Abp Galbas w Czernej: Nie musimy do Boga doskakiwać

Abp Adrian Galbas podzielił się z zebranymi w sanktuarium swoim doświadczeniem pierwszej pielgrzymki do Czernej. - Byłem tu nieraz, ale najbardziej zapamiętałem pierwszy pobyt. Była to młodzieńcza wyprawa w pojedynkę, w upale, jak dzisiaj, w sobotę, jak dzisiaj. Przyjechałem tu z ciekawości i to miejsce od razu wpadło mi do serca. I zostało. Opuściłem wtedy sanktuarium po kilku godzinach, ale ono nie opuściło mnie. Myślę, że wielu z was mnie rozumie - wspominał.
Metropolita katowicki wyraził jednocześnie wdzięczność za szkaplerz, którego noszenie "przypomina o obecności Maryi, o Jej modlitwach, o tym, że nie tylko się mną opiekuje, ale mnie strzeże, pomaga mi i mnie prowadzi".
Przyjaźń
Kaznodzieja zaprosił obecnych do wspólnej refleksji nad przyjaźnią. Jak zauważył, najpierw bowiem musi być przyjaźń z Chrystusem, żeby była modlitwa, która jest wypływem tej przyjaźni. ‒ Przyjaźń, to jest doświadczenie bycia przy-jaźni, drugiej osoby. Doświadczenie czystej, szczerej i bezinteresownej bliskości, które jest najlepszym lekarstwem na samotność. (…) Samotność we wspólnocie jest bardziej okrutna niż samotność w pojedynkę. Samotność małżonków, samotność dzieci w rodzinach, samotność księży na plebaniach. Samotność, czyli to dotkliwe poczucie, że jestem dla drugiego nieważny, bez znaczenia - mówił.
Metropolita przypomniał, że w swoim ziemskim życiu Jezus także doświadczył przyjaźni ze strony rodzeństwa z Betanii. Będąc u Marty, Marii i Łazarza, odpoczywał. - Mając doświadczenie ludzkiej przyjaźni, łatwiej nam też zrozumieć słowa Pana Jezusa, gdy mówi o tym, że chce się przyjaźnić z nami. "Już was nie nazywam sługami, lecz przyjaciółmi" (J 15,15) ‒ powiedział. Jak podkreślał, na tym polega istota chrześcijaństwa.
Chrześcijaństwo wcielone
‒ Nie musimy do Boga doskakiwać, nie musimy prężyć naszych duchowych muskułów. Chrześcijaństwo jest wcielone. Chrystus chce wejść do tego mego życia; udanego i nieudanego, zadowolonego i niezadowolonego, zmęczonego i wypoczętego, konkretnego i dzisiejszego. Chce w nie wejść, aby nam pomóc. Chce dać czas na to, by się wygadać i na to, by posłuchać - przekonywał. I zaznaczył, że właśnie z przyjaźni z Bogiem wypływa doświadczenie owocnej modlitwy - niegadatliwej i cierpliwej.
Wziąć Maryję
Abp Adrian Galbas zaprosił także zebranych, by wizyta w Czernej była okazją do powtórzenia gestu św. Jana i wzięcia Maryi do siebie. - Weźmy więc Maryję nie tylko do swoich domów, ale bardziej do swojego życia, do spraw osobistych, do swoich relacji, do rzeczy zawodowych, do tego, co świąteczne i do tego co codzienne - zachęcał. Wyjaśniał, że wziąć Maryję do siebie to przede wszystkim naśladować przyjęcie przez Nią słowa Bożego i wprowadzenie go w życie. Wziąć Maryję do siebie to także naśladować Jej skromność i pokorę. ‒ Wziąć Maryję do siebie, to w końcu być człowiekiem głębokiej i wiernej modlitwy oraz wzorem serdecznej przyjaźni z Panem - wymieniał metropolita katowicki.
msp, asp
Ksiądz przyznał się do morderstwa. Abp Galbas pisze list do wiernych i kieruje sprawę do Watykanu

„Solidarność ludzkich serc” - wkrótce rozpoczyna się Szkoła Letnia Księdza Jerzego Popiełuszki

Odpust Matki Bożej Szkaplerznej w Czernej, na polskiej Górze Karmel

"Słowa złe i rodzące Zło". Reakcja warszawskiego i wrocławskiego metropolity na wypowiedź Grzegorza Brauna

Leon XIV nałożył paliusze trzem polskim metropolitom [video]
