie pojawia się kolejna notatka z 31 lipca. Dopiero 24 sierpnia Organizacja Zakładowa została zawiadomiona o zamiarze rozwiązania umowy w trybie art. 52

-zauważają.

I dodają, że „Solidarność” nie twierdzi, iż sama data sporządzenia notatki automatycznie rozstrzyga o
rozpoczęciu biegu terminu, ale że w tej sytuacji konieczne jest udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:

- Kiedy pracodawca faktycznie uzyskał wiedzę wystarczającą do zastosowania art. 52?
- Jakie nowe informacje pojawiły się pomiędzy 6 a 31 lipca?
- Czy rzeczywiście prowadzono niezbędne i sprawne czynności wyjaśniające?
- Czy późniejsze działania były potrzebne do ustalenia faktów, czy też stanowiły jedynie przedłużenie
procesu decyzyjnego?

To są pytania, które wymagają odpowiedzi opartej na dokumentach

-zaznaczają związkowcy. 

Jak dodają, w sprawie pojawia się również kwota 25 000 zł.

Pracodawca potwierdził, że Marcinowi Lesiakowi przedstawiono propozycję wypłaty tej kwoty w związku z możliwością rozwiązania umowy za porozumieniem stron

-wskazują.

Związkowcy podkreślają, iż nie chcą przesądzać, jakie były intencje tej propozycji, jednak pytają o jej kontekst oraz o to, czy została ona przedstawiona jako alternatywa dla art. 52. Uważają także za zasadne podanie daty pojawienia się tej propozycji oraz jej dokładne warunki. Chcą także dowiedzieć się, czy w momencie złożenia tej oferty pracodawca uważał, że posiada już kompletny materiał uzasadniający zwolnienie dyscyplinarne.

Szczególna ochrona działacza związkowego

Związkowcy przypominają, że prawo przewiduje szczególną ochronę osób wskazanych przez zarząd zakładowej organizacji związkowej.

Aktualny tekst ustawy o związkach zawodowych stanowi, że pracodawca co do zasady nie może bez zgody zarządu zakładowej organizacji związkowej wypowiedzieć ani rozwiązać stosunku prawnego z osobą objętą ochroną określoną w art. 32 ustawy

-zaznaczają.

Jednocześnie „Solidarność” zachowuje w tej sprawie pełną ostrożność.

Nie twierdzimy, że sam fakt pełnienia funkcji Zastępcy Przewodniczącego automatycznie przesądza o objęciu ochroną. Właśnie dlatego wystąpiliśmy o sprawdzenie dokumentów i statusu ochronnego Marcina Lesiaka. To jest różnica między propagandą a odpowiedzialnym działaniem związkowym. Nie wydajemy wyroku. Sprawdzamy fakty

-puentują związkowcy.

PIP został zawiadomiony

Zarząd Regionu Piotrkowskiego NSZZ „Solidarność” 1 września 2026 r. skierował do Państwowej
Inspekcji Pracy wniosek o przeprowadzenie kontroli. Zakres wniosku obejmuje m.in. terminowość zastosowania art. 52, przebieg czynności wyjaśniających, konsultację związkową, status ochronny Marcina Lesiaka, dokumentację programu poleceń oraz podstawy dowodowe zarzutów.

To oznacza jedno: sprawa nie kończy się na piśmie pracodawcy. Będzie podlegała dalszej analizie. Nie chodzi tylko o Marcina Lesiaka. Każdy pracownik powinien wiedzieć, że kiedy zapisze się do związku zawodowego, nie traci prawa do normalnego traktowania

-zaznaczają członkowie "S".

Człowiek pracy nie może być sam

Wskazują, że każdy działacz związkowy powinien wiedzieć, że może reprezentować kolegów bez obawy, że konflikt z pracodawcą automatycznie oznacza utratę pracy. Dodają, że także każdy pracodawca powinien wiedzieć, że NSZZ „Solidarność” nie będzie biernym obserwatorem, kiedy wobec członka władz organizacji zakładowej pojawiają się zarzuty, których podstawy wymagają wyjaśnienia.

Mówimy jasno: nie bronimy nieprawidłowości. Bronimy prawa do rzetelnego postępowania. Nie domagamy się bezkarności. Domagamy się dowodów. Nie chcemy konfliktu dla samego konfliktu. Chcemy, aby prawda została ustalona na podstawie faktów, dokumentów i prawa. Bo „Solidarność” nie powstała po to, żeby milczeć wtedy, kiedy komuś dzieje się krzywda. Powstała po to, żeby człowiek pracy nigdy nie był sam

-konkludują działacze NSZZ „Solidarność” Regionu Piotrkowskiego

Komentarzy: 0
Data publikacji: 09.09.2026 13:30
Źródło: NSZZ „Solidarność” Regionu Piotrkowskiego